7 mitów o Czechach, w które wierzą Polacy (niektórzy)

Moim zdaniem z Czechami więcej nas łączy niż dzieli. A co ciekawe, to na południu polski- czyli tu gdzie mieszkam- usłyszymy najwięcej stereotypów. Mity powstają najczęściej na postawie czyiś wyobrażeń i interpretacji i jak to mity- nie są prawdziwe, ale od czasu do czasu tkwi w nich jednak ziarenko prawdy. Dziś zmierzymy się z 7 mitami o Czechach, które słyszałam najczęściej.

Wpis jest uzupełnieniem wersji audio- Z końca świata -podróżniczego podcastu | Odc. 9- Siedem mitów o Czechach, w które wierzą Polacy (niektórzy)

Listen to “9. Siedem mitów o Czechach, w które wierzą Polacy (niektórzy)” on Spreaker.

Mit nr 1. Czesi nas nie lubią

Na pierwszy rzut pójdzie ten najbardziej popularny, o czeskiej sympatii. To znaczy, mówi się o tym, że Czesi nas nie lubią i patrzą na nas „spod byka”. Są dla nas niemili i oschli.

Ja sama nie zauważyłam u Czechów oznak niechęci, kiedy studiowałam w Pradze. Mówiąc szczerze-  nie zauważyłam różnicy pomiędzy prowadzeniem zajęć w Polsce i w Czechach. Co prawda, w pracy nie z każdym przechodzi się na ty, ale nie oznacza to gorszych relacji. Taka jest kultura i to raczej wynika z uprzejmości. Aby kogoś nie obrazić, Czesi często pozostają przy zwracaniu się po nazwisku- w przeciwieństwie do polskich tradycji jest to po prostu wyraz szacunku.

Można doszukiwać się tu wielu teorii i pretensji, ale… czy jest sens? Myślę, że lepiej odbierać rzeczywistość taką jaką jest, nie szukając podziałów tam gdzie ich nie ma.

Mit nr 2. Czescy policjanci uwzięli się na Polaków

To chyba najsłynniejszy mit krążący wśród kierowców. Chyba każdy słyszał opowieści o tym jak czeski policjant czaił się na biednych Polaków a Czechów puszczał? Cytuję: „czaił się na moje polskie blachy, przysięgam! Albo jak w trakcie kontroli kazano kierowcy pokazać czy kamizelka odblaskowa znajduje się w kabinie samochodu, tylko po to, żeby dobić Polaka? Dla mnie logiczne jest, że przepisy w Czechach obowiązują nie tylko Czechów, ale też Polaków, Słowaków, Węgrów i wiele innych narodowości. Mam nadzieję, że też tak myślicie.

Kiedy mieszkaliśmy w Pradze, nigdy nie przytrafiła nam się kontrola policyjna, kiedy jeździliśmy samochodem. Pieszo- też nie. Mieliśmy za to styczność z policją dwa razy- raz, w trakcie stłuczki bardzo nam pomogli, drugi raz, jak ktoś nas obtarł na parkingu- trochę mniej. Z tego powodu nie czuliśmy się dyskryminowani jako Polacy, tylko traktowani tak samo jak Czesi. Odnośnie kontroli policyjnej, opowiem Wam anegdotkę o znajomej Czeszce, która codziennie wieczorem wracała z pracy tą samą trasą. Codziennie zatrzymywał ją patrol policji. Codziennie kazano jej dmuchać w balonik. Taka czeska procedura, nie dyskryminacja.

Mit nr 3. W Czechach nie ma co robić poza Pragą i Skalnym Miastem

Mówią ci, którzy w Czechach byli dwa razy. Czechy to nie tylko Praga i Skalne Miasto. Nawet Pragę można zwiedzać na dziesiątki sposobów- zaczynając od Starego Miasta i popularnych atrakcji, przez miejsca związane ze sztuką, lasy, parki czy po prostu odwiedzić czeskie browary.

Co jeszcze można robić w Czechach? Wybrać się w góry- zimą na narty, latem pojeździć rowerem. Co do pór roku, zimą można wybrać się na jarmark Bożonarodzeniowy, latem na niezliczone festiwale i festyny. Poza Skalnym Miastem, z popularniejszych miejsc- można odwiedzić Czeską Szwajcarię.

Warto odwiedzić piękne czeskie miasta takie jak Ołomuniec czy Litomyśl. Nie zapominajmy o uzdrowisku Karlowe Wary, które od lat urzeka turystów. Oprócz tego, Czechy charakteryzują liczne zamki i pałace, a zwiedzając te niedaleko granicy, warto spytać o przewodnika z językiem polskim.

Pewne jest jedno- w Czechach jest co robić. Dlatego, kiedy ktoś Wam mówi, że to tylko Praga, absolutnie mu nie wierzcie.

