Są miejsca, które ogląda się przez obiektyw telefonu, i są takie, które zostają z nami na długo. San Blas zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Archipelag ponad 365 wysp na karaibskim wybrzeżu Panamy wygląda jak z katalogu biura podróży: turkusowa woda, biały piasek, pochylone palmy. A jednak doświadczenie tego miejsca jest zupełnie inne niż wakacje w resorcie, bo ich tu nie ma. Nie przylecimy tutaj na wakacje all-inclusive.
Do San Blas można przyjechać na jeden dzień. Można też zostać na noc w domku na wyspie. Ja wybrałam trzecią opcję: 10-dniowy rejs jachtem. I dziś wiem, że to była bardzo dobra decyzja, a na San Blas jeszcze wrócę.
O San Blas pisałam tutaj: San Blas: praktyczny przewodnik po wysepkach w Panamie
Spis treści
- 1 Dlaczego w ogóle jacht?
- 2 Kiedy najlepiej wybrać się na rejs?
- 3 Dojazd z Panama City do San Blas: jak to wygląda w praktyce?
- 4 Koszt transportu na San Blas
- 5 10 dni na San Blas: czy to nie za długo?
- 6 Jak wyglądał nasz rejs?
- 7 Życie na jachcie: jak to wygląda w praktyce?
- 8 Snorkeling i rafa koralowa na San Blas
- 9 Czy San Blas jest drogie?
- 10 Orientacyjne ceny na San Blas
- 11 Atmosfera i ludzie, którzy tworzą klimat rejsu
- 12 Czy poleciłabym 10 dni na jachcie?
Dlaczego w ogóle jacht?
Jeśli czytasz o San Blas, szybko trafisz na informacje o noclegach w cabanach: prostych drewnianych domkach prowadzonych przez społeczność Guna. I tu warto powiedzieć to wprost: standard bywa bardzo przeciętny, a często po prostu słaby. Zdarza się brak podłogi (zamiast niej piasek), brak ciepłej wody, ograniczony prąd. Jednocześnie ceny potrafią być wysokie jak na oferowane warunki (100 usd/noc/osoba).
To właśnie dlatego tak popularne są jednodniowe wycieczki z Panama City, bo wiele osób woli wrócić wieczorem do komfortowego hotelu niż płacić sporo za bardzo, bardzo podstawowy nocleg. Oczywiście, są też lepsze domki, ale jest ich dosłownie kilka.
Sama długo zastanawiałam się, jak zorganizować swój pobyt. Domek na wyspie? Kilka nocy w różnych miejscach? Ostatecznie postawiłam na rejs: kameralny, 10-dniowy, z polską załogą, Agnieszką i Pawłem. I to zmieniło wszystko.




Kiedy najlepiej wybrać się na rejs?
Zdecydowanie w porze suchej. Poza porą suchą warunki na morzu są mniej przewidywalne, dlatego większość rejsów odbywa się właśnie zimą i wiosną. I tak pływa Agnieszka i Paweł, od grudnia do maja. To najlepszy czas pod względem pogody i warunków wiatrowych.
Chociaż maj bywa już bardziej wilgotny, zdarzają się przelotne deszcze, ale nadal można trafić na bardzo dobrą pogodę. Karaiby mają to do siebie, że nawet po intensywnym opadzie szybko wraca słońce.






Dojazd z Panama City do San Blas: jak to wygląda w praktyce?
Podróż do San Blas zaczyna się w Panama City i już sama w sobie jest małą przygodą.
Najpierw jedzie się samochodem 4×4 przez góry w kierunku regionu Guna Yala. Droga jest kręta i stroma, zwykła osobówka sobie tu nie poradzi. Przejazd trwa około 2,5–3 godzin (w zależności od ruchu i pogody). Na miejscu przesiadasz się do motorówki, która w 20–40 minut dowozi Cię na wybraną wyspę lub do jachtu (choć czasem dojazd trwa ponad godzinę).
To nie jest kierunek typu „wsiadam w autobus i jestem”. Droga bywa wyboista, motorówka potrafi podskakiwać na falach, a słońce grzeje już od rana (lub w moim przypadku, padał deszcz, aż dojechałam na nasz jacht :-)). Ale kiedy po widzisz turkusową wodę i maleńkie wyspy rozsiane po horyzoncie, wiesz, że było warto. Logistyka jest zorganizowana, ale trzeba nastawić się na to, że to część doświadczenia.
Paszport! bardzo ważne
Choć San Blas należy do Panamy, region Guna Yala jest autonomiczny i na wjeździe znajduje się punkt kontrolny. Trzeba okazać paszport: dowód osobisty nie wystarczy.
Kontrola jest standardowa i szybka, ale dokument jest obowiązkowy. Bez niego kierowca może Cię po prostu nie wpuścić dalej.



