Czy da się jeszcze zarabiać na blogu podróżniczym w 2026 roku? Oczywiście, że tak. Prowadzę bloga od 2015 roku i choć ruch jest dziś mniejszy niż kilka lat temu, możliwości zarabiania nadal jest sporo.
Wpisy sponsorowane, kampanie z markami, współprace z organizacjami turystycznymi czy własne produkty – ebooki, przewodniki, kursy – to jedno. Ale jest jeszcze afiliacja, o której moim zdaniem mówi się zdecydowanie za mało. Tyle że nie każda afiliacja działa. Niektóre programy mają absurdalnie wysokie progi wypłat, inne dotyczą produktów, których po prostu nie można polecić.
Sama przez 11 lat przetestowałam sporo rozwiązań, dlatego poniżej pokażę Wam te programy, które sama uważam za warte uwagi na blogu podróżniczym.
1. Afilacja i noclegi – Booking czy Stay22?
Wszyscy znamy Booking.com i jeżeli macie możliwość korzystania z jego programu partnerskiego, to warto to sprawdzić. Jednak wiele osób w branży dostało w ostatnim czasie wypowiedzenia czy straciło dostęp do tego programu.
Najlepszą alternatywą jest Stay22 (tu dołączysz do programu)
To jest rozwiązanie stworzone właśnie pod twórców i blogerów podróżniczych. Możecie wykorzystać istniejące treści na blogu i monetyzować linki związane z noclegami. I co dla mnie bardzo ważne, można to wdrożyć stosunkowo prosto, a jeżeli stwierdzicie, że jednak Wam się to nie podoba albo chcecie coś zmienić, można rozwiązanie wyłączyć JEDNYM KLIKNIĘCIEM. Nie tracicie tygodni na wdrażanie czegoś, co później okaże się nieprzydatne. I najważniejsze: to faktycznie działa.
A teraz mały bonus z mojego polecenia
Jeżeli założysz Stay22 z mojego linku i osiągniesz 100 potwierdzonych rezerwacji, obecny program poleceń przewiduje 100 dolarów bonusu dla Ciebie i bonus dla osoby polecającej. Czyli dla mnie. 😉 Warunek jest prosty: musi to być nowy twórca, który rzeczywiście korzysta z programu, a rezerwacje muszą zostać potwierdzone.
Link do rejestracji: Zarabiaj na poleceniu noclegów ze Stay22
2. Samochody – Discover Cars
Druga rzecz, którą zdecydowanie warto mieć na blogu podróżniczym, to wynajem samochodów. Tutaj moim numerem jeden jest Discover Cars. Ten program afiliacyjny jest bardzo prosty, to nie jest wypożyczalnia samochodów, tylko porównywarka ofert wynajmu samochodów. Użytkownik może porównać dostępne opcje i zarezerwować samochód przez stronę.
Rejestrujecie się, dostajecie linki, możecie korzystać z klasycznych linków tekstowych, widgetów czy specjalnych stron docelowych i po prostu kierujecie tam czytelnika. Na przykład piszecie o tym: Jak poruszać się po Portugalii? i dajecie link do wynajmu samochodu. Nie wciskacie czytelnikowi czegoś na siłę. Dajecie mu rozwiązanie problemu, który i tak ma.
Sprawdź: Program afiliacyjny Discover Cars – dla zarejestrowanych blogerów często jest przewidziane 150 euro na testy. Warto się zarejestrować i sprawdzić samemu.
3. Atrakcje – GetYourGuide
GetYourGuide działa jak marketplace, na którym można znaleźć i zarezerwować różnego rodzaju atrakcje i doświadczenia. Dla blogera dostępny jest program partnerski, a platforma pozwala tworzyć linki afiliacyjne do konkretnych ofert. GetYourGuide –
Dołącz do GetYourGuide jako partner
Tutaj podoba mi się jedna rzecz. Nie musisz polecać czegoś, czego kompletnie nie znasz. Możesz testować atrakcje, tworzyć o nich treści, pokazywać je swoim odbiorcom i dopiero wtedy polecać konkretne doświadczenia. GetYourGuide ma również możliwości współpracy z twórcami treści poza samą afiliacją, w ich systemie pojawiają się konkretne możliwości współpracy, które twórca może przyjąć albo odrzucić.
Czyli znowu: tworzysz treść, którą i tak chciałeś stworzyć, a przy okazji możesz na niej zarabiać.
I właśnie tak patrzę na afiliację w 2026 roku
Nie jako na:„Wkleję 15 linków afiliacyjnych do każdego artykułu i może coś z tego będzie”. Tylko jako rozwiązanie problemów czytelnika.
Masz artykuł o Nowym Jorku?
Hotel → Stay22.
Samochód → Discover Cars, jeśli ma sens.
Atrakcje → GetYourGuide.
Masz artykuł o Panamie?
Hotel → Stay22.
Samochód → Discover Cars.
Wycieczka na San Blas albo inne doświadczenie → GetYourGuide.
I nagle jeden artykuł może zarabiać na kilku różnych etapach podróży czytelnika, polecając rzeczy, z których sami korzystaliśmy i byliśmy zadowoleni. A najlepsze jest to, że nie musisz za każdym razem tworzyć nowej kampanii, pisać maili do marki i negocjować stawek.
Afiliacja może i nie zastąpi dobrych współprac, własnych produktów czy reklam. Ale moim zdaniem w 2026 roku każdy blog podróżniczy, który ma już trochę ruchu, powinien przynajmniej sprawdzić, co u niego działa. Bo czasami nie potrzebujesz kolejnych 100 tysięcy wyświetleń, potrzebujesz po prostu wykorzystać te, które już masz.
Powodzenia!
PS. Oczywiście, we wpisie znajdują się linki afiliacyjne (polecające).
Cześć! Mam nadzieję, że podążycie moim szlakiem w podróży. Chętnie oglądam zdjęcia i filmy moich czytelników, dlatego oznaczajcie mnie w mediach społecznościowych:
Instagram: @ewelina.gac
Facebook: @wposzukiwaniukoncaswiata