11 pytań o Serbię do Moniki Mizińskiej- Momčilović

Monika Mizińska-Momčilović od kilku lat mieszka w Szwecji. Wcześniej mieszkała m.in. w Maroku i Serbii, dlatego ciężko było mi się zdecydować o czym porozmawiamy, ale zdecydowałyśmy się na Serbię, która jest dla Moniki wyjątkowym krajem. To tam jej życie totalnie się odmieniło. Dlaczego? Na początku zdradzę tylko, że to z Belgradu pochodzi jej mąż, Duško. Ostatnio wydała e-booka z przepisami “Swojskie Przepisy Serbskiej Teściowej” i mówiąc szczerze- nie spodziewałam się, że kuchnia serbska może być taka smaczna!

Dziś porozmawiamy o tym jak mieszka się w Serbii, o tym co warto zobaczyć w Belgradzie, o kulturze, kuchni i biurokracji. Zaczynamy, ale najpierw poznajcie Monikę:

Jak to się stało, że zamieszkałaś w Serbii?

Do Serbii pojechałam na 6 dni. Był to mój pierwszy wyjazd tam odkąd poznałam mojego ówczesnego chłopaka, dziś męża. Miałam spędzić Sylwestra w Belgradzie i po Nowym Roku wrócić do Polski, jednak wszystko potoczyło się inaczej. Po sześciu dniach zamiast jechać na lotnisko, zadzwoniłam do rodziców i powiedziałam, że wracam za tydzień. Po kilku dniach zadzwoniłam ponownie i oznajmiłam, że nie wracam wcale. I tak z sześciu dni, zrobiły się dwa tygodnie, kilka miesięcy i… rok. Zupełnie tego nie planowałam, ale los tak pokręcił mi drogi i cieszę się, że tak wyszło!

Jak się żyje w Serbii, w porównaniu do Polski? (religia, życie, ceny)

W moim odczuciu Serbia jest nieco podobna do Polski jaką pamiętam z dzieciństwa, z lat ’90. Coś, co było dla mnie szokiem to sposób w jaki załatwia się sprawy papierkowe np. rejestracja samochodu, sprzedaż, meldunek. Taka biurokracja wydaje się nie mieć końca, czasem bieganie od biura do biura i zbieranie podpisów zajmuje kilka dni. Gdy musieliśmy załatwiać różne sprawy w urzędach w Serbii, naprawdę doceniłam Polskę, a Szwecję jeszcze bardziej!

W Serbii miałam wrażenie, że sprawy ciągnęły się w nieskończoność, a czas interesantów był marnowany. Serbowie lubią i cenią swoją kuchnię i tradycje. A z religią – bywa różnie. Ludzie, których ja znam nie należą do religijnych, ale nie znaczy to, że cały kraj jest taki. W rodzinie mojego męża nie przykłada się szczególnej wagi do religii i mam wrażenie, że prawosławne święta w Serbii są spokojniej obchodzone niż katolickie święta w Polsce. Wesela są bardziej luzackie, każdy może przyjść ubrany jak chce i często imprezy odbywają się nie tylko na wynajętych salach, ale i w garażach. I każdy się świetnie bawi! Belgrad to miasto żyjące nocą, jest w nim mnóstwo klimatycznych kafan, coś w rodzaju baru-pubu-kawiarni, a Serbowie spędzają w nich wieczory. Po roku spędzonym w Belgradzie, mogę powiedzieć, że nie ma różnicy czy jest lato czy zima, Serbowie i tak wyjdą do kafany na kawę lub rakiję! W kafanach kieliszek rakiji wypijesz za mniej niż 100 dinarów, czyli niecałe 4 złote. Tańsze jest jedzenie poza domem, na przykład ogromną  pljeskavicę z surówkami, w chlebku, w centrum Belgradu można zjeść za 200-300 dinarów, czyli około 8-11 zł. Produkty importowane z krajów zachodnich są za to w takich samych cenach jak u nas, czasem nawet droższe. 

Co warto wiedzieć o Serbii przed wyjazdem?

Ja wychodzę z założenia, że jadąc do nowego kraju warto znać chociaż kilka słów w języku danego państwa. Warto opanować kilka zwrotów, które ułatwią komunikację. Serbski mimo wielu podobieństw z językiem polskim, ma też wiele różnic. Często spotykam się z opinią rodaków, którzy byli na Bałkanach, że “wszystko rozumieli nie znając języka”. Tak się tylko wydaje! Niech te osoby spróbują zamówić kurczaka w restauracji po polsku i wtedy zobaczą jak “podobne” są te języki. Gdy jeszcze nie znałam serbskiego, a kelner nie rozumiał po angielsku, spróbowałam zamówić obiad po polsku. Wyszła z tego całkiem dwuznaczna propozycja, a nie zamówienie piersi z kurczaka 😉 Poza tym, warto jechać z otwartością na nowe. Bez oczekiwań i stereotypów w głowie. Po prostu jedźcie i bawcie się dobrze, korzystajcie z wyjazdu i łapcie chwile.

