Balaton (Węgry) – co zobaczyć? TOP 14 atrakcji, plaże i praktyczne porady [2026]

Strona głównaWęgryBalaton (Węgry) – co zobaczyć? TOP 14 atrakcji, plaże i praktyczne porady...

Większość wycieczek na Węgry kończy się (i zaczyna) albo w cudownym Budapeszcie, albo nad legendarnym „węgierskim morzem”. Jezioro Balaton, bo o nim mowa, przeżywa w ostatnich latach ogromny renesans. Kiedyś kojarzone głównie z wakacjami w czasach PRL, dziś to rewelacyjna, nowoczesna i często dużo tańsza alternatywa dla zatłoczonej Chorwacji czy kapryśnego Bałtyku.

Spędziłam na Węgrzech wiele miesięcy (mieszkałam tu i pracowałam!) i z ręką na sercu mogę powiedzieć: Balaton to coś więcej niż tylko ciepła woda i smażony langosz. W tym wpisie zebrałam dla Was moje absolutnie ulubione, sprawdzone osobiście miasteczka, ukryte punkty widokowe oraz atrakcje, które znajdują się tuż obok jeziora.

Co dokładnie przygotowałam w tym przewodniku?

Jezioro Balaton – co warto wiedzieć przed wyjazdem?

Zanim zaczniecie pakować walizki nad „węgierskie morze”, musicie wiedzieć o nim kilka kluczowych rzeczy. Po pierwsze: woda jest tu niesamowicie ciepła! Średnia głębokość całego jeziora to zaledwie 3,2 m. To sprawia, że w sezonie letnim Balaton nagrzewa się błyskawicznie, często osiągając temperaturę nawet 28°C. Po drugie, dno opada tu niezwykle łagodnie. W wielu miejscach (szczególnie na południowym brzegu) można odejść kilkadziesiąt metrów od brzegu, a woda nadal będzie sięgać maksymalnie do pasa. To absolutny raj dla rodzin z małymi dziećmi.

Jeśli chodzi o kąpieliska, polscy turyści często przeżywają tu pierwsze zaskoczenie: plaże nad Balatonem są w większości trawiaste, a nie piaszczyste (choć same zejścia do wody bywają usypane piaskiem dla wygody). Większość z nich jest w sezonie płatna, ale spokojnie – ceny są bardzo przystępne (zaczynają się już od kilkunastu złotych za cały dzień, a legitymacje studenckie czy uczniowskie są powszechnie honorowane).

Czego trzeba tu spróbować? Oczywiście legendarnego langosza! Kiedyś sama obawiałam się tej wielkiej, ociekającej tłuszczem drożdżowej „pizzerinki” ze śmietaną, mnóstwem czosnku i tartym żółtym serem. Ale uwierzcie mi, po całym dniu spędzonym w wodzie, węgierski langosz smakuje jak milion dolarów i to absolutny must-eat nad Balatonem.

Przypominam jedną, kluczową rzecz, za którą Polacy kochają to jezioro: woda w Balatonie w środku lata ma często… nawet 28 stopni Celsjusza! Brzmi kusząco? No to zaczynamy zwiedzanie!

Atrakcje nad Balatonem – które miasteczko wybrać?

Balaton jest ogromny (to największe jezioro w Europie Środkowej), a jego brzegi – północny i południowy – mocno się od siebie różnią pod kątem klimatu. Poniżej zebrałam najpopularniejsze i moim zdaniem najpiękniejsze miasteczka, w których warto się zatrzymać lub zaplanować jednodniową wycieczkę.

Balatonfüred: elegancki kurort i promenada

Balatonfüred to urokliwe miasteczko położone na pagórkowatym, północnym brzegu jeziora. Ze wszystkich kurortów w regionie ten sprawia wrażenie zdecydowanie najbardziej eleganckiego i nowoczesnego. To wymarzone miejsce na leniwe popołudnie: wystarczy kupić gałkę rzemieślniczych lodów i niespiesznie spacerować wzdłuż wspaniałej, wysadzanej platanami promenady im. Tagore’a, podziwiając cumujące jachty i żaglówki. To stąd też wypływają rejsy wycieczkowe.

Dla kogo: Dla par i osób szukających spokojniejszego klimatu.

Moja wskazówka: W sierpniu na tutejszej promenadzie odbywa się słynny Festiwal Wina (Borhetek). To absolutnie najlepsza okazja, by przy akompaniamencie muzyki na żywo spróbować genialnych, węgierskich win z lokalnych winnic, z których słynie ten północny region!

