EMERYTURA, CZYLI DLACZEGO ZUS WYLICZA „TAK MAŁO”

fot.: tookapic https://pixabay.com/photo-932965/

Zakład Ubezpieczeń Społecznych co pewien czas wysyła swoje wyliczenia odnośnie emerytur i wtedy temat nieszczęsnej emerytury wałkuje się dzień i noc. Z rodziną, w pracy i ze znajomymi. Ci, którzy są w największym szoku opowiadają o tym nieznanym ludziom.

Artykuł z cyklu “Przerwa w podróży”

Jak byłam jeszcze nastolatką, czyli całkiem niedawno ludzie mówili: „nie mogę się doczekać emerytury” albo „na emeryturze to…”. Teraz większość odwraca głowy i mówi „jaka emerytura, daj spokój!”.

Początkowa uwaga

Niżej przedstawione wyliczenia stanowią jedynie oszacowanie. Pobrałam dane ze stron rządkowych (ZUS, GUS), jednak informacja o procencie składek w kontekście historycznym niestety nie została przeze mnie odnaleziona, przez to ujednolicam ją do obecnej.

Ile kosztujesz swojego pracodawcę?

Zanim jeszcze rozpocznę, wolałabym rozgraniczyć koszt pracodawcy, wynagrodzenie brutto i netto.

W przypadku minimalnej krajowej w 2018:

  • koszt pracodawcy wynosi 2 535,54 zł
  • wynagrodzenie brutto wynosi 2 100,00 zł
  • wynagrodzenie netto wynosi 1 530,00 zł

W przypadku minimalnego wynagrodzenia przeszło 1000 złotych przeznaczane jest na różne składki: rentowe, chorobowe, zdrowotne i emerytalne itd.  ALE jedynie 409,92 jest przeznaczane na składkę na ubezpieczenie emerytalne (9,76% z kwoty brutto płaci zarówno pracodawca jak i pracownik).

Wyliczenie nr 1, czyli dlaczego emerytura nasza i naszych rodziców ma być taka licha?

Uwaga! Obliczenie emerytury za pomocą mojego, chałupniczego sposobu ma jedynie unaocznić, jak wyglądają płacone przez nas składki. Nie jest to rozwiązanie ZUS-u. Rzetelnych i dokładnych informacji możecie zasięgnąć w właśnie w urzędzie.

Obliczę jaką część składek minimalnie zapłaciły osoby pracujące od 1995 roku. Zacznę od 1995 roku, bo od tego momentu dane ZUS są ewidencjonowane w walucie obecnie obowiązującej (w „nowej” złotówce).

Tegoroczna miesięczna składka na ubezpieczenie emerytalne wynosiła 204,96 złotych miesięcznie w przypadku minimalnego wynagrodzenia. W 1995 pracownik osiągający również minimalne wynagrodzenie w ciągu roku odprowadził 667,58 zł! Wtedy to było dużo pieniędzy, ale po 23 latach możemy sobie za to kupić parę skórzanych butów.

W takim przypadku przez 23 lata odłożono 56643,56 zł (licząc do lipca 2018).

Uwaga! Nie liczę tu odsetek, opłaty prolongacyjnej i środków zwróconych z OFE powiększoną o kwotę waloryzacji.

Czytaj również:  FAKTY O KORPORACJI, O KTÓRYCH NIKT CI NIE POWIE (CHYBA, ŻE PO ALKOHOLU)

Zakładając, że rozpoczęliśmy pracę w styczniu 1995 roku

I biorąc pod uwagę 40 letni czas pracy, można w ten sposób oszacować ww. składki. Przy założeniu minimalnego wynagrodzenia uzbierałoby się 102075,08 zł. Na miesiąc daje to 212,66 zł.

Jednak analizując historyczne dane, wychodzi, że za każdym razem minimalne wynagrodzenie rośnie średnio o 7%. Gdyby taki scenariusz się sprawdził zarabialibyśmy 6877 złotych w 2035 roku i emerytura wtedy wyniosłaby 456,09 zł miesięcznie (oczywiście bez odsetek, opłaty prolongacyjnej i środków zwróconych z OFE powiększoną o kwotę waloryzacji).

Nie muszę mówić, że wtedy ww. 6877 złotych zapewne byłoby jak dzisiejsze 2100 zł?

Dlaczego emerytura naszych dziadków jest taka „duża”?

Zmienił się sposób wyliczania emerytur. Niektórzy dziadkowie, najczęściej ci młodsi mają lepsze emerytury. Ci starsi, ale nie kombatanci niestety dostają jej mniej. Dla zainteresowanych rysem historycznym polecam ten artykuł.

Wyliczenie nr 2, czyli dlaczego przedsiębiorcy dostają najmniej?

Na to odpowiedzi niestety nie znam.

Jeśli osoba, która otrzymuje najniższą krajową w tym roku zapłaciła 409,92 zł składki na ubezpieczenie emerytalne, tak przedsiębiorca zapłacił 520,36 zł (w sumie w 2018 roku składki przedsiębiorcy wynoszą 1229,70 zł).

I tak, np. mój tato od jakiś 3 dekad opłaca swoją składkę przedsiębiorcy. Po tych 30 latach wyliczono mu jakieś 300 złotych emerytury.

