Dlaczego blogowanie to ciężka praca?

O zarobkach i trudach bez ściemy

Dość długo zastanawiałam się czy o tym pisać, jednak, jeśli jakaś rzecz siedzi mi w głowie od dłuższego czasu to ewidentnie znaczy, że warto to zrobić.

Nie znoszę, kiedy jakiś temat jest zakłamywany czy to przez ludzi czy to przez media kreujące nieco inną rzeczywistość. A bloger, youtuber, influencer czy ktokolwiek działający na własną rękę w internecie stanowi często pożywkę dla spragnionych sensacji, z drugiej strony zastanawiając ludzi czemu „on nic nie robi a zarabia kupę kasy”.

Tylko to nie do końca tak jest, że ten bloger nic nie robi. A ta kupa kasy to dość często mityczna kwota, o której każdy słyszał, ale niewiele ją widziało.

Blogowanie: hobby czy praca?

Coraz więcej blogów prowadzony jest w sposób profesjonalny. Pisząc profesjonalny mam na myśli szereg działań, które z (kiedyś) zwykłego bloga, prowadzonego kątem na bezpłatnej domenie (czyli np. blogspot) przeistoczyły go w tzw. marki własne. Obecnie blog posiada swoją nazwę i osobną domenę, media społecznościowe- facebook, instagram, często pinterest, tik-tok itd., coraz częściej bloger kręci filmy (które później montuje). To dopiero początek, bo jest RODO, newsletter, SEO, logo i wiele innych tematów, o których kilka lat temu nie było mowy.

Jest to o tyle fajne, że blogi stały się poniekąd skarbnicą wiedzy od ludzi, których znamy (choćby z internetu), którym możemy zaufać (bądź nie). W każdym razie wiemy, kto go prowadzi i możemy sobie wyrobić własną opinię na czyjś temat.

Jak powstaje wpis blogowy?

W przypadku blogera, który pisze o literaturze– musi najpierw książkę przeczytać, później o niej napisać, najlepiej zrobić jakieś dobre zdjęcia w stylu flat-lay, później dodać je jeszcze na Facebooka, Instagrama i tam też naskrobać kilka słów.

W przypadku blogerki, która publikuje o modzie- to nie tylko ubranie się w ładną sukienkę, bo tu kluczowe są dobre zdjęcia, temat, który zainteresuje czytelników. Wbrew pozorom pisanie o modzie nie jest takie proste- ja mimo że piszę bardzo dużo miałabym z tym problem.

W przypadku podróży- nie tylko trzeba przygotować artykuł i social media, ale też pojechać w dane miejsce. Poczytać o historii, obyczajach, znaleźć ciekawe atrakcje. Przygotować mapkę, relację, a najlepiej porobić zdjęcia czy filmik np. dronem.

W każdym przypadku jest to jakieś kilka-kilkanście godzin przygotowywania. Wstawienie zdjęcia na facebooka czy instagram też nie trwa pięciu minut- większość zdjęć jest przerobiona, rozjaśniona, wykadrowana. Pasuje do innych fotografii, które były dodawane wcześniej. Ma swój opis, hasztagi. I choć można nadal nazywać blogowanie pasją, dla mnie podchodzi to raczej pod styl życia.

Ile zarabia się na blogu?

Mityczne kwoty tik-tokerów otwierające jajka niespodzianki obiegły świat. Jeśli film na tik toku kosztuje kilkanaście tysięcy, to ile musi zarabiać bloger?!

Zacznę od tego, że nie musi wcale zarabiać więcej. Co prawda, influencer marketing znacznie się rozwinął i można z niego „czerpać garściami”, ale wcale nie jest to łatwe. Dlaczego? Po pierwsze konkurencja jest coraz większa (i poważniejsza, bo konkurujemy zarówno liczbami, jak i jakością).  Po drugie- część ofert dla blogerów jest po prostu nieciekawa (albo nie pasuje do danego blogera/ influencera/ tik-tokera itd.)

Rozwijając ten pierwszy temat– czyli konkurencję. Budżet na reklamę jest zawsze ograniczony, a firmy reklamują się nie tylko na blogach, ale też w mediach tradycyjnych, na banerach czy choćby przez facebooka. Dodając do tego ograniczony dostęp do informacji (czyli nie zawsze wiemy, gdzie i jak się zgłosić, żeby ktoś za artykuł/zdjęcia/ film zapłacił) zrozumiałe jest, że to ciężki kawałek chleba. A nawet jeśli ktoś się do nas zwraca z ofertą, często rzeczy, które nie wychodzą, bo np. agencja nie wygra przetargu.