Tihany – romantyczne miasteczko pachnące lawendą

Oto mój osobisty faworyt! Tihany to bezsprzecznie najbardziej malownicza, instagramowa wioska nad całym Balatonem. Leży na wulkanicznym półwyspie wcinającym się głęboko w jezioro (to właśnie tu brzegi Balatonu są najbliżej siebie). Główną atrakcją jest górujące nad miastem, zabytkowe Opactwo Benedyktynów. Widok, jaki rozpościera się z placu przy klasztorze na lazurową taflę jeziora, autentycznie zapiera dech w piersiach! Cała miejscowość to labirynt wąskich, brukowanych uliczek i starych chałup krytych strzechą.

Dla kogo: Dla fotografów, romantyków i miłośników pięknych widoków.

Moja wskazówka: Tihany to węgierska stolica lawendy! Już przy samym wjeździe na półwysep zobaczycie fioletowe pola (najpiękniejsze na przełomie czerwca i lipca). W miasteczku koniecznie kupcie lawendowe lody, mydła lub syropy – to najlepsza i najbardziej autentyczna pamiątka z wyjazdu. W sezonie przygotujcie się tu jednak na spore tłumy turystów.

Widok na półwysep z drugiej strony jeziora
tihany

Keszthely: historyczna perełka z najpiękniejszym pałacem

Keszthely (czyt. Kesthej) to niezwykle urokliwe, historyczne miasto leżące na samym zachodnim krańcu Balatonu. Zdecydowanie różni się od typowych kurortów plażowych. To miejsce dla osób, które oprócz plażowania chcą poczuć ducha dawnych wieków. Największym skarbem miasta jest absolutnie zjawiskowy, barokowy Pałac Festeticsów. Posiada on jedną z najpiękniejszych historycznych bibliotek w Europie i otoczony jest cudownym parkiem w stylu angielskim. Keszthely to też fantastyczna baza wypadowa na Mały Balaton oraz do słynnych term w Hévíz.

Dla kogo: Dla miłośników historii i osób jadących w stronę Chorwacji (świetny przystanek na 1-2 dni).

Moja wskazówka: Oprócz pałacu, znajdziecie tu mnóstwo nietypowych, wręcz niszowych muzeów! Zdecydowanie polecam zajrzeć do słodkiego Muzeum Marcepanu oraz do robiącego ogromne wrażenie, wielkiego Muzeum Powozów (znajdującego się tuż przy samym pałacu).

Więcej we wpisie: Keszthely nad Balatonem – co warto zobaczyć?

Siófok – letnia stolica rozrywki i płytkie plaże

Przenosimy się na południowy brzeg! Siófok to największe miasto nad jeziorem i niekwestionowana „letnia stolica Węgier”. Jeśli szukacie ciszy i spokoju – to miejsce zdecydowanie NIE jest dla Was. Siófok to tętniące życiem centrum rozrywki, z legendarną, pełną klubów i barów promenadą (Petőfi sétány), gdzie imprezy trwają do białego rana. Znajdziecie tu mnóstwo straganów, budek z langoszami i typowo „nadmorski” gwar. To właśnie tu plaże ciągną się kilometrami, a zejście do wody jest niezwykle łagodne i bezpieczne dla najmłodszych.

Dla kogo: Dla młodych ludzi, studentów i rodzin, którym nie przeszkadza zgiełk i tłumy.

Moja wskazówka: Uciekając przed upałem i hałasem promenady, koniecznie wybierzcie się do spokojnego Parku Jókai. Znajdziecie tam zacienione alejki, piękną roślinność oraz ogrody zaaranżowane w stylu japońskim i angielskim – to świetne, zielone płuca tego bardzo głośnego miasta.

siofok

Plaże nad Balatonem – płatne czy darmowe? (co musisz wiedzieć)

Zanim rozłożycie ręcznik, przygotujcie się na specyfikę węgierskich kąpielisk. Przede wszystkim: zapomnijcie o szerokich, piaszczystych wydmach znanych znad Bałtyku. Plaże nad Balatonem są w ogromnej większości trawiaste, urokliwie ocienione wielkimi drzewami (najczęściej wierzbami płaczącymi), a do wody schodzi się po betonowych lub metalowych schodkach (jak na basenie). Dopiero na dnie poczujecie przyjemny, miękki piasek i muł.

