URLOP Z KOTEM OD A DO Z

urlop z kotem

Jak wiecie od kilku miesięcy jestem właścicielką małej kuleczki o imieniu Perełka. Bez podróżowania jednak moje życie byłoby niepełne. Jak więc pogodzić posiadanie kota i wojaże? Czy urlop z kotem to spore wyzwanie? Sprawdziłam i mogę się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami na wycieczce nad morze (w moim przypadku przeszło 600 km).

Co zrobić z kotem na urlopie?

Znaczna część właścicieli kotów nie wyobraża sobie zabrania futrzaka na wakacje, druga część nie chce zostawiać go w domu, czy w hotelu. W efekcie część właścicieli zwierząt nie podróżuje. Zabranie kota w podróż po Polsce wydało mi się najrozsądniejsze: większe wyprawy jeszcze przede mną i wtedy wolałabym kogoś poprosić o przysługę. A kot w wynajętym mieszkaniu przecież może brykać cały dzień!

Szukanie kotelu (hotelu)

Znalezienie noclegu, który:

– akceptuje zwierzęta,

– jest przyjemny i czysty,

– przestronny i stosunkowo niedrogi.

Graniczy z cudem. Nie wyobrażam sobie spędzenia długiego weekendu na powierzchni 12m2 wraz z Maćkiem i kotem. To żaden relaks! W większości miejsc obowiązywały opłaty za zwierzęta, najczęściej od 50 do 100 złotych za dobę.  W końcu udało nam się znaleźć przyjemne mieszkanie, w którym i my i kot czułby się dobrze.kot-nad-morzem

Co spakować kotu na wakacje?

Ci z Was, którzy kota nie mają, nie zrozumieją. Jednak jeśli futrzak nie będzie miał ze sobą swoich ulubionych akcesoriów, będzie mu ciężko. I dzięki temu niemiła atmosfera mogłaby się odbić na nas. A utrapienie na urlopie to rzecz zupełnie zbędna! Perełce poza karmą, kuwetą, koszem i miseczką, zabraliśmy dwie ulubione zabawki i drapak. Do tego trochę przysmaków, jakby trzeba było kota przekupić.

Podróż z kotem

Perełka to domator, rzadko podróżujący samochodem. Najlepiej czuje się biegając po mieszkaniu, zajadając przekąski i brojąc. Samochód kojarzył jej się raczej z wyprawą do weterynarza, czyli niczym przyjemnym. Kto nie ryzykuje, ten nie podróżuje, jak mówi staropolskie przysłowie: spakowaliśmy kota do koszyka, i wyruszyliśmy nad morze. 7 godzin w samochodzie. Jak zniósł to kot? Na dziurawych drogach było słychać niezadowolenie. Na autostradzie spał. Co do postoju: kociak zjadł co nieco, napił się wody. Nie załatwił swoich innych potrzeb, to było dla niego za wiele. Dojechaliśmy na miejsce. Uwaga! Więcej o tym jak pojechać na wycieczkę i wziąć ze sobą kota, znajdziecie na tym blogu. 

Adaptacja kota w nowym miejscu

W pierwszy wieczór było spokojnie, później kot zachowywał się jakby był u siebie w domu: jadł, spał, bawił się. Uwaga! To samo było pierwszego dnia w naszym domu, więc taka jest mentalność Perełki.

Czytaj również:  TANIE PODRÓŻOWANIE. JAK TO ROBIĆ Z GŁOWĄ?

Zwiedzanie z kotem

Nie będę ukrywać: nie zabierałam ze sobą kota do muzeum, nie zabrałam go na starówkę. Raz podjechaliśmy nad morze, żeby zrobić pamiątkowe zdjęcie. Kotu tak się podobało, że nie chciał wracać do samochodu.Z kotem nad morze

Czy to coś zmieniło?

Perełka po powrocie pcha się do wyjścia na dwór. Przed wyjazdem była bardziej skora do pozostania w domu. Sama przyzwyczajam kota do różnych sytuacji, bo jakby nie patrzeć, „czym skorupka za młodu przesiąknie, tym na starość trąci”. Nie chcę mieć w domu kota, który wszystkiego się boi, a też nigdy nie wiadomo co przyniesie los. Może któregoś dnia wyprowadzimy się na południe?

A co wy robicie z kotem na wakacjach? Macie już może jakieś przygody, doświadczenia?

Buziaki,

Ewelina

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
światoholiczka

Mój kocio na szczęście ma kochającą babcię po drugiej stronie miasta i zawsze chętnie jest przyjmowany na czas moich wyjazdów ? Moja mama mieszka na parterze, więc korzystając z sytuacji, Franek całe dnie hasa po osiedlu. Jak wraca do mnie, ma ten sam problem co Twoja kicia – pcha się na balkon, a jak nie może wyjść miałczy tak “żałobnie” ?

Ewa

Słyszałam o podróżowaniu z psem, ale z kotem to dla mnie nowość ?

Magda M blog

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, bo nie mamy czworonogów, jedynie dzieci ? Ale dwójkę, razem mają 4 nogi, liczy się? ?

Karolina / Nasze Bąbelkowo

My nie zdecydowaliśmy się na razie na żadne zwierzę – właśnie dlatego, że często nie ma nas w domu i nie chcielibyśmy zostawiać kota czy psa samego ( a wiadomo, że nie wszędzie można czworonoga ze sobą zabrać).

Ilona

Nasz jamnik miał niestety chorobę lokomocyjną… Zabieranie go na wycieczki łączyło się z całym sztabem przygotowań: psiak musiał wcześniej zjeść, pójść na dłuższy spacer (żeby pospał trochę w aucie), mieć uchylone okno podczas jazdy i tak dalej ? Kiedy wyjeżdżaliśmy gdzieś bardzo daleko, podrzucaliśmy psiaka dziadkom. W ten sposób wszyscy zadowoleni: pies i dziadkowie – bo miłość obustronna i my – bo wiemy że psiur się nie męczy.

Aleksandra Załęska
Aleksandra Załęska

Co prawda nie mam kota, ale odkąd pamiętam miałam psa, który jeżdził z nami wszędzie. Przyznaję, że wakacje z psem, to nie były wakacje – pies wariował, bał się, że go zostawimy, a zostawienie go w pokoju czym domku, kiedy chcieliśmy gdzieś wyjśc było czymś masakrycznym. W zeszłym roku na szczęście znaleźliśmy opiekuna dla psa i mogę powiedzieć, że dopiero wtedy to był wypoczynek.

Małgorzata Hert

Podróżowałam z psem z Irlandii Półn. do PL autem – nie było tak źle 🙂