CZY WARTO DBAĆ O ŚRODOWISKO? O PLASTIKU, EKOLOGII, WEGANIŹMIE I ŻYCIU NA WSI

Ograniczam użycie i zużycie plastiku, jem w sumie same rośliny, a latem uprawiam swój ogródek. Ale w sumie… po co to robię? I czy w ogóle warto?

Artykuł z cyklu “Mój koniec świata”

Plastikowy świat. Jak ograniczać plastik, skoro jest wszędzie?

Z plastikiem jak z nabiałem. Jest wszędzie. Nawet kupując zwykłą herbatę w tekturowym opakowaniu, nieraz w środku znajduję każdą saszetkę zapakowaną w oddzielną folię. Ekologiczne ciastka rzadko mogą pochwalić się opakowaniem, które wyrzucę do kosza z czystym sumieniem. Użycie plastiku znacznie zredukowałam odstawiając mięso i nabiał, który często jest niezwykle dobrze opakowany. Na zakupy zabieram wielorazowe reklamówki (najstarsze mają po 4 lata i nadal są w niezłej formie). Warzyw i owoców staram się nie pakować w jednorazówki, zwykle po prostu rzucam je luzem, ewentualnie pakuję w siatki, które jakiś czas temu uszyłam. Jednak, poza tym, że używamy plastikowych pudełek, butelek, to w plastik to komputery, sprzęty domowe czy kosmetyki. Część sprzętów mam jeszcze po rodzicach i wiecie co? Działają.

Ekologiczne nie zawsze chroni środowisko

W tych czasach to modna nazwa, dodatek, który przyciąga kupujących. Ekologiczne w teorii może być wszystko. Ekologia to nie tylko żywność- to też ubrania, ale też np. środki czystości. Dlatego lepiej zastanowić się czy zakup ekologicznej wody w plastikowej butelce faktycznie jest zdrowszy i chroni środowisko. Co do ekologicznej odzieży i obuwia. Sprawdzam metki, ale po pierwsze ubrania noszę „do końca”, nie wyrzucam rzeczy, bo nie są ekologiczne. Jeśli przytyję (ewentualnie: schudnę) oddaję ubrania dalej. Sama mam wiele takich darów, dlatego w moich szafach zawsze panuje nieskazitelny bałagan. 😊 Jakiś czas temu przeczytałam rozważania na temat zakupu obuwia: czy lepiej kupić te ze skóry, za paręset złotych czy zwykłe. Autorka tekstu napisała, że jak kupi jedną parę skórzanych butów to nosi je do końca. A te z „ekoskóry” często nosiła kilka razy i wyrzucała. Ciekawa jestem jak to wygląda u Was.

Własny ogródek- czy to ma sens?

Gdyby ktoś spytał mnie choćby trzy lata temu o własny ogródek, zaśmiałabym się w głos. Za to dwa lata temu zrobiłam mini-ogródek na próbę i to był… strzał w dziesiątkę. Nie poświęcam plewieniu zbyt wiele czasu (sąsiedzi pod koniec lata nie wiedzą, gdzie rośnie np. marchewka), ale czerpię ogromną radość, kiedy jem prawdziwe, smaczne warzywa. Niepryskane, o zapachu słońca. Wiem, że większość z Was mieszka w mieście. I tam można uprawiać własny ogródek. A jeśli mi nie wierzycie, zajrzycie do Marysi z www.zarosla.pl. W swoim mieszkaniu w Warszawie, a dokładniej na balkonie hoduje pomidory, cukinie czy… truskawki. własny ogródekwłasny ogródek

Czytaj również:  WYPALENIE PODRÓŻNICZE. CZY ZAWSZE CHCE SIĘ NAM PODRÓŻOWAĆ?

Krótko o paleniu w piecu

O tym, że nie powinno się palić śmieciami, wie każdy. Ale czemu nie mówi się o tym, że nieumiejętne palenie wyrządza niemalże tyle samo szkód? Zapychanie pieca do pełna, żeby dymu z komina wyleciało dziesięciokrotnie więcej, palenie mokrym drewnem- to dopiero początek naprawdę złych praktyk, dzięki którym na wsiach dymu, jak i mieszkańców jest coraz więcej. My w tym roku w piecyku nie palimy drewnem, bo nasze jest jeszcze zbyt wilgotne. Kupiliśmy drewniany brykiet, który raczej nie wyrządza szkód środowisku, choć pakowany jest w folię. Używam jej później wielokrotnie jako worka na śmieci, ale moim zdaniem nie jest to idealne rozwiązanie.

Czy muszę być wege, żeby chronić środowisko?

Z pewnością wiele ludzi oburzy to co napiszę, ale… nie. Można zrobić wegańskie zakupy z identyczną ilością plastiku, jak te „normalne”. Mogą też zawierać składniki, które lepiej, żeby pozostały na tablicy Mendelejewa. Każdy z nas ma wybór zarówno w tym co będzie jadł, jak i jaki będzie miał wpływ na środowisko. Kupując dobrze zapakowane wegańskie jedzenie niekoniecznie przyczyniamy się naszej planecie, choć unikamy bezpośredniej krzywdy zwierząt. Poza tym, pamiętajmy, że nawet najlepsze sprowadzane potrawy czy ubrania musiały przejść długą drogę, co przecież działa na ich ekologiczną niekorzyść.