Większość dobrze zagospodarowanych plaż w popularnych kurortach (np. w Balatonfüred czy Siófok) jest płatna (tzw. strand). Cena całodniowego biletu normalnego w 2026 roku zaczyna się zazwyczaj od około 1000-1500 HUF (forintów), co w przeliczeniu daje kilkanaście złotych. W zamian otrzymujecie świetną infrastrukturę: czyste toalety, przebieralnie, ratowników, place zabaw dla dzieci, a często zjeżdżalnie i wypożyczalnie rowerków wodnych.

Jeśli jednak wolicie oszczędzić lub uniknąć tłumów z biletami, szukajcie tabliczek z napisem „Szabadstrand” – to oznacza plażę darmową. Sama zdecydowanie wolę te mniejsze, mniej znane i darmowe miejscówki, które w szczycie sezonu wciąż oferują sporo przestrzeni. Moje absolutnie ulubione, ciche miejsce znajdziecie ukryte na południowym brzegu (szukajcie małych zatoczek między Zamárdi a Balatonföldvár).

Kis-Balaton (Mały Balaton): węgierski raj dla miłośników przyrody

Chociaż główny Balaton jest w wakacje oblegany przez setki tysięcy turystów, to położony tuż obok Kis-Balaton (po polsku „Mały Balaton”) wciąż pozostaje oazą niezwykłego spokoju. To miejsce to absolutne przeciwieństwo głośnych promenad w Siófok. Ten rozległy, bagnisto-wodny teren został włączony w obręb Parku Narodowego Wzgórz Balatońskich (Balaton-felvidéki Nemzeti Park) i stanowi ściśle chroniony rezerwat przyrody. Jeśli spędzacie urlop na zachodnim krańcu jeziora (np. w Keszthely), wycieczka tutaj to pozycja obowiązkowa!

Co ciekawe, nazwa tego miejsca jest nieprzypadkowa – aż do XIX wieku Kis-Balaton był integralną, zatokową częścią dzisiejszego, „dużego” Balatonu. Położony na południowy zachód od głównego jeziora obszar to dziś jedna z najważniejszych w Europie ostoi ptaków wodnych i błotnych. To raj dla ornitologów, spacerowiczów i każdego, kto potrzebuje ciszy przerywanej jedynie szumem trzcin.

Ważna uwaga: W wodach Małego Balatonu obowiązuje całkowity zakaz kąpieli! To teren chroniony, przeznaczony wyłącznie do obserwacji przyrody i spacerów.

Lokalizacja Małego Balatonu:

Jak zwiedzać Mały Balaton? (Rowery i punkty widokowe)

Rozlewiska Kis-Balatonu najlepiej eksplorować na dwa sposoby: pieszo lub na rowerze (wzdłuż brzegów poprowadzono rewelacyjne i płaskie ścieżki rowerowe). Samochód należy zostawić na wyznaczonych, darmowych parkingach leśnych. Warto wiedzieć, że w najbardziej dzikiej części rezerwatu ruch turystyczny jest mocno ograniczony. Na obszary ścisłej ochrony (np. w okolice stacji badawczej i największych kolonii kormoranów) można wejść wyłącznie podczas zorganizowanej wycieczki z licencjonowanym pracownikiem Parku Narodowego. Przed wyjazdem sprawdźcie jednak na oficjalnej stronie parku dostępność przewodników anglojęzycznych, bo bywa z tym różnie.

Nawet jeśli nie zdecydujecie się na przewodnika, bez problemu możecie samodzielnie (i za darmo) odwiedzić fenomenalny, ogólnodostępny punkt obserwacyjny przy rzece Zala (na mapach szukajcie oznaczenia Madárvárta – to świetne miejsce z drewnianymi czatowniami, idealne do robienia zdjęć dzikim ptakom z ukrycia).

Wyspa Kányavári: najpiękniejszy punkt Małego Balatonu

To zdecydowanie najpopularniejsze i najbardziej fotogeniczne miejsce na całym Małym Balatonie. Kányavári-sziget to wyspa, na którą można dostać się tylko w jeden sposób: pieszo, przez charakterystyczny, łukowaty drewniany most, który sam w sobie jest genialnym plenerem zdjęciowym.

