RÓWNOUPRAWNIENIE, A WYPŁATA. KIEDY KOBIETY ZARABIAJĄ MNIEJ?

Rynek pracy śledzę na bieżąco, zarówno ten w Polsce, jak i po części za granicą. Dlatego, kiedy parę temu szukałam zatrudnienia, wiedziałam co chcę robić i za ile. Nie wiedziałam tylko gdzie. Wielokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że my kobiety mamy po prostu przechlapane, bo i tak zarobimy mniej. Nie do końca popieram tego typu stwierdzenia, ale też ich nie oceniam. Dziś jedynie odpowiem na pytanie: kiedy kobiety zarabiają więcej (a kiedy mniej). 

Artykuł z cyklu “Przerwa w podróży”

Czym jest równouprawnienie?

Abyśmy nie stracili wątku.

Wg. SJP: oznacza równość wobec prawa, korzystanie z jednakowych praw.

Równość wypłaty kobiet i mężczyzn wg. fachowej literatury.

Różnice w wypłacie kobiet i mężczyzn są statystycznym faktem. Powody są różne, czasem mężczyzna zarabia więcej, bo wykonuje cięższą pracę, bo ma możliwość zostawania dłużej pracy (nie zajmuje się wychowaniem dzieci), czy też nie miał przerwy w zatrudnieniu i w momencie, kiedy kobieta zajmowała się nowo narodzonym bobasem, on awansował. Uwaga dla zainteresowanych tematem: więcej znajdziecie w trzecim rozdziale Faktów i mitów w ekonomii Thomasa Sowella.

Dlaczego kobieta o równych kwalifikacjach zarabia mniej od mężczyzny?

Powyższe różnice rozumiem. Jednak w literaturze zwykle brakowało fragmentu, dlaczego kobiety o identycznych kwalifikacjach zarabiają mniej od mężczyzny? Wiedziałam, że dyskryminacja nie mogła być jedyną prawidłową odpowiedzią.  Odpowiedź przyszła dopiero na zajęciach z… handlu międzynarodowego, na których Simon Gordon-Smith przeprowadził krótki test na studentach i studentkach.

Polegał on na przedstawieniu krótkiej oferty pracy wraz z ofertą wynagrodzenia. Praktycznie każda studentka była gotowa podjąć pracę za kwotę zaproponowaną przez Amerykanina, natomiast studenci w większości nie byli zadowoleni z tej kwoty, chcieli zarobić więcej.

Wynagrodzenie kobiet z mojej perspektywy

Po tych zajęciach zaczęłam zwracać uwagę na moment negocjacji stawki i zauważyłam, że i ja mam z tym problem. Początkowo niełatwo było mi się sprzeciwić proponowanej kwocie. Ponadto, kiedy na myśli miałam kwotę netto, a prowadzący rekrutację pytał, czy chodzi mi o brutto zdarzyło mi się przytaknąć! Dlatego trzy lata temu zaczęłam nad sobą pracować i umawiać się na testowe rozmowy kwalifikacyjne (o tym poniżej).

Jeszcze jedna moja historia. Jakieś pół roku temu chciałam zmienić pracę, ale prywatnie pewne rzeczy odciągnęły mnie od tej myśli. Mimo wszystko przeszłam parę rozmów i np. we Wrocławiu jedna Pani dosłownie wyśmiała moją stawkę. Pomijając nieprofesjonalne zachowanie, nie była to kwota wyższa od tej, którą mam na dotychczasowej umowie. Poczułam się co najmniej dziwnie i do dziś wspominam z niesmakiem osobę, która mogła w ten sposób „zgasić” wiele potencjalnych kandydatek na stanowisko księgowej. Morał z tej historii jest taki, że nie wszędzie dobrze płacą, ale nie warto się tym zrażać.

Czytaj również:  CO ZMIENIŁO SIĘ OD KIEDY POWIEDZIAŁAM TAK?

Czy za granicą kobiety mają lepiej? A może gorzej?

Najprościej byłoby odpowiedzieć, że zależy to od kraju, do którego emigrujemy. Jednak nie do końca tak jest. Dlatego za każdym razem uśmiecham się jak wspominam historię Patrycji. Jej marzeniem był powrót do Istanbułu, w którym zakochała się jeszcze na studiach. Jak pomyślała, tak zrobiła. Bez załatwionego mieszkania, pracy ani niczego, co w tych czasach wydaje się być niezbędne do emigracji Do tego, jak zwykle wielu było przeciwko. Różne pytania padały przed wyjazdem: co Ty w tej Turcji będziesz robić? Albo: kobiety nie mają tam szans! 

Mimo wszystko, wyjechała. Pracę znalazła u Nigeryjczyka. Mieszkanie z koleżanką. Zarabiała dwu krotność tego, co na start dostały dziewczyny z tym samym wykształceniem. Szef liczył się z jej zdaniem tak bardzo, że samodzielnie nadzorowała otwarcie nowego biura. Zawsze głośno mówiła, że jej coś nie pasuje. Mimo, że pracowała z samymi Turkami, wprowadzała europejskie porządki. A kiedy chciała dostać podwyżkę… po prostu o nią zapytała.