Nie jest to najpopularniejszy kierunek turystyczny wśród Polaków. Czy do Serbii “strach jechać”? 

Ja czułam się w Serbii bardzo bezpiecznie! Późnym wieczorem chodziłam po belgradzkich ulicach i nigdy nie spotkało mnie nic przykrego czy niebezpiecznego. Mam też bardzo dobre doświadczenia jeśli chodzi o serbską służbę zdrowia. Korzystałam z niej dwa razy, raz przy nagłym wypadku, w środku nocy, drugi raz miałam umówioną wizytę w przychodni. Bardzo dobrze się mną zajęli i świetnie wspominam obydwie wizyty. Absolutnie nie uznałabym Serbii jako kierunek, gdzie “strach jechać”. Ja zawsze byłam przez Serbów ciepło przyjmowana jako Polka i na pewno z czystym sumieniem mogę powiedzieć: rodacy, jedźcie do Serbii!

Co warto zrobić w Serbii? Jakie rzeczy polecasz przyjaciołom, rodzinie? 

Serbia jest jeszcze nie do końca odkrytym krajem, co nadaje jej, moim zdaniem, tajemniczości. Moim ulubionym regionem w Serbii jest region Zlatiboru i Park Narodowy Tara, którego natura zapiera dech w piersiach. Miłośnicy dzikiej natury zdecydowanie powinni dodać Park Tara na swoją listę! W tym cudownym miejscu można spędzić kilka dni, szwendać się po lasach, odpoczywać wśród natury i odwiedzać piękne miejsca, na przykład Drven Grad znany z filmów Emira Kustoricy. Drven Grad to drewniane miasteczko w Mokrej Gorze, na wzgórzu w Parku Tara, które zostało stworzone na potrzeby filmów. Obecnie jest dostępny dla odwiedzających i można tam spędzić cały dzień i się nie nudzić. Na licznych straganach w miasteczku można kupić lokalne specjały i ręcznie robione pamiątki oraz zjeść tradycyjne dania w restauracji z widokiem na góry. Sama chętnie tam wracam gdy tylko jestem w Serbii i mam okazję i chwilę by tam pojechać!

Ponadto, na pewno polecam spróbować swojskiej serbskiej kuchni i alkoholi! Można spróbować ich na mieście, ale jeśli macie okazję uczestniczyć w jakiejś rodzinnej imprezie, to skorzystajcie! Serbskie imprezki są bardzo klimatyczne, domowe jedzenie jest pyszne no i zabawa przednia. Serbowie dobrze się bawią bez względu na miejsce, nieważne gdzie wesele czy urodziny się odbywają, ważne jest jedzenie i towarzystwo. 

Jest też pewne miejsce w Belgradzie, które z całego serca polecam wszystkim odwiedzającym: perfumeria Sava. Jest to miejsce z długą, rodzinną tradycją. Pan Nenad sam tam tworzy perfumy, miesza je, przelewa do szklanych fiolek. Na swoim magicznym zapleczu miesza absoluty i ekstrakty tworząc unikatowe zapachy. Nowym klientom zadaje kilka pytań, aby dobrze dopasować zapach, starzy klienci po prostu przychodzą do niego z pustymi buteleczkami i proszą o ich napełnienie. Kultowym już zapachem dla kobiet jest “Beodgadska noć”, czyli noc Belgradu. Jeśli mam polecić jedno jedyne miejsce, które warto odwiedzić w Belgradzie, będzie to pan Nenad i jego perfumeria!


Najpiękniejsze, najciekawsze miejsca w Serbi, Twoim zdaniem to…

Tara Park i dzielnica Zemun w Belgradzie! Osobiście też uwielbiam starówkę belgradzką, która wręcz opowiada różne historie! Nie wiem jak Wy, ale ja spacerując po historycznych miejscach lubię myśleć o tym co to miejsce musiało widzieć, doświadczyć. Stare dzielnice Belgradu pełne są zabytków i takich historii, weźmy choćby perfumerię, którą wspomniałam wcześniej. 


Jacy są Serbowie?