Spacer po wyspie to czysta przyjemność: płaska, okrężna trasa liczy niecałe 2 kilometry, więc to idealny cel na bardzo leniwy, rodzinny spacer (nawet z wózkiem). Na wyspie znajdziecie drewnianą wieżę widokową, z której roztacza się fantastyczna panorama na bagniste rozlewiska, a także wyznaczone, bezpieczne miejsca na piknik i ognisko. Brzegi wyspy gęsto porastają trzciny, w których często ukrywają się miejscowi wędkarze.

To prawdziwe królestwo zwierząt! Na tym stosunkowo niewielkim obszarze żyje ponad 250 różnych gatunków ptaków. Jeśli zabierzecie ze sobą lornetkę, bez problemu wypatrzycie stada kormoranów, majestatyczne czaple białe (symbol tego parku), żurawie, błotniaki łąkowe, a przy odrobinie szczęścia – polującego orła bielika!

Wyspa Kányavári Most

Ciekawe i atrakcje w okolicy Balatonu (Idealne na jednodniowe wycieczki)

Nawet jeśli uwielbiacie plażowanie, warto chociaż na jeden lub dwa dni ruszyć się znad samego brzegu jeziora. Okolice Balatonu skrywają absolutnie unikalne perełki na skalę europejską, od największych jezior termalnych, przez „marsjańskie” krajobrazy, aż po zamki budowane z miłości. Oto moje ulubione miejsca, które świetnie sprawdzą się jako urozmaicenie wakacji lub plan ratunkowy w pochmurny dzień.

Jezioro termalne Hévíz – największe naturalne uzdrowisko w Europie

Gorące źródła w Hévíz to zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc na Węgrzech. To nie jest zwykły basen – to największe w Europie (i drugie na świecie!) naturalne, aktywne biologicznie jezioro termalne. Pływanie w gorącej wodzie (latem ma nawet 36°C, zimą nie spada poniżej 24°C) wśród przepięknych, różowych lilii wodnych to relaks, jakiego nie da się opisać. Czas płynie tu zupełnie inaczej, a woda niesamowicie rozluźnia mięśnie.

Moja wskazówka: Uwaga, to nie jest aquapark dla dzieci! Jezioro ma miejscami blisko 40 metrów głębokości, dlatego absolutnie każdy (nawet dorośli) pływa tu w specjalnych kółkach ratunkowych lub z tzw. „makaronami” z pianki. Można je bez problemu kupić lub wypożyczyć przed wejściem.


Cennik znajdziecie tutaj.

Góry Bakońskie i Łaźnie Rzymskie: wędrówki z widokiem

Utarło się, że węgierski krajobraz to tylko płaska puszta, ale to mit! Tuż nad północnym brzegiem Balatonu wznosi się Średniogórze Zadunajskie, a dokładniej – zalesione Góry Bakońskie (Bakony). Najwyższe szczyty ledwo przekraczają 700 m n.p.m., co czyni je idealnym miejscem na rekreacyjny trekking dla każdego. Tras do wyboru jest mnóstwo, a z wielu polan roztacza się obłędny widok na turkusową taflę jeziora w dole. Szczególnie polecam spacer do tzw. Łaźni Rzymskich (Római fürdő) – wbrew nazwie to nie ruiny term, ale przepiękny, skalisty wąwóz rzeki Gaja z malowniczymi kaskadami wodnymi. Wypatrujcie pod nogami wygrzewających się na słońcu, wielokolorowych jaszczurek!

pakozd

Székesfehérvár i zamek Bory-vár – miasto królów i węgierski Taj Mahal

Székesfehérvár (nie próbujcie tego wymawiać po kilku kieliszkach węgierskiego wina!) to historyczna stolica kraju, w której koronowano dawnych królów Węgier. Mieszkałam w tym mieście ponad pół roku i oddałam mu kawałek serca. Przepiękna, barokowa starówka jest niezwykle zadbana, a spacerując wąskimi, brukowanymi uliczkami, można poczuć, jakby czas się tu zatrzymał. Koniecznie wejdźcie do imponującej Katedry Świętego Stefana.

Jednak absolutnym hitem na obrzeżach miasta jest Zamek Boryego (Bory-vár). To niezwykła budowla wzniesiona niemal w całości własnoręcznie przez jednego człowieka – rzeźbiarza Jenő Boryego, jako hołd dla jego żony. To architektoniczny miszmasz stylów, pełen ukrytych schodów, rzeźb i wieżyczek. Historia jego powstania urzeknie chyba każdego!

