ILE MAMY WSPÓLNEGO Z WĘGRAMI? 5 HISTORII, KTÓRYCH NIE ZNASZ

Artykuł o edukacji finansowej w podróży należy do Waszych ulubionych i wcale się Wam nie dziwę. Dziś będzie o tym ile łączy nas z Węgrami. Jednak nie będzie to wpis o wielkiej, polsko-węgierkiej przyjaźni. Przekażę Wam historie, które opowiedziano mi, kiedy pracowałam na Węgrzech. Ciekawostki o których z czasem się zapomina, a moim zdaniem warto byłoby o nich pamiętać.

Artykuł z cyklu “Przerwa w podróży”.

Węgierscy przesiedleńcy

Tworzenie „życia na nowo”, podróż z jedną walizką i piątką dzieci przez całą Polskę wzbudza u mnie skrajne emocje. Historie przesiedleńców, mimo, że często kończą się happy endem wyciskają łzy. Jednak kto wie, że tego typu działania miały miejsce nie tylko u nas? Po I wojnie światowej Węgry zostały mocno okrojone w ramach Traktatu w Trianon. Dlatego m.in. ludność rumuńskiego Siedmiogrodu dostała „możliwość wyboru miejsca zamieszkania”  i z tego samego powodu mówi po węgiersku. Ciekawie obrazuje tamtejszą sytuację ten artykuł i poniższe komentarze.

Traktat_w_Trianon
Tak okrojone zostały Węgry. Niesmak pozostał i dlatego warto podchodzić do tego tematu z dystansem. To temat tak drażliwy jak u nas obozy śmierci. źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Traktat_w_Trianon#/media/File:Traktat_w_Trianon.svg

Frankowicze? To nie tylko Polacy!

Jeśli myślicie, że kredyty we frankach zaciągano tylko w Polsce, niestety jesteście w błędzie. Węgrzy również doświadczyli rozczarowań w tym temacie i podobnie jak w Polsce, liczyli na pomoc rządu. Wiele wiadomości w naszych rodzimych mediach mówi o wsparciu węgierskiego rządu dla kredytobiorców. Jak było naprawdę? Pomoc rządu na Węgrzech polegała na tym, że wprowadził on ustawę, dzięki której kredyty walutowe przewalutowane zostały na forinty. Mimo wszystko, dwa lata temu, czyli już po reformie, moi znajomi nie byli zadowoleni z kredytu, który musieli spłacać. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jednak nie zapominajmy, że kredyty walutowe na Węgrzech wybrało 85% kredytobiorców. Nie był to przypadek, bowiem tak samo jak w Polsce były one po prostu tańsze.  Więcej na tych stronach: warszawskagazeta oraz bankomaniacy.

Uwielbienie dla rządu Viktora Orbana

Pamiętacie mój pierwszy dzień w pracy?  Na wspólnym obiedzie spytałam nowych koleżanek:

„za co tak kochacie Viktora Orbana?”

Dowiedziałam się, że w tym towarzystwie nikt za nim nie przepada. Później przez parę miesięcy szukałam miłośników premiera Węgier, ale nie udało mi się upatrzyć ani jednej osoby. Możliwe, że nikt nie chciał się do tego przyznać. Dotarło do mnie, że to tak jakby w Polsce spytać o Kaczyńskiego. Jego fani niby są rozsiani po całej Polsce, a jakbym chciała znaleźć choć jednego, który powie to publicznie, byłoby ciężko.

Czytaj również:  SPACER Z KOTEM: TEORIA VS. RZECZYWISTOŚĆ

Reforma emerytalna? Miała miejsce też na Węgrzech.

Zbieżność w systemie emerytalnym Polski i Węgier z pewnością nie jest przypadkowa. Jednak mimo wszystko, naiwnie myślałam, że Polska to jedyny w kraj, w którym dokonano reformy OFE. Nic bardziej błędnego, podobne zmiany dotyczyły również naszych bratanków z Węgier i to wcześniej. Gdybym o tym wiedziała, nie zadałabym pytania o sympatię dla tamtejszego premiera. 🙂 W naszych rodzimych mediach nie ma o tym za wiele, ale dla potwierdzenia wrzucę jeden link.

 Węgierskie warunki pracy

O pracy na Węgrzech już się rozpisywałam, dlatego dziś poruszę jedynie bieżącą sytuację. Węgry to dużo mniejszy kraj, a więc naturalne zmiany widać dużo wcześniej niż w Polsce  Ofert pracy w regionie CEE jest coraz więcej, dlatego tym łatwiej o lepszą pensję i awanse. Z tego powodu rotacja pracowników zaczęła sprawiać problemy i z miesięcznego wypowiedzenia umowy o pracę przechodzi się na… dwu- a nawet trzymiesięczne. W Polsce jeszcze o tym nie słyszałam, a Wy?