Co ciekawe, nawet jak ilość propozycji przerośnie nasze oczekiwania, to czasem to nie jest po prostu to. Taką sytuację mieli Makulscy, czyli zwycięzcy kategorii podróże w konkursie Twórca Roku. Po wygranej, oferty sypały im się z nieba, a oni… uczciwie opisali swoje doświadczenia na swoim blogu, za co jestem im wdzięczna. I myślę, że nie tylko ja! Zerknijcie jak to może wyglądać, kiedy ma się za dużo propozycji- wszystko w tym wpisie!

Zarabianie na blogu- zgodnie z sobą?

Przechodząc na jasną stronę mocy- da się na tym zarobić. Ale żeby było uczciwie i zgodnie ze sobą- jak widać nie jest łatwo. Na początku dobre współprace wpadają rzadko- choćby ze względu na statystykę i początkowo- znajomości. Dlatego wielu blogerów/ youtuberów woli być na patronite, wprowadzać swoje produkty i robić różne rzeczy, które pomogą im zarobić w inny sposób. Sposób zgodny z nimi..

W przypadku zarobków, mam na myśli większe kwoty niż przysłowiowe tysiąc złotych miesięcznie. Niezaprzeczalnie jest wiele influencerów, które na współpracach z firmami zarabiają duże pieniądze. Mogą wybierać co, z kim i za ile. Jednak nie przyszło im to „ot tak”, bo dodali jedno dobre stories na Instagramie. Często ciężko na to pracowali, odsiewając to co niezgodne z nimi samymi. Oczywiście, nie zawsze 🙂

Jeśli chodzi o mnie

Kiedy pracowałam na cały etat (a zdarzały się dni, że pracowałam po 15,16 godzin), prowadzenie bloga zabierało mi średnio 4,5 godzin. Nie liczę pracy Maćka, bez którego tego bloga raczej by nie było. To on poświęcił tysiące godzin, żeby wszystko na nim działało. Dlatego cenię nasz czas i pracę, nie przyjmowałam współprac, które nam nie pasowały. Nie wiem czy to dobrze, bo może zarobilibyśmy więcej 🙂 Dziś wiem, że jeśli chodzi o wycenianie, naprawdę wiele zależy nie tylko od ilości czytelników, ale też od tego:

  • ile jesteśmy “na rynku”
  • naszej rozpoznawalności
  • budżetu klienta
  • tego, ile my chcemy zarobić
  • czy klient wysyła maila z propozycją do wielu osób.

Nie ma co ukrywać, że to dopiero początek zależności. Jeśli chodzi o moje kwoty, kilka lat temu pisałam za 400 złotych. W tym roku stawka była kilkakrotnie wyższa, ale nie znaczy to, że co drugi wpis jest opłacony- ciężko dobić do mojej etatowej średniej. Poza tym, teraz ciężko jest realizować wpisy podróżnicze i w sumie niewiele firm przeznaczy na to budżet (czas koronawirusa- nie wiadomo, które firmy przetrwają). Zostają jeszcze takie lifestylowe, które jak okazało się lubię i ja i moi czytelnicy.

Do tej pory, poza pisaniem artykułów, wydaniem książki podróżniczej Opowieści z końca świata i sprzedawaniem kubeczków, współpracujemy na różnych zasadach, które mają być satysfakcjonujące i ciekawe dla wszystkich (w tym, dla czytelników). O współpracy i pieniądzach napiszę innym razem, bo to temat rzeka. Jednak nawet, na pierwszy rzut oka, podsumowując pracę, czas, wkład własny- na etacie jest o wiele łatwiej zarobić. O wiele.

Jeśli szukasz informacji jak zacząć prowadzić blog podróżniczy, zajrzyj tutaj: Blog podróżniczy- jak zacząć? Wskazówki i porady po 5 latach blogowania

Czy warto założyć bloga?

Wszystko zależy od tego, dlaczego chcemy go założyć. Chcemy, żeby czytała nas rodzina czy mieć tysiące czytelników? A może chcemy poruszać ważne dla nas tematy? Poznać ciekawych ludzi? Dla mnie blog jest pasją- uwielbiam podróżować, pisać, odkrywać i analizować. I jeśli i Ty tak masz, na pewno będzie Ci się chciało. Dlatego moim zdaniem warto spróbować.

Uwaga! Przed założeniem bloga warto przeczytać ten artykuł, o tym, ile kosztuje blogowanie (ten: Ile kosztuje prowadzenie bloga podróżniczego?). Lecz niezależnie od tego, czy blogowanie nazwiemy hobby czy pracą pewne jest jedno: na to wszystko musimy poświęcić naprawdę dużo czasu! Biorąc pod uwagę np. przygotowanie artykułu ze zdjęciami- nie jest to wbrew pozorom godzinka lekkiego pisania, a kilka rzeczy, które trzeba zrobić.