Więcej we wpisie: Szekesfehervar – atrakcje i ciekawe miejsca

bory-var

Gorsium – ruiny starożytnego miasta rzymskiego

Tereny dzisiejszych Węgier były niegdyś częścią rzymskiej prowincji Panonia. Park archeologiczny Gorsium to nic innego, jak pozostałości po potężnym, rzymskim mieście i obozie wojskowym. Same ruiny murów (tzw. „kamienie w trawie”) może nie robią gigantycznego wrażenia na osobach, które nie interesują się archeologią, ale uwaga – o wiele ciekawsze są eksponaty w tutejszym muzeum, prezentujące autentyczną, zachowaną biżuterię i przedmioty codziennego użytku sprzed tysięcy lat.

gorsium
gorsium

Kopalnia w Gánt – nietypowa atrakcja nad Balatonem

Zdecydowanie jedna z najbardziej nietypowych i fotogenicznych atrakcji w tej części kraju. Dawna, odkrywkowa kopalnia boksytu w miejscowości Gánt sprawia, że przez chwilę można poczuć się jak na Marsie! Czerwona, rdzawa ziemia w połączeniu z błękitnym niebem tworzy niesamowity, iście kosmiczny kontrast. Działa tu niewielkie muzeum, ale to spacery po czerwonych wzniesieniach wywierają największe wrażenie.

Punkty widokowe z sąsiednich wzgórz są darmowe. Zdecydowanie polecam wdrapać się wydeptaną, stromą ścieżką na wzniesienie naprzeciwko kopalni – to stamtąd zrobicie najlepsze, panoramiczne zdjęcia tego „marsjańskiego” cudu. Pamiętajcie tylko, by nie zakładać białych butów, bo czerwony pył bardzo ciężko zmyć!

Lokalizacja: tutaj.

Kopalnia w Gánt

Zamek Csókakő – malownicze ruiny z widokiem na winnice

Od XII do XVI wieku ten zamek był potężnym, politycznym centrum regionu. Dziś to zrekonstruowane, bardzo malownicze ruiny. Zamek Csókakő jest obłędnie położony na stromym skalnym zboczu (na skraju pasma Vértes), z którego roztacza się zjawiskowy widok na pagórkowatą okolicę.

Moja wskazówka: Droga do zamku bywa słabo oznaczona (my zrobiliśmy sobie nieplanowany, ale uroczy spacer przez park). Kiedy już zjedziecie z zamku, koniecznie zahaczcie o pobliską miejscowość Mór – to słynny, niewielki okręg winiarski, idealny na wieczorną degustację.

Lokalizacja: Csókakő (pomiędzy miastami Mór i Székesfehérvár). Lokalizację zamku znajdziecie tutaj.

Czas zwiedzania: ok. 1 godziny

csokako var
Csókakő

Jezioro Velence (Velencei-tó) – mniejszy, ale równie gorący brat Balatonu

Jeśli odstraszają Was tłumy nad „węgierskim morzem”, a zależy Wam na bardzo ciepłej wodzie, koniecznie rozważcie Jezioro Velence (leży dosłownie w połowie drogi między Budapesztem a Balatonem). Ze względu na ogromne nasłonecznienie regionu i średnią głębokość zaledwie 1,5 metra, jest to podobno jedno z najcieplejszych jezior w całej Europie (woda potrafi tu przekroczyć latem 28°C!). Wokół jeziora poprowadzono fantastyczną, płaską ścieżkę rowerową (ok. 30 km długości), która jest idealna na rodzinną wycieczkę. Północny brzeg to z kolei mekka dla kajakarzy i miłośników dzikiego ptactwa (rezerwat w Dinnyés).

Naokoło jeziora znajduje się ścieżka rowerowa, a rower bez problemu wypożyczymy w Gardony, naprzeciwko jadłodajni z pyszną zupą rybną.

velence

Kiedy warto wybrać się nad Balaton?

Kiedy warto pojechać nad Balaton? (Pogoda i sezon)

Balaton to kierunek wybitnie sezonowy, ale to nie znaczy, że musicie jechać tam w lipcu! Oto krótkie podsumowanie, kiedy najlepiej zaplanować węgierskie wakacje:

Październik – Kwiecień (Poza sezonem): Balaton „zasypia”. Wiele restauracji i hoteli jest zamkniętych na głucho. Jeśli jednak lubicie melankolijny klimat pustych plaż i planujecie odwiedzić tylko termy (Hévíz) lub spacerować po wzgórzach – to świetny czas na wyciszenie.