Koszt transportu na San Blas
Orientacyjnie wygląda to tak:
- Transport 4×4 w obie strony i łódź: ok. 150 USD
- Opłata wjazdowa do regionu Guna Yala: 23 USD/os
Łącznie trzeba liczyć około 180 USD za sam dojazd i powrót (jeśli nie jest już wliczony w cenę wycieczki czy pakietu). W przypadku jednodniowych wycieczek i części rejsów transport bywa wliczony w cenę, ale zawsze warto to wcześniej potwierdzić.
10 dni na San Blas: czy to nie za długo?
Na początku sama miałam wątpliwości. Dziesięć dni na łódce? Co ja tam będę robić?
Po rejsie powiem: to jest dokładnie tyle, ile potrzeba, żeby naprawdę się odciąć.
Pierwsze dwa–trzy dni to jeszcze przestawianie się na inny rytm. Potem ciało i głowa zaczynają pracować inaczej. Budzisz się razem ze słońcem. Pijesz kawę patrząc na bezludną wysepkę. W ciągu dnia pływasz, leżysz, snorklujesz, czytasz, gotujesz, rozmawiasz. Nie ma pośpiechu. Nie ma korków. Nie ma powiadomień (ale u Pawła i Agi jest Internet, żeby w razie potrzeby, wyslać zdjęcia rodzinie czy dodać Stories na Instagram).
Dziesięć dni to czas wystarczający, żeby naprawdę zwolnić. To coś więcej niż urlop: to reset.



Jak wyglądał nasz rejs?
Na jachcie były dwie kabiny dla gości. Łącznie z Agnieszką i Pawłem było nas pięć osób: kameralnie, bez tłumu, bez przypadkowej grupy 20 turystów. To zupełnie inna dynamika niż w przypadku klasycznych wycieczek.
Każdy rejs jest indywidualny i zależy od pogody, wiatru oraz preferencji załogi. My w ciągu 10 dni odwiedziliśmy m.in.:
- Esnasdup
- Salardup
- Nugnudub (Cayos Limones)
- Banedup, Tiadup i Morrodup (Cayos Holandeses)
- Waisaladup
- Isla Verde
Każda z tych wysp miała inny klimat. Jedne były całkowicie dzikie, inne zamieszkane przez społeczność Guna. Czasem cumowaliśmy przy maleńkiej wysepce z kilkoma palmami, czasem bliżej większej wyspy, gdzie można było zejść na ląd i zobaczyć lokalne życie.
Największa zaleta? Mobilność. Jeśli gdzieś było więcej łodzi albo pogoda zmieniała się na mniej korzystną (np. wiatr) mogliśmy ruszyć dalej. Jeśli jakieś miejsce nas zachwyciło: zostawaliśmy na dłużej.






Życie na jachcie: jak to wygląda w praktyce?
Wiele osób pyta o komfort. Czy na jachcie jest wygodnie? Czy da się wytrzymać 10 dni?
W naszym przypadku: tak. Dwie kabiny były przeznaczone dla gości, do tego wspólna przestrzeń i kokpit, który w praktyce stawał się salonem z widokiem na Karaiby. Życie toczyło się głównie na zewnątrz, ale moje ulubione miejsce to była kanapa w jadalni. Zalegałam tam ile mogłam 🙂
Jest oczywiście łazienka i filtrowana woda (podgrzewana). Jest też Internet.
Jedzenie? To jeden z największych plusów rejsu.
Można jeść zarówno na łodzi, jak i na jachcie (w zależności od miejsca cumowania i planu dnia). W ciągu dnia bywały przekąski, świeże owoce, a wieczorami wspólne kolacje. Ryby, owoce morza, dania inspirowane kuchnią karaibską, ale też bardziej „europejskie” smaki.
W porównaniu z jedzeniem na wyspach (gdzie wybór bywa ograniczony do ryby, kurczaka, ryżu i platanów), rejs daje dużo większą różnorodność. Są też różne typy rejsów – można znaleźć opcje dopasowane do konkretnych diet (np. bezglutenowa).
Natomiast… muszę to napisać wprost: śniadania, które przygotowują Aga i Paweł, to totalny odlot. Serwowane na pokładzie smakują jak w najlepszej nadmorskiej kawiarni, tylko bez ludzi i bez rachunku 20$ za tost z awokado.
Najczęściej są wegetariańskie, ale tak dopracowane i pełne smaku, że absolutnie nie ma się poczucia, że „czegoś brakuje”. Świeże owoce, domowe pasty, naleśniki, jajka w różnych odsłonach, aromatyczna kawa. Prosto, zdrowo i jakościowo.
Informacje i ich ofertę znajdziesz tutaj.