TEGO się po sobie nie spodziewałam. A jednak, stało się 🙈

Opublikowany przez W poszukiwaniu końca świata Niedziela, 6 stycznia 2019

Marketing w ekologii

Działania marketingowe mniejszych i większych firm w zakresie ekologii rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Ludzie je udostępniają i czynnie do nich przyłączają. Nie zawsze są przemyślane, ale fajnie, że są, bo zmuszają do zastanowienia się nad swoim stylem życia. Z zasady, nie mogą zmuszać do ograniczenia konsumpcjonizmu, bo przecież na tym opiera się działalność przedsiębiorstwa. Ale to już temat na inny artykuł.

Na zakończenie…

Wiem, że poruszyłam nieskończoną ilość tematów. Nie da się z dnia na dzień tego wszystkiego ot, tak zastosować. Sama dobrze o tym wiem, bo mimo starań mam nieskończenie wiele do poprawy. Np. w Turcji kupuję nieskończoną ilość rzeczy i chyba nie przestanę. Nie zrezygnuję z szamponu na cześć ekologii. 😊 a w zły dzień zjem paczkę chipsów.

Po co więc dbać o środowisko?

Chyba każdy z nas zna odpowiedź na powyższe pytanie. Przecież ziemię mamy tylko jedną. Dbanie o środowisko porównałabym o dbanie o przyjaciela. Zastanawianie się nad tym, czy to zrobimy będzie miało na niego dobry czy może negatywny wpływ. Bo co dziś zrobimy (lub nie) dla ziemi, odpłaci się nam w przyszłości. Dlatego warto.

Ciekawa jestem co myślicie o dbaniu o środowisko. Tak szczerze.

Buziaki,

14 KOMENTARZE

  1. O tak! Nieskończenie wiele tematów i odpowiedzi jest też tyle. Temat plastikowych opakowań to dramat! Co jakiś czas, gdy „życie z nimi nas przerasta” gderamy z mężem na ten stan rzeczy… herbata każda osobno! to nasze przekleństwo! My niestety w mieście i bez balkonu. Marzenie- ogródek i zero woreczków jednorazowych do wszystkiego;)

  2. Mam bardzo podobne do Ciebie podejście, jeśli chodzi o ograniczanie plastiku oraz lepsze wykorzystywanie rzeczy. Ograniczyłam kupowanie ubrań, kupuje je tylko wtedy, kiedy są mi potrzebne, wymieniam się z przyjaciółmi czy szukam w second handach. Na zakupy żywnościowe też zabieram swoje siatki, staram się na ile to możliwe nie korzystać z jednorazówek – coraz częściej się udaje. A co do własnego ogródka – też chciałabym taki mieć 😉

  3. Ja staram się jeść bardzo mało mięsa, ale do nabiału mam słabość.
    Bardzo ograniczyłam zużycie plastiku na co dzień. Owoców i warzyw też nie pakuję w foliówki tylko albo w woreczki uszyte przeze mnie z firanki, albo luzem. Staram się kupować duże opakowania i jaki jest dostępne opakowanie z papieru zamiast z plastiku, wybieram zawsze to pierwsze.

  4. Zaczęłam dbać o środowisko, zanim pomyślano o segregacji śmieci. Tak naprawdę, możemy poprzez proste czynności lub ich brak zaoszczędzić środowisku zatrucia. Powinno sie więcej o tym pisać, trąbić i pokazywać jak niszczymy świat. Niestety patrząc na śmietnik przed kamienicą, wielu ludzi musi sie jeszcze sporo nauczyć.

  5. Myślę, że problemem od długiego czasu jest chęć posiadania nadmiaru i osiągania go w łatwy sposób. Świat nam to umożliwia, niejako podaje na tacy, a ludzie bezrefleksyjnie z tych darów korzystają

  6. Super zdjęcia! Zjadłabym chętnie trochę tych czarnych porzeczek 🙂 Co do plastiku myślę, że nic się nie zmieni do momentu, aż powszechne plastikowe opakowania i naczynia (kubki, talerzyki itp.) nie zostaną zastąpione czymś mniej szkodliwym dla środowiska. Pozdrawiam