Czerwiec – Sierpień (Wysoki sezon): Woda jest najcieplejsza, wszystkie restauracje, plaże i wypożyczalnie sprzętu działają na 100%. Musisz jednak liczyć się z najwyższymi cenami noclegów i sporymi tłumami (szczególnie w Siófok i Balatonfüred). Sierpień to też czas największych festiwali wina.

Maj i Wrzesień (Mój faworyt!): Idealny czas na slow travel. Woda we wrześniu jest wciąż bardzo nagrzana po lecie (spokojnie można się kąpać!), a ceny spadają nawet o 30%. To również doskonała pogoda na wycieczki rowerowe i zwiedzanie winnic bez morderczego upału.

Ciekawostka: Jezioro Balaton podczas mocnej zimy zamienia się w piękne lodowisko:

balaton zimą
Źródło: http://www.balatonozz.hu/images/balatoni_hirek/korcsolyazok_2.jpg

Więcej inspiracji znajdziesz na moim Instagramie:

instagram Ewelina Gac

Nocleg nad Balatonem

Gdzie szukać noclegu nad Balatonem? (Północ czy Południe?)

Wybór noclegu zależy od tego, jakiego urlopu oczekujesz. Balaton jest na tyle duży, że oba brzegi oferują zupełnie inne wrażenia:

  • Wybierz Brzeg Południowy (Siófok, Zamárdi, Balatonlelle): Jeśli podróżujesz z małymi dziećmi (woda jest tu najpłytsza), szukasz piaszczystych zejść do wody, zależy Ci na bogatym życiu nocnym, dyskotekach i gwarnych promenadach.
  • Wybierz Brzeg Północny (Tihany, Balatonfüred, Badacsony): Jeśli wolisz głębszą wodę (idealną do pływania i żeglowania), szukasz eleganckich, zabytkowych willi, uwielbiasz degustować wino w wulkanicznych winnicach i cenisz sobie nieco spokojniejszy, „uzdrowiskowy” klimat.

Noclegi nad Balatonem znajdziesz pod tym linkiem i na poniższej mapce:

 

Jak dojechać nad Balaton z Polski? (Trasy samochodem)

Podróż samochodem z Polski na Węgry to czysta przyjemność – w większości jedziemy wygodnymi autostradami lub drogami ekspresowymi. Z południa Polski (np. z Krakowa czy Katowic) to zaledwie 5-6 godzin jazdy (ok. 450-500 km). Z Warszawy podróż zajmie Wam około 8-9 godzin.

Najpopularniejsze i najszybsze trasy tranzytowe prowadzą przez Słowację (lub Czechy i Słowację), zazwyczaj kierując się na Brno i Bratysławę, a następnie prosto na Budapeszt (lub omijając stolicę, jeśli zjeżdżacie na zachodni kraniec jeziora). Pamiętajcie, że przekraczacie granice w strefie Schengen, ale musicie mieć przy sobie ważny dowód osobisty lub paszport!

Samochodem– najszybciej przez Czechy i Słowację / ewentualnie przez samą Słowację. Uwaga dla podróżujących od strony Budapesztu: jeśli nad Balaton wybieramy się w piątek / sobotę możemy spodziewać się tłoku na autostradzie. To samo z niedzielnym powrotem.

Autobusem np. Flixbus kursuje do Budapesztu. Ze stolicy Węgier nad Balaton dojedziemy pociągiem lub autobusem. W pociągach bez problemu honorowane są zniżki studenckie na zagranicznych legitymacjach. Uwaga! Pociąg mimo tego, że jedzie wzdłuż wybrzeża nie zapewnia wielu niesamowitych widoków (wszystko jest zarośnięte).

Samolotem: najbliższe lotnisko znajdziemy w Budapeszcie.

balaton panorama

Winiety na Węgry i przejazd przez Słowację [Aktualizacja 2026]

To absolutnie kluczowa sprawa przed wyjazdem! Zarówno na Słowacji, jak i na Węgrzech obowiązują elektroniczne winiety (e-winiety) na autostradach i drogach ekspresowych. Nie kupujecie naklejek na szybę – Wasz numer rejestracyjny trafia do systemu.

