Wadowice- atrakcje: od Domu Papieża, przez kremówki aż po miasto, w którym wszystko się zaczęło.

Chociaż każdy wie, że to w Wadowicach wszystko się zaczęło, że to nie jest zwykłe miasto w południowej Polsce, to nie każdy odkrył ten zakątek Małopolski. Z czym kojarzą się Wadowice? Z papieżem Janem Pawłem II, z kremówkami, z niesamowitymi historiami i wysłuchanymi modlitwami.

Dziś zabieram Was do Wadowic, gdzie (oczywiście) zjemy tradycyjną kremówkę, odwiedzimy dom Karola Wojtyły- przyszłego papieża i rozglądniemy się po mieście, które codziennie przyciąga setki (a w sezonie może i tysiące) turystów. Bo jak powiedział Jan Paweł II, podczas pamiętnej pielgrzymki w 1999 r.: “Tu, w tym mieście, w Wadowicach, wszystko się zaczęło”.

Dom Jana Pawła II

Zacznę od ważnej rzeczy- nie jestem osobą szczególnie religijną, dlatego nie spodziewałam się, że odwiedziny Domu Jana Pawła II zrobią na mnie takie wrażenie. I nie chodzi o ilość eksponatów, która faktycznie potrafi zaskoczyć, tylko o emocje, które takiej wizycie towarzyszą. Kilka faktów z życia papieża daje do myślenia- mi w pamięć zapadło to, że zmarła mu nie tylko matka, ale też brat i mały Karol Wojtyła wychowywał się z tatą, poruszył mnie moment wybrania go na papieża, wzruszyły proste historie, które opowiadała przewodniczka.

Jednak wizyta w Domu Jana Pawła II to nie tylko przejście przez wszystkie sale, opowieści- to przede wszystkim emocje, wiara i dobro. Przechodząc do Sali, w której powieszone są prośby wiernych poczułam to szczególnie. To one pokazują, że każdy z nas marzy, ma podobne pragnienia, myśli czy nadzieje na lepsze jutro: zdrowie, miłość, bliskość. I choć od śmierci Polaka-Papieża minęło już kilka lat, to w tym domu czujemy, że nie ważne jest, czy chodzimy do kościoła, ani w co wierzymy. Ważne jest to jacy jesteśmy i dla siebie i dla innych.

Uwaga! Wstęp warto zarezerwować z wyprzedzeniem, może być online lub telefonicznie. Bilet należy odebrać pół godziny przed wejściem do muzeum. We wtorki wstęp jest bezpłatny- lecz również obowiązuje rezerwacja.

Słynne kremówki z Wadowic

Gdyby Jan Paweł II nie wspomniał, że “po maturze chodziliśmy na kremówki…”, ciastka z kremem nie byłyby tak popularne. Dziś kremówki papieskie można kupić na każdym kroku i ciężko się zdecydować, w której cukierni są smaczniejsze. Poniżej (w akapicie, gdzie na kremówki w Wadowicach) napiszę Wam te, które próbowałam i gdzie 😊

Uwaga! Dla mnie dwie kremówki to absolutny maks, ale nie powiem tego nikomu z Wadowic, bo dla nich to dopiero początek.

Wadowice: gdzie zjeść kremówki papieskie?

Możecie pytać w muzeum czy w domu Jana Pawła II, ale nikt Wam nie powie, gdzie pójść na kremówki. Powody są co najmniej dwa- wszystkie są pyszne, do tego podobnej (a najczęściej takiej samej) cenie.

Swoją pierwszą kremówkę jadłam w kawiarni Galicja, gdzie za zestaw kremówka i kawa zapłaciłam 10 złotych. Cena była promocyjna, ale kremówka świeża, a kawa pyszna. Natomiast na wynos brałam w dwóch innych miejscach na rynku: w małej cukierni z Wadowic (w logo mają kremówkę) – pakują wszystko w papierowe/ kartonowe pojemniki i u Markiza- tam podają największe kremówki (w tej samej cenie co inne w rynku).