Niektórzy mogliby powiedzieć, że na pewno pracowała za głodową stawkę, bo w Turcji, a już na pewno nie mogła się sprzeciwić szefowi, bo był z Afryki. To zwykłe stereotypy. Dlatego… powiedzcie sami, historia Patrycji dodaje wiary w siebie i wiatru w skrzydła. Nie tylko Paniom. 😊

Co rozumiem przez testowe rozmowy kwalifikacyjne?

Kto szukał pracy, wie, że dobrej pracy nie szuka się tydzień. Dlatego warto wysłać kilka CV, aby na własnej skórze zobaczyć, jak teraz wygląda rynek pracy. Dobrze przejść parę rozmów, aby dowiedzieć się o co teraz pytają, jak wyglądają testy kwalifikacyjne. I tak naprawdę, aby nabrać pewności siebie!  Nie każda z nas potrafi powiedzieć, że chciałaby zarabiać więcej (jak ja w powyższej historii).

Kiedy kobiety zarabiają mniej? Nie tylko na moim przykładzie mogę stwierdzić, że najwięcej zależy od nas samych. Oczywiście, poza sytuacjami, kiedy pracodawca jest po prostu niesprawiedliwy. Tego jednak nie jesteśmy w stanie zmienić. Dlatego, kiedy możemy negocjujmy, obserwujmy oferty i po prostu dajmy sobie czas. Rzadko dobre rzeczy trafiają się od razu. I jeszcze jedno… wierzmy w siebie!

Ps. Dane statystyczne znajdziecie na stronie GUS-u, np. pod tym linkiem.

Buziaki,

22
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Beata Redzimska

Moja kolezanka opowiadala mi, ze byla na stazu w Wietnamie (traktowala to jako fajna przygode i doswiadczenie), na ktorym wszyscy stazysci zarabiali podobnie – symboliczne pieniadze. Ale byl jeden rodzynek, ktory zarabial 10 razy wiecej od reszty, tzn dostawal normalna pensje za prace. Kiedy spytala sie go jak on to zrobil. Po prostu powiedzial, ze przy rozmowie o staz – postawil wyzsza stawke, czyli negocjowal swoja cene, czego prawie zadna kobieta nie ma odwagi zrobic. Pozdrawiam serdecznie Beata

Promotorka czytelnictwa

Testowe rozmowy kwalifikacyjne to świetna sprawa, też mi się zdarzyło sprawdzić się w ten sposób. A w kwestii wynagrodzenia i w ogóle warunków pracy myślę, że w ogóle warto pamiętać, że podczas rozmowy powinna panować relacja jak między partnerami w biznesie – ok ty mi dajesz pracę, ale ja ci swoje umiejętności, ja szukam pracy, ty – pracownika, więc negocjować mogą i powinny obie strony.

Olga Kłos

Fajnie wyczerpałaś temat. Jest to ważny problem, by równouprawnienie obowiązywało w kwestii wynagrodzeń kobiet i mężczyzn.

Ewa

Ciągle uczę się negocjować i nadal jest to mega niezręczne, ale mam nadzieję że się z tym oswoję 😁

Agnieszka

Świetny temat 🙂 Takie testowe rozmowy są jak najbardziej fajne, pozwalają poćwiczyć i nabrać odwagi. Super pomysł!

Mamologia

Negocjacje to trudny temat, szczególnie kiedy naprawdę zależy nam żeby znaleźć pracę. Obserwując mnie i mojego męża, wysuwam wniosek, że to nie tyle chodzi o płeć, co właśnie o umiejętność negocjacji. Ja jestem wdzięczna, że w ogóle ktoś ze mną rozmawia, mój mąż potrafi od razu stawiać warunki 🙂

Magdalena

Warto wziąć pod uwagę rodzaj pracy, i to pod tym względem porównywać wielkość pensji. Sprzedawca w sklepie zarabia mniej niż operator wózka widłowego i nie ma znaczenia, kto sprzedaje w sklepie ani siedzi w wózku. Problem jest tylko wtedy, kiedy na tym samym stanowisku są różnice w wysokości wypłaty.

Zofia Matylda

Mamy XXI wiek, a to jest codziennością, do której mężczyźni się nie przyznają. Nie chcę wyjść na wariatkę, ale to, że mamy prawa wyborcze nie oznacza, że bóg nam nieba uchylił.

Diana z Pieniadzjestkobieta

To prawda, że my kobiety zbyt często same siebie dyskredytujemy! Nie doceniamy odpowiednio swoich możliwości. Panowie na pewno mają mniejszy z tym problem…

Piotr

Świetny tekst, pokazujący że nie wynagrodzenie zależy nie tylko od pracodawcy, ale również od nas. I to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Ci też miewają problemy z negocjowaniem stawek lecz mniejsze,na co wskazują przytoczone przez Ciebie statystyki.

Monika
Monika

Dawno nie byłam na rozmowie! Pewnie wyszłam już z wprawy. Może warto by sobie przypomnieć 😉

Ula z prostoofinansach

Zdecydowanie się zgadzam. Kobiety nie potrafią się cenić, choć maja podobna wiedzę co panowie, pracują z conajmniej takim samym zaangażowaniem. Wolimy pójść na kompromis niż walczyć o swoje. Nie są to też dla nas rzeczy najważniejsze…