Po czwarte: pytania o inflację

Kiedy chodziłam do technikum na zajęciach liczyliśmy jak bardzo opłaca się inflacja. Pamiętam jak dziś, że chciałam zarabiać 1600 złotych i nie potrafiłam zrozumieć w czym wzrost cen mógłby mi pomóc. Czułam, że mogę na tym tylko stracić. W końcu co roku nie dawali wtedy podwyżek, a przynajmniej miałam takie wrażenie.

Na studiach nadal słyszałam o dobrym działaniu inflacji i dalej nie rozumiałam trzech rzeczy:

– nawet jeśli zarobię więcej o inflację, to i tak w wydatkach będę powiedzmy na zero. Jak w tym wypadku mam oszczędzać i inwestować na długi termin? A jak wiadomo, dobrobyt buduje się poprzez oszczędzanie i inwestowanie, a nie odwrotnie.

– kiedy konsument musiał zapłacić więcej za produkt, mówiło się, że to pomaga w rozwoju przedsiębiorczości. Jednak nie mówiło się o tym, że firmy płacą jeszcze więcej za swoich pracowników i że odbije się to na najmniejszych przedsiębiorcach.

Czytaj również:  STUDIOWAĆ CZY NIE STUDIOWAĆ. OTO JEST ODPOWIEDŹ!

–  wydawało mi się, że po prostu coraz więcej idzie w składki i podatki np. VAT.

Studia już skończyłam, ale na zajęciach nie usłyszałam nic na temat wyżej wymienionych, myślę, że męczących nie tylko mnie wątpliwości.

Do pobrania moje obliczenia: 

To, że kobiety zarabiają mniej jest statystycznym faktem. Skąd się bierze dysproporcja?📊 i jak ją zmieniłam na swoją korzyść?📌Wpis z serii PRZERWA W PODRÓŻY☕

Opublikowany przez W poszukiwaniu końca świata Niedziela, 24 czerwca 2018

Po piąte: nie wierzę w wyliczenia

Jakie wyliczenia wysłałby ZUS 15 lat temu, kiedy ludzie odkładali w składce na emeryturę 1873,92 zł złotych rocznie przy miesięcznym zarobku rzędu 800 złotych brutto? Tego niestety nie wiem, ale śmiem twierdzić, że odbiegałyby od emerytur, które w końcu dostali ludzie przechodzący w stan stagnacji zawodowej. W końcu nawet Ci, którzy wtedy zarabiali najmniej po 10 latach podwoili swoje wynagrodzenie (i składki).

Świat finansów zmienia się szybciej niż w przysłowiowym kalejdoskopie. Najczęściej nie wiemy ani w co inwestować, ani skąd się bierze inflacja, ani ile rzeczywiście kosztuje 500+. Dodatkowo temat emerytur jest tematem, którego nie rozumie większość śmiertelników. Nie tylko w Polsce, o czym mogliście przeczytać w artykule o tym co właściwie łączy nas z  Węgrami (OFE i te sprawy).

Czekam na Wasze przemyślenia, sugestie i wiadomości.

15 KOMENTARZE

  1. Wyliczenia dot. emerytur to jest dla mnie prawdziwy “hit”. Koszty zatrudnienia pracownika dla pracodawcy są naprawdę wysokie w porównaniu do tego, jak niewielki % przekazywany jest na naszą emeryturę. Można mówić, że “liczy się na siebie, a nie na ZUS”, ale z drugiej strony nie powinno być tak, że to odkładanie na emeryturę w ZUS jest odkłądaniem na niby.

  2. Nie ma co liczyć na Państwo, właśnie dostałam list z Zus, obliczono mi 500 zł. Taka sytuacja była do przewidzenia w starzejącym się społeczeństwie nie będzie miał kto na nas pracowac.

  3. Podświadomie nie patrzę na wyliczenia które mi wysyła ZUS. Wiem tylko jedno, że na pewnym etapie, będę musiał zacząć odkładać na emeryturę nie licząc na ZUS. I ten moment nieubłaganie nadchodzi :O

  4. Smutno patrzeć na te liczby, smutno ze swiadomoscia, ze tak wiele oddajemy ZUS-owi nie otrzymujac wiele w zamian. Nawet w kwestii podstawowych świadczen. Np. z opieki medycznej korzystam od lat prywatnie, bo ta panstwowa jest absolutnie niewydolna i skandalicznie zła, jeśli chodzi o jakość świadczonych usług, czytaj: jawne błędy popełniane przez lekarzy, ich niedopatrzenie i brak jakiejkolwiek chęci w niesieniu pomocy. Niestety takie właśnie mam doświadczenie.

  5. Ja uważam, że coś takiego jak emerytura od Państwa nie powinno istnieć. Mamy tyle lat na zarabianie, że sami powinniśmy na siebie odkładać, a ile kto odłoży tyle będzie miał. Kwestia tego, czy jest się rozrzutnym czy myśli się o przyszłości.

  6. Na szczęście do dyspozycji śmiertelników stoi jeszcze tzw. III filar, czyli IKE, IKZE i PPE. Odkładanie pieniędzy w ich ramach pozwala uniknąć np. podatku od zysków kapitałowych. Dobrze jest dbać o swoją przyszłość finansową na emeryturze we własnym zakresie.

    • Cześć, czytałam wiele nt. temat, ale podchodzę do IKE, IKZE i PPE z pewną rezerwą. Jestem raczej zwolenniczką dbania o swój budżet trochę bardziej samodzielnie, a ww. wspomniane produkty nie dość, że pochłaniają koszta obsługi, to kojarzą mi się z kolejną, polsko-węgierską zmianą emerytur. Pozdrowienia, Dana!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here