Cukiernia na dawnych zdjęciach

Muzeum Miejskie w Wadowicach

W trakcie wizyty w Wadowicach możemy odwiedzić również Muzeum Miejskie. Nie jest to szczególnie oblegane miejsce, zwłaszcza poza sezonem, jednak można zwiedzać je samemu i dowiedzieć się ciekawych rzeczy o Wadowicach- nie tylko tych za czasów Karola Wojtyły.

Wstęp: płatny, normalny 5 złotych

Inne atrakcje Wadowic

Poza Domem Jana Pawła II, Muzeum Miejskim i kremówkami w Wadowicach, wierni zawsze udają się do najsłynniejszej bazyliki. Bazylika Mniejsza Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny- o niej mowa- to szczególne miejsce w Małopolsce, głównie ze względu na Karola Wojtyłę. Co ciekawe, na zegarze słonecznym (od strony domu papieża) zaznaczono datę śmierci Jana Pawła II.

Monopol prosto z Wadowic

Gdzie spać w Wadowicach?

W Wadowicach do wyboru mamy kilka hoteli i innych miejsc noclegowych, np. mieszkania na wynajem. My spaliśmy tuż przy rynku w małym, przytulnym mieszkaniu, gdzie akceptują zwierzęta (w tym koty), które znaleźliśmy przez Airbnb. Mój tato spał w hotelu Badura (smaczne śniadania) i B&B (nowy, ładny hotel), ale z tego co sprowadzałam w sezonie lepiej zarezerwować nocleg z wyprzedzeniem.

Gdzie zjeść w Wadowicach?

W Wadowicach znajdziemy kilka smacznych miejsc: od tradycyjnych obiadów, przez pizzerie czy kebaby po sushi. My na kolacji byliśmy w Restauracji Oliva i mają smaczne potrawy nie tylko dla mięsożerców, ale też wegetarian (placki ziemniaczane z sosem grzybowym!). Poza tym, popularna jest Pizzeria Piazza Italia, gdzie jest dość drogo, ale kto raz spróbował, mówi, że warto.

Wadowice- czy można dojechać pociągiem lub autobusem?

Jak najbardziej. W Wadowicach jest dworzec PKP i PKS. Z Wadowic dojedziemy nie tylko do Krakowa lub Kalwarii Zebrzydowskiej, ale też np. do popularnej ostatnio Lanckorony czy Bielska-Białej.

Czy warto przyjechać do Wadowic?

Niektórzy mówią, że warto po różne dewocjonalia- i faktycznie, sklepy z dewocjonaliami znajdziemy w Wadowicach na każdym kroku. Inni, że warto po kremówki i papieskie historie. Ja jestem w tej drugiej grupie. A po zwiedzaniu Wadowic możemy- w zależności od upodobania- wybrać się do Kalwarii Zebrzydowskiej lub wcześniej wspomnianej Lanckorony.

Ciekawa jestem, czy byliście już w Wadowicach. Jeśli macie jakieś sugestie- dajcie znać 😊

Zapraszam do zapoznania się z innymi małopolskimi atrakcjami.

Ściskam,

9 KOMENTARZE

  1. Byłam w okolicy, ale do samych Wadowic nie dojechałam.
    Jestem pewna, że jeszcze powrócę w te rejony i zwiedzę m.in. Wadowice. 🙂

  2. Nie zwiedzałam Wadowic, kremówek nie lubię, z religią minęłam się już dawno temu, ale myślę, że i tak bym zwiedziła miasto. Choćby po to jak bardzo papież miał wpływ na to miasteczko.

    • Tak, choćby po to i po to, żeby zobaczyć, że miał wpływ nie tylko na miasteczko, ale i ludzi na całym świecie. Wydaje mi się, że już zapomnieliśmy o tamtych czasach. 🙂

  3. No, byłam, jakiś czas temu, akurat po jakichś papieskich obchodach, na Twoich zdjęciach miasteczko jest urocze, na mnie w realu zrobiło fatalne wrażenie, brudno, śmieci i wszechobecna sakro-tandeta… Ale wspomnianą Lanckoronę uwielbiam… 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here