KRYZYS ĆWIERĆWIECZA. PIERWSZA PRACA I CO DALEJ?

pierwsza praca

Często, kiedy jeszcze się uczymy czy studiujemy, wierzymy, że w życiu znajdziemy miejsce na same piękne momenty. Związek. Przyjaciele. Podróże. Awans.

Jednak… jak odbieramy dyplom i zaczynamy pierwszą poważną pracę zderzamy się z rzeczywistością. Cierpimy na brak czasu, co odbija się na związku, przyjaciołach i dalekich wojażach. Nie wiemy czy chcemy awansować, bo szef wydaje się pracować bez końca, a przynajmniej e-maile wysyła i o 5 rano, i o 11 w nocy.

Reklama

Artykuł z cyklu “Przerwa w podróży”.

Przeszłam to ja i moje rówieśniczki.  Jednak nie zrozumcie mnie źle: wiedziałyśmy, jak wygląda praca. Większość z nas pracowała na studiach i musiała się jakoś utrzymać.

Prawda nr 1: teoria nie jest praktyką

Kiedy studiujemy, bazujemy głównie na teorii. Ba, praktyki na studiach nie uczą już wcale (nie licząc kilku zawodów). Więc po części wierzymy, że teorie z pierwszych stron gazet sprawdzą się równie dobrze jak prawo popytu i podaży na podstawach ekonomii. Tylko, że i ono w rzeczywistości zawodzi.

Szukamy pracy i teoretycznie spełniamy wymagania. W praktyce nie zawsze ktoś zadzwoni.

Teoretycznie wiemy, co chcemy robić. W praktyce jednak nie zawsze oznacza to to samo. Mimo, że lubimy swoje obowiązki, poważny szef czasem nas przeraża. Współpracownicy nie śmieszkują, tylko rzucają wrogie spojrzenia, kiedy próbujemy zagadać.

Gubimy się w tym wszystkim. Czego my od życia chcemy?

Prawda nr 2: życie po pracy

Kiedy studiowałam mój czas wydawał się być z gumy. W ciągu dnia potrafiłam zrobić dosłownie wszystko (poza ugotowaniem obiadu) i jeszcze odpocząć.

Kiedy zaczęła się pierwsza praca na etacie, czas zaczął przelatywać przez palce. Odliczałam dni do wakacji, weekendu, świąt. Z Olą nie widziałyśmy się od miesiąca, nieprzeczytana książka leżała już zakurzona pod łóżkiem.

Dlatego musiałam się od nowa nauczyć jak organizować sobie czas wolny, zobaczyć co w rzeczywistości się dla mnie liczy. Ktoś kiedyś powiedział, że życie to sztuka wyboru. Dlatego właśnie w tym momencie możemy „oddzielić ziarna od plewu” i pokierować swoim życiem w 100% samodzielnie.

Kochani, też wierzycie w mity o pracy za granicą? ? Sprawdźcie moją listę☟☟

Opublikowany przez W poszukiwaniu końca świata Poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Prawda nr 3: rozwój osobisty

Razem z częścią przyjaciółek otrzymywałam stypendium za najlepsze wyniki w nauce. Uwielbiam uczyć się nowych rzeczy, dyskutować na różne tematy i rozwiązywać problemy (jestem w tym świetna). Dlatego w pracy nie było mi łatwo przestawić się z „najlepszej” na „szarą mysz” i to na samym końcu.

Czytaj również:  3 LATA BLOGA. CZY TO COŚ ZMIENIŁO W MOIM ŻYCIU?

Bo na początku naszej drogi zawodowej nie będziemy specjalistami. Jest to fizycznie niemożliwe. I dlatego nasze zdanie w dyskusji często będzie umniejszane. Zdarza się grzeczne odrzucanie każdej sugestii, która powiedziana przez starego pracownika zostanie okrzyknięta jako „brilliant idea”. To po prostu życie.

Prawda nr 4: plan, a rzeczywistość

Na papierze wszystko wygląda lepiej niż w rzeczywistości. Dlatego nie zawsze trzeba trzymać się planu, zwłaszcza jeśli to nas wyniszcza. Jeśli nie robimy czegoś zgodnie ze sobą, to często ma to swoje konsekwencje (zdrowie, życie prywatne).

Sama nie raz zastanawiałam się co robić, bo przecież jak zrezygnowałabym z etatu to zeszłabym z tej swojej świetnie zaplanowanej drogi, która jest przecież taka pewna. Nie jest. Wszystko może się zdarzyć.

Prawda nr 5: nie możesz robić wszystkiego, ale możesz wybrać swoją drogę

Czasem musimy wybierać: lepsza pensja czy większa niezależność, praca zgodna z kierunkiem studiów czy realizacja pasji po godzinach? Wielu z nas dowiaduje się, że pierwsza praca nie jest tą wymarzoną. Ani druga. To żadna porażka, tylko po prostu kolejny podrozdział życia.

Na koniec…

Niektórzy mówią, że musisz kochać swoją pracę i gonić swoje fantazje. Prawda jest taka, że życie jest trochę bardziej skomplikowane, jeśli już wchodzimy w takie drobne kwestie jak marzenia. Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz. Możesz co najwyżej chcieć.