Często wydaje nam się, że lokalne problemy i radości dotyczą tylko i wyłącznie nas. Jednak wystarczy wyściubić nos poza nasze podwórko, a dowiemy się, że inni nie mają ani gorzej, ani lepiej, a po prostu podobnie. Dobrze rozmawiać, pytać i… nie oceniać. Niestety, w czasie krótkiego wyjazdu ciężko jest poznać ludzi, którzy opowiedzą nam o swojej historii, mentalności i codzienności. Mimo wszystko, warto próbować czy nawet posiłkować się forami, mniej popularnymi książkami i blogami np. emigracyjnymi. To często ukryte skarbnice wiedzy, które otwierają oczy.

Znacie podobne historie? Podzielcie się z nami w komentarzu, aby nie zostały zapomniane.

Uściski,

26 KOMENTARZE

  1. Zainteresowalaś mnie tym tematem. W social mediach jest to inaczej wszystko przedstawiane: “Polak i Węgier to dwa bratanki”. Podesłałam już linka swojemu mężowi bo On wie więcej w tym temacie. Na pewno się zaciekawi. Dzięki ?

  2. Mogłoby się wydawać, że jesteśmy swego rodzaju rodzynkiem w Europie, jeśli chodzi o słabe wybory polityczne i jeszcze gorsze ekonomiczne. Ale najwyraźniej są inni równie słabo wypadający na tym tle. Z jednej strony dobrze sobie z tego zdawać sprawę, z drugiej strony to bardzo, ale to bardzo smutne. Dzięki za ten tekst!

    • Cześć! Często mówi się u nas, że mamy najgorzej, jakby to była swojego rodzaju duma. Jednak tak nie jest (choć nie wiem czy to pocieszenie). Pozdrowienia.

  3. Kiedyś bardzo dużo podróżowaliśmy na Węgry podczas wakacji. Niestety ostatnie wyjazdy były jakies takie … ospałe. Mam wrażenie, że po długim okresie pięknego i dynamicznego rozwoju gospodarka i turystyka na Węgrzech zwolniły. Może niemiecki turysta pojechał dalej i nie zostawia swoich marek u naszych “bratanków”? Nie wiem. Uwielbiam ten kraj, ale czuję, że nie jest mu po drodze z obecnym rządem.

    • Cześć,
      Z mojej obserwacji wynika, że jak jeszcze w Budapeszcie da się spędzić weekend, tak latem nad Balatonem ciężko znaleźć dobrej jakości nocleg (adekwatny do obowiązujący w tym rejonie cen). Może to być problemem. Choć mam nadzieję, że w tym roku zmienię zdanie, choć to nie zależy ode mnie 🙂 Pozdrawiam!

  4. Faktycznie nigdy nie słyszałam o ich perypetiach. Też kiedyś myślałam tak jak mówią w TVN, że cały świat się z nas (Polaków) śmieje, bo mamy bałagan, bo się wszyscy w rządzie kłócą itd., ale gdzie by nie spojrzeć, to wszędzie jest bajzel. I w Anglii i we Francji i w Niemczech, nie wiem, czy nawet nie większy.

  5. Będąc na Węgrzech wiele lat temu rzucił mi się w oczy smutek w oczach średniego i starszego pokolenia. Tylko młodzi byli radośni. Pewnie to kwestia niskich zarobków, ciężkiej pracy itp. Kiedy byłam ostatnio – 2 lata temu – rzucił mi się w oczy na ulicach brak obcokrajowców, uchodźców, przedstawicieli innych nacji. Może to się już zmieniło… Moja kuzynka mieszka tam od lat i nie przepada za Orbanem.

  6. Bardzo ciekawy artykuł. Zgadzam się z Tobą, że kiedy dłużej się gdzieś pomieszka, pozna lepiej ludzi z danego kraju, nawet jeśli, jakieś państwo wydawało nam się idealne, okaże się jednak ułomne. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że w Hiszpanii też jest tak sobie. 😉

    • Cześć,
      zainteresowałaś mnie. Muszę na własnej skórze sprawdzić jak to jest w Hiszpanii, bo już trochę na ten temat słyszałam. Choć wolałabym się pozytywnie zaskoczyć 🙂

  7. Przyznam się że nigdy nie byłam na Węgrzech i moja wiedza na temat tego kraju jest bardzo ograniczona. Jednak od jakiegoś czasu marzę o odwiedzeniu Budapesztu, mam nadzieję, że wkrótce uda mi się ten plan zrealizować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here