Co spakować na 10-dniowy rejs po San Blas?
Na jachcie przestrzeń jest ograniczona, więc obowiązuje jedna zasada: im mniej, tym lepiej. Najlepiej spakować się w miękką torbę lub plecak (walizki na kółkach naprawdę nie są dobrym pomysłem). W praktyce przez większość czasu i tak będziesz chodzić w stroju kąpielowym. Serio, tu nie potrzeba stylizacji „na kolację”, chociaż ja ze sobą taką miałam 🙂 Uwaga, nie przydała się.
Wystarczą:
- 2–3 lekkie, przewiewne zestawy ubrań
- strój kąpielowy (najlepiej dwa/trzy)
- koszulka z długim rękawem do pływania z filtrem UV
- klapki lub sandały (w sumie nie wiem po co, ale mogą się przydać)
- cienka bluza na wieczór lub na klimatyzowaną drogę z Panama City
Makijaż? Zbędny. Szpilki? Tym bardziej. Biżuteria? Też niepotrzebna. Na San Blas żyje się boso, w słonej wodzie i wiatrem we włosach. I to jest w tym najpiękniejsze.
Do tego oczywiście: krem SPF 50+, okulary przeciwsłoneczne, nakrycie głowy, butelka na wodę, wodoszczelne etui na telefon i gotówka w USD. Sprzęt do snorkelingu często jest na pokładzie, ale jeśli masz swoją maskę, warto ją zabrać.
Snorkeling i rafa koralowa na San Blas
To, co dzieje się pod powierzchnią wody, bywa jeszcze piękniejsze niż krajobraz nad nią. Rafy koralowe wokół wysp są stosunkowo dobrze zachowane, szczególnie w miejscach, do których nie docierają jednodniowe wycieczki.
Woda jest płytka i krystalicznie czysta, więc już kilka metrów od brzegu można zobaczyć:
- kolorowe ławice małych ryb,
- rozgwiazdy w intensywnie pomarańczowym kolorze,
- płaszczki sunące po piasku,
- śpiące rekiny wąsate ukryte pod skałami,
- langusty schowane w szczelinach rafy.
Snorkeling w San Blas nie wymaga doświadczenia ani specjalnych umiejętności. Często wystarczy kilka ruchów płetwami, żeby znaleźć się nad rafą pełną życia. To jedno z tych miejsc, gdzie podwodny świat jest na wyciągnięcie ręki.
A jeśli trafisz na spokojny dzień bez wiatru, tafla wody bywa tak gładka, że masz wrażenie unoszenia się nad ogromnym akwarium.
Przypominam: sprzęt do snorkelingu często jest dostępny na jachcie, ale własna maska to zawsze większy komfort.






Czy San Blas jest drogie?
Patrząc szerzej: Panama nie jest najtańszym krajem w regionie. A San Blas, jako trudno dostępny i autonomiczny region, rządzi się własnymi prawami. Wszystko dopływa tu łodzią.
Na miejscu nie ma bankomatów ani terminali kart płatniczych – trzeba mieć gotówkę (USD). Dochodzą opłaty wjazdowe do regionu Guna Yala oraz koszty transportu 4×4 i łodzi z lądu.
Czy jest drogo? To zależy od perspektywy. Rejs z Agnieszką i Pawłem kosztuje od 1050 USD/osoba za 10 dni + opłaty takie jak dojazd czy część wyżywienia (kolacje).
Alkohol, napoje i przekąski: jak to wygląda w praktyce?
Wiele zależy od konretnego rejsu. Warto wiedzieć, że alkohole i różnego rodzaju napoje (wino, piwo, mocniejsze trunki, napoje bezalkoholowe) zamawia się wcześniej u Agnieszki i Pawła. Dzięki temu nie trzeba wozić ich z Panama City ani martwić się logistyką. Wszystko czeka już na pokładzie.
Przekąski natomiast najlepiej przywieźć ze sobą. W Panama City jest ogromny wybór sklepów i produktów, więc bez problemu kupisz ulubione chipsy, batony, orzechy czy inne drobiazgi „na zachciankę”. Warto o tym pomyśleć wcześniej, bo na wyspach nie ma supermarketów ani bankomatów.