  7. Ewelinka, myślę, że już rozmawiając o tym i zastanawiając się nad tym ile plastiku zużywamy już dużo robimy! Nie podążamy tak ślepo za stadem i skoro sa foliówki w markecie to biorę. Tylko myślimy – czy faktycznie to musimy zapakować do woreczka czy można wziąć luzem itp. Biorąc pod uwagę, że zrobi tak więcej osób, to już to duża ulga dla naszej planety!
    Co do herbaty to mam taki patent: kupuję sypaną! Najczęściej w sklepach z herbatami i kawami, bo tam jest w 1 opakowaniu, anie jak w markecie w plastiku i pudełku 🙂 No i podobno te sypane są lepszej jakości (a niby do torebek trafiają już te „odpadki”). Nad tym się akurat nie rozczulam – grunt, że bardzo dobrze smakują. Zakupiłam metalowe zaparzacze (duże na dzbanek, małe na kubek). Wybrałam metalowe zaparzacze, bo wiadomo plastik jest „blee” bo jest plastikiem, a też nie chciałabym pic herbaty o smaku plastiku 😉 , a bambusowe zaparzacze mnie nie przekonują, bo wydaje mi się, że mogą gnić i przez to być niezdrowe.
    Zamieniłam butelkowaną wodę na dzbanek filtrujący – widać ogromną różnicę w mniejszej ilości wyrzucanego u nas plastiku! I w sumie wychodzi taniej. Tylko dlaczego nikt mi nie powiedział, że są też takie dzbanki szklane ? 😦 … tak, niestety nasz jest plastikowy, wrrrr
    Pudełka na śniadanie do pracy – służą latami i kanapki nie są rozgniecione 😉
    A buty tylko skórzane! Wiem, że to element zwierzątka, ale mięso jem (chociaż ostatnio coraz bardziej ograniczam!) i pocieszam się, że ta skóra, to tak i tak odpad. No i tutaj chodzi o mój komfort i zdrowie. Jednak noszenie butów skórzanych to niebo, w porównaniu do tworzyw sztucznych. I są o wiele bardziej wytrzymałe i nawet „pięknie się starzeją”. I w sumie są biodegradowalne. A te ze sztucznej skóry, to obcierają, noga się poci, szybko się niszczą i są w sumie plastikowe…
    Torby własne, materiałowe na zakupy to oczywistość.
    A teraz zakupiłam uroczy woreczek na chleb – i ćwiczę „niezapominanie” o nim jak idę na zakupy 😉

    Pozdrowienia i powodzenia w walce o dobro naszej planety!
    Małe rzeczy x 1 000 000 to już masa! 😀

    • Kasiu dziękuję Ci za wiadomość 🙂 A wiesz, że nie wiedziałam o tym dzbanku ze szkła? Też mam plastikowy! Rzadko kupuję wodę w butelce, bo zwykle “przelewam”, ale ostatnio kupiłam wodę w kinie i była okropna. Może jakaś mizerna woda, bo np. w Turcji nie czułam tego okropnego posmaku plastiku tak bardzo, choć może powinnam bo tam jest gorąco? Nie wiem.

      A co do herbaty to prawda, sypane to najlepsze rozwiązanie. Ja piję bardzo dużo ziół, choć nie doszłam jeszcze do momentu sprawdzenia czy nie za dużo ich piję i jaki to ma wpływ na zdrowie. Co do herbat to przyznam Ci się, że zimą mam ochotę na taką zwykłą, czarną herbatę właśnie z torebki (chyba mam do niej sentyment bo mam identyczną sypaną!).

      PS. Fajny patent z tym workiem na chleb! I dziękuję za naświetlenie sprawy z butami.

      Buziaki i głaski ode mnie i Perełki. :*

  8. Ja od kilku miesięcy ograniczam plastiki. Idzie mi to powoli, bo wyznaję zasadę małych kroków, żeby się nie zniechęcać. Od zawsze używałam bawełnianych toreb na zakupy, więc to przyszło mi z łatwością. Kupiłam sobie materiałowe woreczki na warzywa i owoce, więc do tego też nie używam już woreczków plastikowych.
    Chyba nie da się w pełni ogdrodzić od plastików, ale warto unikać go tam, gdzie się da 🙂

    • Zgadzam się 🙂 Wiesz co mi wpadło ostatnio do głowy? Może to nie jakieś świetne odkrycie, ale używam plastikowych opakowań np. z pasty kanapkowej wielokrotnie np. do siania czy rozsadzania warzyw i kwiatów. Nie zawsze mam czas zrobić i nie zawsze jest dostępna w szklanym opakowaniu. Pozdrowienia:-)

  9. Co prawda weganką, ani nawet wegetarianką w życiu nie zostanę 🙂 ale własny ogród posiadam – wspaniała sprawa 🙂 i satysfakcja ze swoich malin, truskawek czy marchwi 🙂 największym problemem jednak są plastikowe reklamówki, myślę, że musi minąć jeszcze z 10 lat, zanim będziemy dbać o środowisko tak jak np w Szwajcarii i na burgera z frytkami chodzić z własnym talerzykiem 🙂

  10. Sama ostatnio miałam podobne przemyślenia. Często to, co jest określane jako bio czy eko, po bardziej dogłębnym sprawdzeniu procesu produkcji czy sposobu pakowania okazuje się wcale nie być przyjaznym dla środowiska. Cieszy jednak to, że coraz więcej producentów zwraca na to uwagę. Np. Lidl swoje bio warzywa zaczął pakować do folii celulozowej zamiast plastikowej!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here