Ciężko jest mi odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Nie lubię generalizować, bo prócz naleciałości kulturowych czy narodowych, każdy człowiek ma też swoją historię rodzinną i charakter. Po roku mieszkania w Serbii i spędzaniu wiele czasu z Serbami, również tu, gdzie mieszkamy obecnie, w Szwecji, mogę powiedzieć, że są pomocni, otwarci i lubią towarzystwo innych osób.  Gdy jeszcze mieszkaliśmy w Serbii z rodzicami Duszka, sąsiedzi często wpadali z wizytą bez zapowiedzi. Ciężko mi było się do tego przyzwyczaić, bo w Polsce raczej mi się to nie zdarzało. Zauważyłam też, że cokolwiek się nie stanie, zawsze możesz iść do sąsiada. W mieście pod Belgradem, gdzie mieszkają rodzice Duszka, można zauważyć, że mieszkańcy są jedną wielką rodziną. Jeden tnie kafelki i robi dalmackie wino, drugi pędzi rakiję, trzeci piecze chleb i naprawia samochody, kolejny zna się na budowlance, a parę domów dalej mieszka spec od stron internetowych. Nieważne czego ci potrzeba, wszystko znajdziesz w pobliżu. Gdy zepsuł się samochód i trzeba było jechać po coś do Belgradu, w kilka minut znalazł się sąsiad chętny do podwózki.

Co nas łączy, a co dzieli?

W moim odczuciu nie dzieli nas wiele. Serbowie, z mojego doświadczenia, są pozytywnie nastawieni do Polaków. Mamy podobny język, nieco podobną kuchnię. Często słyszałam w ich wypowiedziach słowa: “slavenski brat” lub “slavenska sestra” co oznacza “słowiański brat” i “słowiańska siostra” w odniesieniu do Polaków. Nie umiem się dopatrzeć wielu różnic, może dlatego, że wolę łączyć a nie dzielić 🙂

Kuchnia serbska. Jestem pewna, że część Polaków nie ma o niej żadnego pojęcia, dlatego powiedz czym się charakteryzuje?

Mój mąż, Serb, twierdzi, że to najlepsza kuchnia na świecie, haha! W moim odczuciu, mimo, że to wciąż kuchnia słowiańska, jest nieco, hmm, egzotyczna! Niektóre potrawy do złudzenia przypominają polskie, inne są zupełnie odmienne. Kuchnia serbska to dużo nabiału, mięsa i kiszonek. Z warzyw zdecydowanie króluje tu kapusta i papryka, które je się w każdej postaci: gotowane, kiszone, smażone, w sosach. Jednym z moich najpiękniejszych wspomnień z Serbii jest wrześniowe przygotowywanie przetworów na zimę. Moja teściowa co roku na przełomie lata i jesieni przyrządza setki słoików na zimę. Pamiętam jak budziliśmy się skoro świt, aby zdążyć na targ aby kupić najlepsze śliwki węgierki, paprykę i kapustę. 150 kilo śliwek, 100 kg kapusty i 150 kg papryk potem przez kilka dni przetwarzaliśmy w wielkim kotle w ogrodzie na ajvar, ljutenicę, powidła śliwkowe i kiszonki. Roboty było dużo, ale smak takich przetworów w zimie jest niezapomniany!

Które potrawy z e-booka są Twoim zdaniem najsmaczniejsze? Sama robiłam paprykowe kotlety i bardzo mi smakowały!

Bardzo się cieszę, że smakowały! To też jedno z moich ulubionych dań obiadowych! Jeśli chodzi o dania z e-booka Swojskie Przepisy Serbskiej Teściowej to na pewno mięciutkie chlebki, które można napełnić ulubionym nadzieniem, fermentowany napój kukurydziany czy orzechowy tort mojej teściowej, którego przygotowanie zajmuje 15 minut. Idealne ciasto na niespodziewaną wizytę gości! 😉

Monika bardzo mało zdradziła o e-booku, w takim razie ja to zrobię! : kuchnia serbska bardzo mnie zaskoczyła. Po pierwsze, przepis na kotlety dałam już swojej teściowej, po drugie- jest naprawdę smaczna. Po trzecie można robić przepisy w formie wegetariańskiej. I po czwarte- chce mi się je robić jesienią, bo potrawy są aromatyczne i pyszne. W e-booku znajdziecie kilkadziesiąt przepisów, w tym: 13 dań obiadowych, 6 słodkich deserów, przepisy na słoiki czyli m.in. ajvar, ale też na fajne, proste wypieki (nie tylko słodkie). Polecam z serca i nie tylko, bo na kod wposzukiwaniu dostaniecie zniżkę 20% w sklepie Moniki.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Monika Mizińska-Momčilović (@bewilderedslavica)

Jeśli chcesz odkryć Serbię razem z Moniką, koniecznie wpadnij na jej Instagram: bewilderedslavica lub bloga- bewilderedslavica. Poza Serbią, Szwecją i Marokiem znajdziesz tam słowiańskiego ducha, dużo lasu, natury i przepisów.

Kolejne rozmowy z inspirującymi podróżnikami i podróżniczkami- już niedługo. Jeśli macie swoje typy, piszcie na maila [email protected] lub w komentarzach. 

Do usłyszenia,

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here