  • Winiety na Słowacji: Możecie kupić 10-dniową, 30-dniową lub roczną (często dla turystów polecam nową e-winietę 1-dniową, jeśli jedziecie tylko tranzytem na konkretny dzień). Kupujcie je wyłącznie na oficjalnej, rządowej stronie (eznamka.sk), aby uniknąć prowizji pośredników.
  • Winiety na Węgrzech (e-matrica): Węgierskie autostrady w drodze nad Balaton (M1, M7) są płatne. Winieta tygodniowa to tak naprawdę winieta 10-dniowa (ważna przez 10 kolejnych dni). Ją również kupujcie tylko w oficjalnych punktach, na stacjach benzynowych po przekroczeniu granicy lub na państwowych portalach węgierskich (np. ematrica.nemzetiutdij.hu).

Ważne info: Węgry nie posługują się walutą Euro, lecz Forintem węgierskim (HUF). Chociaż w wielu miejscach zapłacicie kartą (często też zbliżeniowo, np. na stacjach czy w marketach Aldi/Lidl), zawsze warto mieć przy sobie drobną gotówkę, np. na zapłacenie za langosza w małej budce, toaletę czy wstęp na lokalną wieżę widokową. Najlepiej korzystać z kart wielowalutowych z korzystnym przewalutowaniem!

Wszystkie winiety można nabyć online na oficjalnych stronach. Na stronach pośredników, gdzie często są ceny podane w PLN będzie drożej.

Więcej o winietach przeczytacie we wpisie o płatnych drogach na Węgrzech, Słowacji i w Czechach.

Zobacz również:

Eger – atrakcje w krainie węgierskiego wina

Termy w jaskiniach – odwiedź Miszkolc-Tapolca

Miszkolc: Atrakcje w Sercu Węgierskich Gór


Cześć! Mam nadzieję, że podążycie moim szlakiem w podróży. Chętnie oglądam zdjęcia i filmy moich czytelników, dlatego oznaczajcie mnie w mediach społecznościowych:

Instagram: @ewelina.gac

Facebook: @wposzukiwaniukoncaswiata


26 KOMENTARZE

  1. Jak dla mnie Balaton to relikt minionej epoki, który od dekad prawie wcale się nie zmienia, a jeśli już, to na gorsze. Samochodem dojechać tam ciężko. Owszem, jest autostrada, ale dróg lokalnych i parkingów nikt nie rozbudował, a na Węgrzech samochodów w ostatnim czasie znacznie przybyło. Pociągiem też ciężko, bo węgierskie MAV są jakieś 15 lat za naszym PKP. Noclegi słabe. Jest kilka nowych hoteli o zdecydowanie przesadzonych cenach, tańsze to miniona epoka po lekkim liftingu. Kiedyś było dużo kwater prywatnych, teraz Niemcy wykupili wszystko, co miało fajną lokalizację, a przy okazji mocno podbili ceny knajp i usług.
    Jeśli Balaton to na jeden, no góra dwa dni i tylko w środku tygodnia. No, chyba, że ktoś chce poznać smak wakacji z czasów PRL-u.

    • Obecnie 11.07.2023 jesteśmy w Kaszthely i jesteśmy zachwyceni. Idealne miejsce na odpoczynek nad wodą z dziećmi. Plaża super, warunki idealne, czysto, miło =, bez zadęcia i wspólczesnie. Apartament przez booking mamy świetny, nowoczesny, z wszystkimi wygodami. Narzekanie na tanie kwatery, że przypominają czasy PRL to trochę jakby spaść z kosmosu – chciałoby się mieć super warunki po cenach, których nigdzie w Europie już nie ma…Pojedź nad polskie morze czy gdziekolwiek indziej na tanie kwatery – wiadomo, że wraz z taniością spada jakość, coś za coś. Ja gorąco polecam wypoczynek nad Baatonem.

  2. Haha, z tym PRL-em to racja, wiele miejsc pamięta dawne czasy, ale jest też kilka miejsc, gdzie jest na prawdę fajnie i nowocześnie. Do takich miejsc można zaliczyć na pewno Balatonfured, gdzie praktycznie całe miasteczko jest przebudowane, poza kilkoma hotelami z minionej epoki. W tym też miasteczku można zobaczyć dużo sportowych i drogich samochodów, co prawda na niemieckich tablicach, ale mimo wszystko dodają trochę uroku temu miejscu (oczywiście jeśli ktoś jest fanem motoryzacji) ?

    • Ciężko się z Wami nie zgodzić Panowie co do pewnych pozostałości po PRL’u. Jednak wiele atrakcji nie wypada wcale słabo, a promenada w Balatonfured jest naprawdę ładna. Tihany ma swój urok (nie licząc tłumów). Co do noclegów- nad samym Balatonem nie miałam ani okazji ani potrzeby niczego rezerwować, jednak jeśli uda mi się tam wrócić na krótkie wakacje z pewnością „zdam relację”. Pozdrowienia!