Zarobki blogerów w 2020 roku

Jest wiele badań na temat zarobków blogerów. Niektóre wydają się być mniej, inne bardziej miarodajne. Pewne jest, że wynagrodzenie twórcy nie rośnie proporcjonalnie do płacy minimalnej. Jest to o wiele bardziej skomplikowane, obowiązują tu bardziej wolnorynkowe zasady. Czasem zarabia lepszy, czasem lepsi decydują się na barter.

Na przykład, zarobki na Instagramie. Kilka lat temu ktoś, kto miał 10 000 obserwujących mógł z marszu zarobić więcej niż dziś, bo mniej osób miało taką społeczność. Gdyby nie boty, kupieni obserwatorzy, a z drugiej strony- więcej użytkowników instagrama to taka sytuacja mogła utrzymać się dłużej. Dziś takich osób jest więcej i reklamodawca może wybierać, sprawdzać, negocjować. 

I chociaż zrozumienie zasad wolnego rynku może tu pomóc, to dochodzą tu jeszcze inne aspekty- niektórzy tworzą dla przyjemności, inni- z poczucia misji, jeszcze inni- dla pieniędzy. A najczęściej jest to połączeniem tych trzech czynników. I dlatego ciężko zarobki blogerów ujednolicić czy choćby oszacować. Niektórzy małozasięgowi blogerzy zarabiają więcej od tych dużych- i dlatego oszacowanie zarobków jest po prostu niełatwe. W moim przypadku, zrobiłam błąd i nie zapisywałam osobno wydatków związanych z blogiem, a podawanie samych zarobków po prostu nie będzie prawdziwe. Postaram się to zmienić w tym roku 🙂

Co ciekawe, na jednym z bezpłatnych webinarów Jason Hunt zrobił ankietę “ile zarabiasz na swoim blogu?. Owszem, na tym webinarze były raczej osoby, które chcą rozwijać bloga, ale i tak myślę, że wyniki zaskoczą każdego, bo większość nie zarabiała nic. Przez cały czas wkładając ogrom pracy i pasji.

Blogowanie: czy warto o tym pisać?

Może zastanawiacie się z jakiego powodu powstał ten artykuł. Lubię analizować i przedstawiać informacje ze swojej perspektywy, a najlepiej- patrząc trochę z boku. Nie potrzebuję ekscytować się cudzymi wielkimi zarobkami, bo wiem, że stanowią mniejszość, o ile nie promil wszystkich twórców. To tak jakby mówić, że zakładając firmę będzie się od razu drugim Steve Jobsem. Pewne jest jedno: aby zarabiać na Instagramie/blogu, trzeba wykonać ogrom pracy. Często takiej, której nie widać.

Jestem ciekawa czy wiedzieliście, że z blogowaniem nie jest wcale tak łatwo. Dajcie znać!

Więcej wpisów w tym temacie: Ile kosztuje prowadzenie bloga podróżniczego? i Blogowe podsumowanie roku. Co się udało, a co nie?

Ściskam,

Oceń ten artykuł

Ocen: Dlaczego blogowanie to ciężka praca?

Oceń
Ocena 4.7/5 na podstawie 14 ocen

8 KOMENTARZE

  1. Do listy, jak powstaje wpis blogowy dorzucę przykład finansowego bloga eksperckiego (na własnym przykładzie). Wpis o PPK, który tworzyłem na podstawie ustawy, to odpowiedź na ponad 50 najczęściej wyszukiwanych pytań w Google. Można pomyśleć, to pestka, wystarczy znaleźć.

    W rzeczywistości trzeba najpierw wybadać wyszukiwarkę, trendy, wesprzeć się zewnętrznymi narzędziami. Dopiero potem przeczytać ponad 80 stron ustawy, często drugie tyle – bo jedna ustawa kieruje do drugiej, a ta do trzeciej. Zebrać wszystko, co istotne, podać to w formie zdatnej dla czytelnika i wyczerpać temat. Dzięki temu wychodzi około 15 stron tekstu, a cała praca to około 5 dni, po kilka godzin.

    Za to na dużych portalach pojawia się napisany na kolanie tekst na pół strony, niewyjaśniający prawie niczego. Te dwa teksty są porównywane i ktoś myśli, że jest z nimi tyle samo pracy, bo przecież oba są o tym samym. 🤦‍♂️ 😂

    • Dzięki, że podzieliłeś się swoimi doświadczeniami. To prawda, napisanie wpisu odnośnie ustawy to minimum kilka dni pracy, a to co się dzieje na niektórych portalach powoduje, że nie mam ochoty już nigdy na nie wchodzić…

  2. Świetny wpis! Zdarza się, że czytelnicy nie zdają sobie sprawy ile tak na prawdę zajmuje napisanie jednego wpisu, ile na to składa się drobnych i czasochłonnych czynności, bo przecież “robimy to tylko po to by zarobić”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here