WYBORY. CZY POLSKA RÓŻNI SIĘ OD INNYCH KRAJÓW?

wybory samorządowe

Wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami. Jadąc do pierwszego z brzegu miasteczka z banerów łypią na nas pewne siebie ślipia kandydatów. Na bilbordzie piszą „zrobię dla Was wszystko”, „darmowe żłobki dla wszystkich” i obiecują cuda na kiju. To, że kandydaci może i mają w planie zrobić coś dla ludu (po wygraniu wyborów, rzecz jasna) to jedno. Ale darmowych żłobków, umówmy się- nie ma. Żłobki, tak jak reklamy po części pokryte są z naszych podatków.

Artykuł z cyklu “Przerwa w podróży”

Dziś będzie głównie o atmosferze wyborów, bo kwestie systemu wyborczego wolę zostawić specjalistom. Żeby nie było: lubię obserwować wybory, ale tylko na początku i do tego za granicą. Im dalej tym lepiej. Bo im więcej wiem, tym częściej odwracam wzrok.

Wybory w Turcji

Kiedy cztery lata temu przyjechałam do Mersin nie mogłam zrozumieć co tam właściwie się dzieje. Przygotowania do wyborów były tak kolorowe, że nie do końca dowierzałam, że to prawda. Ile na to musi iść pieniędzy! -myślałam.wybory w Turcji

Z zewnątrz wszystko wyglądało ładnie, w sumie tak jak wszędzie. Mój faworyt pozostał nim głównie z powodu… urody. Niezbyt interesowałam się polityką, ale jego główny przeciwnik (tak przynajmniej mówiono) miał mocno religijne zapędy, co oczywiście podobało się części wyborców. Partie sponsorowały wiele rzeczy. Np. Ci, którzy studiowali mogli liczyć na darmowy transport do swoich domów i z powrotem i tym podobne cuda, które po części zakrawały o przekupstwo.wybory w Turcji

Prawda jest taka, że kto jak kto, ale Turcy potrafią strajkować lepiej niż ktokolwiek. Strajk przeciwko władzy w 2014 był na porządku dziennym. Jeśli na Uniwersytecie studenci potrafili wymyślić długą piosenkę o rektorze, to na takie poważne wyborcze wydarzenia przychodziły masy ludzi, na długi czas blokując dwupasmową ulicę z jednej i z drugiej strony. Wtedy zwykle zjawiała policja, próbując wszystkich uspokoić. Dopiero kiedy rzucili jakimś gazem, to chcąc nie chcąc, spotkanie można było zaliczyć do zakończonych.

Wybory w USA

W 2015, o wyborach, mimo, że zostało do nich jakieś dwa lata mówiło się na każdym kanale. Kiedy zamieszkałam w motelu w Myrtle Beach, w telewizji Donald Trump ogłosił, że będzie kandydować na prezydenta USA. Wtedy, co prawda wszyscy się z niego śmiali, ale też czekali na jego wyborcze obietnice. Liczyłam, że nie będzie kusił ludzi socjałem i teoretycznie darmowymi pieniędzmi. Dziś już widzimy, jak jest naprawdę.

Czytaj również:  10 TAJEMNICZYCH MIEJSC NA OPOLSZCZYŹNIE, KTÓRYCH NIE ZNASZ

Ale wtedy nie wiedziałam, kto bardziej manipuluje opinią publiczną. Na szczęście po dwóch tygodniach temat wyborów znudził mi się na tyle, że przestałam oglądać telewizję. Oczywiście, kandydaci nadal wyskakiwali a to z Facebook-a, a to w trakcie rozmów ze znajomymi czy tych podsłuchanych w sklepie. Ameryka przecież przez dwa lata żyła wyborami.

Wybory w Polsce

Nie będę się rozpisywać nad tym jak wyglądają wybory w Polsce. Każdy to widzi i pełne ma prawo do własnej oceny sytuacji. Mnie u kandydatów interesuje tylko jedna kwestia: podatki. Zdaję sobie sprawę, ile podatków, danin i opłat zapłaciłam w zeszłym roku. Za tą kwotę mogłabym spokojnie zrobić sobie roczne wczasy. Dlatego w tym roku przeleciałam wzrokiem po banerach w poszukiwaniu haseł: obniżę podatki (choćby dla przedsiębiorców!)” albonie mam zamiaru bezsensownie wydawać twoich pieniędzy, wyborco.

Uwaga! Dla zainteresowanych sprawdzeniem, ile zapłaciliście podatków oraz na co one poszły polecam portal: http://sprawdzpodatki.pl/

Na koniec…

Mogłabym jeszcze zrobić dokładną analizę systemu wyborczego, finansowania kandydatów czy poglądów. Ciekawą kwestią z pewnością są konteksty religijne, które pojawiają się nie tylko w Polsce, ale i np. Turcji. W Czechach parę lat temu można było na banerach zobaczyć krzykliwe hasła „Nie dla emigrantów”. Jednak na dziś skończę i ocenę sytuacji pozostawiam Wam. Ciekawa jestem co sądzicie: czy Polska różni się od innych krajów w kontekście wyborów?

Buziaki,

8 KOMENTARZE

  1. Przyznam szczerze, że gorączka przedwyborcza to najgorsze piekło jakie można zafundować ludzkości. Nie słucham obietnic, wyłączam się całkowicie z kampanii wyborczych. Politykę wystarczy obserwować na bieżąco, żeby wyrobić sobie zdanie. To co obserwujemy tuż przed wyborami to marketing w najgorszym wydaniu.

  2. Nikt ci tyle nie obieca, co ja przed wyborami 😉 niestety ludzie kandydują, obiecują złote góry, ale nikt ich z tego nie rozlicza, nikt nie mówi im, że nie zrobiłeś tego, tego czy tamtego. Okres przedwyborczy to obrzucanie się błotem. Wczoraj słuchałam debaty kandydatów na prezydenta mojego miasta – więcej było wzajemnej walki niż merytorycznych odpowiedzi…

  3. We Włoszech też są cyrki, jeśli o wybory chodzi. Obiecują gruszki na wierzbie, a jakże, to chyba charakteryzuje wszystkim aspirantów politycznych, niezależnie od kraju. No cóż, ja i tak im nie wierzę, bo znam życie i dobrze wiem, jak to wszystko funkcjonuje :).

  4. My trafiliśmy w tym roku na wybory w Kambodży. Kampania wygląda trochę inaczej niż w Polsce, bo jest prowadzona przede wszystkim samochodowo. Mieszkańcy też są dość drażliwi politycznie – aż do tego stopnia, że na czas wyborów zabroniona jest sprzedaż alkoholu, żeby co bardziej krewcy wyborcy nie pobili się między sobą 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here