  3. Kusisz tym Balatonem 😉 Może w tym roku, w drodze do Cro zahaczymy 😉
    Ale tak szczerze to pamiętam jeszcze jak profesor na studiach opowiadał, że po sezonie widział na własne oczy, jak spychaczami wpychali do niego wszystkie śmieci O.O

  4. Witaj 🙂 ciekawa relacja i przepiekne zdjecia! Wegry juz od dawna sa na mojej liscie 🙂 Mam nadzieje, ze juz niedlugo uda sie ten plan zrealizowac.

  5. Na żywo to jezioro robi niesamowite wrażenie. Ja byłam tylko przejazdem i bez wątpienia musze udać się tam na dłuższy czas. Pozdrawiam!

  6. Ciekawy wpis i fajne zdjęcia, choć zabrakło mi pewnej atrakcji z tego rejonu a mianowicie wzmianki o winach. Byłem w Badacsony gdzie na wzgórzu rozpościerają się winnice a wino od lokalnych winiarzy zawsze smakuje wyśmienicie. Oczywiście nie ma co porównywać z urokami np. Chorwacji ale gdy ktoś mieszka na południu Polski to warto pojechać na przedłużony weekend.

    • Cześć Tomku, dziękuję za komentarz i wzmiankę. Aż głupio przyznać, ale mimo, że często bywałam w tamtym regionie to z winnicy w Badacsony nie korzystałam. Mam po co wracać! Pozdrowienia

  7. Ja i moja rodzinka jesteśmy od 8 lat zakochani w Balatonie. Jeździmy na pogranicze między Siofok a Zamardi na małe prywatne pole kempingowe. W okolicy kilka darmowych mniejszych i większych plaż. Woda super. Okolica super do wypraw rowerowych. Polecam

    • Dziękuję Ci Marku za komentarz i informacje. Fajnie byłoby wybrać się tam również na rower, tego jeszcze nie próbowałam w tym rejonie. Tym bardziej nie mogę się doczekać odpoczynku nad Balatonem, ale niestety raczej w tym roku już nie zdążę. Serdeczne pozdrowienia!

  8. Balaton wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. To co mnie tam zaskoczyło to niesamowity kolor wody, jakby do turkusu ktoś dolał trochę mleka…no i pola lawendy!

  9. Świetne miasteczka. Widok tego domku z pobielanymi ścianami wspaniały! P.S. Też zastanawiam się jak można kąpać się w Bałtyku ? stopy mi zamierzają po 7 minutach

  10. My właśnie pakujemy się do auta i jutro rano wyjazd do Heviz. To 7km od Keszthely. To nasz trzeci wyjazd nad Balaton i nadal jesteśmy zachwyceni I oczarowani tym miejscem. Polecamy w/w miejscówki. Ta miejsca z PRL bynajmniej nie mają nic wspólnego. Piękne i czyste plaże, super ciepła woda w jeziorach oraz smaczne jedzenie. Mieszkanie na bookingu są na wysokim poziomie, nowoczesne i klimatyzowane. Polecamy odwiedzić i samemu się przekonać.

  11. Super miejsce na pewno dla rodziców z dziećmi. Mini plaże dla maluchów, na kempingach znajdzie się basen, całkiem spory drewniany plac zabaw, no i czyste łazienki 🙂 Sam Balaton czarujący, aczkolwiek my trafiliśmy na chłodniejsze dni, gdy wcale nie był ciepły.

  12. Wtorek 13 sierpnia 2024 wpadliśmy z rodziną na 5 dni do Siofok,woda ciepła, sprzątają na bieżąco, trochę za ciepło lecz i tak jesteśmy po wrażeniem(przy porównaniu mazury oraz Polskie morze)woda w Balatonie od 25′-30, domek 5-osobowy,z łazienką, prysznicem i tarasem, obsługa bardzo miła,do plaży 50m.na miejscu Lidl i ceny podobne jak w Polsce,w centrum dużo miejsc parkingowych,tych bezpłatnych około 200 m od plaży i płatnych przy plaży, mieszkamy w górach koło Nowego Targu,na Balaton 400km autem,nad Bałtyk pod 700

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

60,000FaniLubię
102,080ObserwującyObserwuj
51,500ObserwującyObserwuj
1,800SubskrybującySubskrybuj