Dlatego ja dziś, w tym 30-stopniowym upale gonię swoje marzenia. Na to (mam nadzieję) zawsze znajdę czas.

O tym gdzie szukać pierwszej pracy / praktyki za granicą w tym wpisie.

Kochani, od dwóch miesięcy najczęściej piszemy ze sobą o programie work and travel w USA?? O tym czy warto pojechać, jak…

Opublikowany przez W poszukiwaniu końca świata Sobota, 17 lutego 2018

Buziaki,

27 KOMENTARZE

  1. Życie nie jest ani białe, ani czarne, ma odcienie szarości. Od nas tylko zależy jaki odcień szarości przybierze. Znam mnóstwo osób, które są po 40 i nadal szukają idealnej pracy. Nie jest to łatwe. Mi się udało, robię to co kocham.

  2. Dlatego właśnie uważam, że nasz ‚ukochany’ system edukacji powinno się spalić na stosie, bo tak naprawdę nie uczą nas w szkole najważniejszych rzeczy – planowania, finansów, myślenia poza schematami. Po prostu dostajesz książkę i musisz myśleć tak jak autor podręcznika, a kończąc szkołę jesteś w ciemnej… otchłani. ? Studia? A po co to komu? Medycyna, prawo, okej, ale już to widzę jak ktoś po marketingu i zarządzaniu dostaje pracę w agencji marketingowej i realizuje projekty – oczywiście bez stażu, bez doświadczenia. Jedyne doświadczenie to praktyki w agencji, podczas których zamiatał podłogi i mył kible.

    Dlatego wszystkim czytelnikom życzę skończenia szkoły na jakimś sensownym poziomie, olania studiów i robienia tego co Ewelina – gonienia za marzeniami i robienia tego co lubicie! ?

  3. Zgadzam się z Toba kochana, niestety taka walka trwa już przez całe życie: najpierw o szacunek, później stanowisko, później pieniadze, później elastyczny czas pracy, itp…. na swoim tez walka:-) także lżej nie bedzie, ale coż… przynajmniej czegoś się uczysz, rozwijasz i jest ciekawie, i o to chodzi ?

  4. Idąc przez życie zdobywamy doświadczenie, które nas kształtuje. Jesli do tego dołożymy swoje marzenia, cele, wiedzę, predyspozycje i chęci w końcu dotrzemy do miesca, które sprawi nam nie tylko radość, ale da też satysfakcję i spowoduje, że poczujemy sie spełnieni i szczęśliwi. Trzeba tylko cierpliwości, otwartej głowy i troszeczkę pokory.

  5. Ja miałem całkowicie odwrotnie z czasem. Ponieważ na studiach pracowałem na etacie (Studiowałem dziennie), to właśnie wtedy miałem najmniej czasu. Dopiero jak skończyłem studia mogłem pomyśleć o work-life balance. Ale tak naprawdę czas zacząłem ogarniać dopiero jak założyłem swoją firmę ?

  6. Hej Kochana, cieszę się, że nie tylko ja mam wrażenie, że istnieje coś takiego jak kryzys ćwierćwiecza ? zawsze zazdrościłam ludziom, którzy doskonale wiedzieli, co chcą robić i o jakiej pracy marzą. Ja tak nigdy nie miałam, wiedziałam tylko czego nie chcę robić ? myślę, że dużą rolę odgrywa nastawienie. Nie każda praca musi być pasją, ale może być środkiem do realizacji pasji i marzeń (takich jak podróże). Z takim podejściem lżej się żyje ?

  7. Hej Kochana, cieszę się, że nie tylko ja mam wrażenie, że istnieje coś takiego jak kryzys ćwierćwiecza ? zawsze zazdrościłam ludziom, którzy doskonale wiedzieli, co chcą robić i o jakiej pracy marzą. Ja tak nigdy nie miałam, wiedziałam tylko czego nie chcę robić ? myślę, że dużą rolę odgrywa nastawienie. Nie każda praca musi być pasją, ale może być środkiem do realizacji pasji i marzeń (takich jak podróże). Z takim podejściem lżej się żyje ?

  8. Aby być szczęśliwym, czasami trzeba i zrezygnować z pracy, jak ja to zrobiłam. Wyjechałam do przyszłego męża, założyłam rodzinę, minęło kilka lat i cóż, zatęskniłam za zajęciem. I gonię w tej chwili marzenia, ponieważ chciałabym znowu pracować.

  9. Niby lubię swoją pracę etatowa, ale marzę o czymś własnym. Za marzeniami zawsze warto próbować gonić. Podobno marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia… ? „Marzenia się spełniają, tylko mocno, mocno, mocno w nie wierz. Ściskaj kciuki co sił, oczy zamknij też”. – Moja ulubiona piosenka z dzieciństwa.

  10. Kocham swoją pracę i to chyba ze wzajemnością, nawet jeśli są dni kiedy nasza miłość jest poddawana próbie. Tyle, że moja “praca” kończy się za trzy lata i ciekawe co wtedy. Ale staram się o tym nie myśleć w kategoriach dramatu, a jedynie wyzwania i dalszego pytania samej siebie “i co teraz kochana?”. Rzeczywiście praca wymaga lepszej selekcji priorytetów, ale jeśli to się uda, to naprawdę efekty są przyjemne. 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here