Orientacyjne ceny na San Blas
Dla porządku zbieram najważniejsze koszty w jednym miejscu:
Opłaty i drobne wydatki na wyspach:
- Wstęp na niektóre wyspy: 2–3 USD/os (rzadko)
- Kolacja na wyspie: 10–25 USD/os
- Piwo, kokos, napoje bezalkoholowe: 2–3 USD
- Mole (lokalne rękodzieło): 10–60 USD
Rejs 10-dniowy na Vision:
- Mniejsza kabina (łóżko piętrowe): 1050 USD/os
- Większa kabina (łóżko podwójne): 1350 USD/os
- Rejs prywatny: 1750 USD/os
W cenie rejsu:
- 10 noclegów w wybranej kabinie
- dostęp do prywatnej łazienki
- śniadania (i uwierzcie, są genialne)
- opieka kapitana
- szkolenie żeglarskie
- gotowanie, sprzątanie i zaprowiantowanie jachtu
To nie jest najtańszy wyjazd w Ameryce Środkowej, ale też nie jest najdroższy.



Atmosfera i ludzie, którzy tworzą klimat rejsu
Rejs jachtem to nie tylko krajobrazy, ale też ludzie. Na łodzi zazwyczaj jest jakieś towarzystwo i to jest ogromna wartość tej formy podróżowania. W przypadku Vision są tylko dwie kabiny dla gości (oczywiście w zależności od łódki bywa różnie), więc grupa jest bardzo kameralna.
U mnie na rejsie byłam jaoraz mama z córką (pozdrowienia dla cudownej Magdy i Ewy ❤️). Przez 10 dni tak się zżyliśmy, że trudno było uwierzyć, że poznaliśmy się dopiero na pokładzie. Opowiadaliśmy sobie mnóstwo historii, śmialiśmy się do łez, wieczorami siedzieliśmy na pokładzie i rozmawialiśmy godzinami. To nie był „wyjazd z obcymi ludźmi”. To był wspólny czas, który naturalnie zamienił się w relację.
Myślę, że to też zasługa Agnieszki i Pawła, bo są bardzo otwarci, serdeczni i potrafią stworzyć atmosferę, w której każdy czuje się swobodnie. Jeśli zastanawiasz się, czy złapiecie wspólny vibe, polecam zajrzeć na ich Instagram i zobaczyć relacje z rejsów. Bardzo dobrze oddają klimat tego, jak to naprawdę wygląda: bez sztuczności, za to z ogromną dawką luzu i autentyczności.
Dla mnie to był strzał w dziesiątkę, choć jak wspomniałam, zastanawiałam się, co ja będę robić przez te 10 dni…

Czy poleciłabym 10 dni na jachcie?
Tak. Choć sama na początku myślałam, że to długo.
Dziesięć dni to moment, w którym zaczynasz po prostu być. Przestajesz sprawdzać godzinę. Zaczynasz patrzeć na kolory wody i wierzyć, że są prawdziwe. Uczysz się prostoty: kilku ubrań, kostiumu kąpielowego, bosego chodzenia po pokładzie.
Rejs z Agnieszką i Pawłem był dla mnie czymś więcej niż wakacjami. Od kiedy przyleciałam do Panamy zwolniłam, ale San Blas wyciągnęło ze mnie resztki napięcia i pośpiechu.
I jeśli zastanawiasz się, czy warto, z mojej perspektywy odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Zwłaszcza jeśli jesteś w dzikim pędzie, to San Blas pomoże Ci zwolnić w najpiękniejszy sposób.
Więcej o Panamie pisałam tutaj:
- Co zobaczyć w Panama City? Najciekawsze miejsca i atrakcje
- El Valle de Antón – miasteczko położone na dnie wulkanu
- Boquete: wodospady, wulkan i quetzale. Przewodnik po magicznych zakątkach Panamy
- Isla Iguana – tropikalna oaza Panamy
- Embera – z wizytą u rdzennych mieszkańców Ameryki Środkowej
- Co zobaczyć w Panamie? Mój plan podróży (pierwszy wyjazd)
- Pogoda w Panamie: kiedy najlepiej zaplanować wakacje?
Cześć! Mam nadzieję, że podążycie moim szlakiem w podróży. Chętnie oglądam zdjęcia i filmy moich czytelników, dlatego oznaczajcie mnie w mediach społecznościowych:
Instagram: @ewelina.gac
Facebook: @wposzukiwaniukoncaswiata