Mit nr 4. Tam jedzą tylko knedle

Czeska kuchnia jest o wiele bardziej zróżnicowana. Owszem, knedle i smażony ser to dwie najpopularniejsze potrawy, podobnie jak w Polsce- pierogi i bigos. A przecież smaków i kulinarnych tradycji jest o wiele więcej. Podobnie jest w Czechach- możemy zjeść różne zupy, zaczynając od aromatycznej czosnkowej, przez grzybową, po słynną cebulową. Potraw mięsnych jest o wiele więcej i ciężko znaleźć tak bogatą, mięsną kuchnię. Wegetarianie najczęściej wybierają ser, dlatego po kilku dniach w Czechach często czuję, że nadrobiłam wszelkie jego niedobory. Ale to nie wszystkie potrawy bez mięsa. Poza tym, że wprowadza się coraz więcej wegetariańskich opcji, często możemy dostać choćby haluszki. Za to, jeśli ktoś chce posmakować czeskich słodyczy, ma powód aby zjechać cały kraj- bowiem wyrabiane są dość często lokalnie. Kulinarną podróż możemy zacząć od słynnych trumienek albo po prostu zajść do sklepu i kupić czekoladę (studentską). Zapomniałabym opowiedzieć o moich ulubionych czipsach o smaku czosnkowym, ale po tym pewnie przeszłabym do piwa, wina i Becherovki i podcast trwałby godzinę. Dlatego przechodzę do mitu nr 5.

Mit nr 5. Czeski język jest dziwny

Niewątpliwym pulsem języka czeskiego jest to, że jest podobny do Polskiego. Dlatego, bez problemu dogadamy się z Czechami- a na pewno łatwiej niż z Niemcami czy Finami. Bezapelacyjnie, są zwroty, które mogą nas zaskakiwać czy śmieszyć. Ale patrząc z czeskiej strony- to język polski jest o wiele dziwniejszy.

Bo chociaż czeska codzienność nie jest zbyt zaskakująca, to kilka rzeczy faktycznie może zszokować. Po pierwsze, w Czechach kupujemy čerstvý chleb. I nie chodzi o to, że Czesi jedzą stary, suchy chleb. Čerstvý oznacza po prostu świeży. Za to, kiedy powiesz Czechowi, że ładnie pachnie, może się obrazić. I ma do tego pełne prawo! Gdyby tak z boku nas, Polaków posłuchać, można by pomyśleć, że to z nami jest coś nie tak. Bowiem páchnout oznacza po prostu… śmierdzieć. Nie jest to najlepszy komplement, prawda?

Kiedy dowiedziałam się o tych językowych niuansach, byłam delikatnie mówiąc… zaskoczona. I mocno mnie to zablokowało przy nauce czeskiego, bo ciągle bałam się, że powiem coś „nie tak”. Dziś wiem, że było to głupie- dlatego jeśli uczycie się czeskiego, nie rezygnujcie. Czeski jest o wiele łatwiejszy i przyjemniejszy niż Węgierski. Niestety.

Mit nr 6. Czesi to ateiści

Wpisując w wyszukiwarkę hasło „czesi” pierwsze co, wyskoczyło mi „czesi to ateiści”. I jeśli spytałoby się na ulicy, powiedzmy w Warszawie, czy Czesi w ogóle wierzą w Boga, odpowiedzi mogłyby być jednoznaczne, a tak jednoznacznie nie jest. Przy ostatnim (z 2011 roku) spisie 45% mieszkańców nie odpowiedziało na pytanie o religię. 34% deklaruje siebie jako osoby bez wiary religijnej, a zadeklarowanych wierzących jest 32,14%, z czego ponad 10 procent katolików.

Z tego powodu nie jest tak łatwo odpowiedzieć na pytanie o czeski ateizm. Jednak kościoły nie stoją puste, a do wiary nikt tak bardzo jak w Polsce się nie wtrąca, co jest niewątpliwym plusem. Przynajmniej dla mnie.

Mit nr 7. Wszyscy Czesi piją piwo

Chociaż czeskie piwo to jeden z powodów, dla których wybieram się tam na zakupy, to nie jest tak, że każdy Czech pije piwo. Okej, Czesi są mistrzami w piciu piwa – średnio piją 162 litrów na osobę rocznie, ale robią to z kulturką. Naprawdę, o wiele łatwiej zobaczyć kogoś zataczającego się u nas niż przekraczając południową granicę. Wracając do statystyk, wiecie, że kłamią? Nie każdy Czech czy Czeszka pije piwo, niektórzy nawet go nie lubią, co często spotyka się z zaskoczeniem, zwłaszcza wśród Polaków. Jeśli Was to dziwi, to odpowiedzcie sobie na pytanie: czy u nas każdy pije wódkę? Mam nadzieję, że nie odpowiedzieliście twierdząco.

Historii o Czechach mam o wiele więcej- ale wolałabym ich tak szybko przed Wami nie odkrywać. Bo wiecie, jest lato i Czechy Czekają. Na mnie, na Was, na nas.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here