Stawy Milickie- raj dla ornitologów.

Porady, trasy, wskazówki na trasie w Rudzie Milickiej

książka Opowieści z końca świata

Dolny Śląsk ma tyle ciekawych miejsc, że ciężko je wszystkie zliczyć. Od dawna wybierałam się do Doliny Baryczy, a dokładniej- nad Stawy Milickie. Powód był prosty- uwielbiam obserwować ptaki. W czerwcowy poniedziałek wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy właśnie tam. Nad Stawy Milickie, a dokładniej- na trasę zaczynającą się w Rudzie Milickiej.

Stawy Milickie- od czego zacząć?

Stawy Milickie to rezerwat ptaków wodno-błotnych w Parku Krajobrazowym Doliny Baryczy. Stawów jest ponad 285, o łącznej powierzchni 77 km2. Ciężko się zdecydować, gdzie zacząć. Najpopularniejsza trasa zaczyna się w Rudzie Milickiej lub druga- w Rudzie Sułowskiej.

Ostatnio odwiedziłam pierwszy region, na Rudę Sułowską jeszcze przyjdzie czas.

Co zabrać nad Stawy Milickie?

Oczywiście, wygodne obuwie. Przyda się też:

– lornetka do podglądania ptaków

– aplikacja, która pomoże rozpoznać ich dźwięki (ja używam BirdNet)

– butelka wody, aparat, plecak.

Warto przygotować się na co najmniej 3 godzinny spacer, bez sklepów i toalety. 😊

Opis trasy po Stawach Milickich

Naszym celem była oczywiście Przyrodnicza ścieżka dydaktyczna W krainie ptaków. Zaczęliśmy w czatowni „Pod Rdzawoszyim” nad stawem Słupickim Dolnym. Tam dokonaliśmy najlepszych, najbardziej zróżnicowanych obserwacji- był bocian czarny, różnorodne kaczki, gęsi czy czaple (biała i siwa).

Przystanek 1. Z przyrodniczej ścieżki to Ogród przydomowy – przyjazny ludziom i przyrodzie. Aby do niego dotrzeć, trzeba przejść wąską kładką. Byliśmy w środku czerwca i mówiąc szczerze, było tam po prostu dziko. Idąc dalej, napotkamy inne przystanki, z drugiej ścieżki dydaktycznej, np. zabytkowa chata, leśne bagienko czy dąb z koziorogiem. Ten ostatni przystanek jest szczególnie interesujący, bo dąb wygląda naprawdę ciekawie. Nie udało mi się zobaczyć chrabąszcza- tytułowego kozioroga- jest aktywny o zmroku, w nocy i wczesnym rankiem. Idąc dalej, jeszcze w Rudzie Milickiej możemy zobaczyć jaz piętrzący wodę.

Dalej chciałam zejść z trasy i pójść wzdłuż stawu Jaskółczego, jednak po kilometrze zawróciłam, bo nie szliśmy wzdłuż stawu, tylko szliśmy chodnikiem przy drodze. Zdecydowaliśmy się zrobić koło i przy przystanku 8 (Historia rybołówstwa) skręciliśmy w prawo. Na polu widać było żurawie, a my teoretycznie szliśmy wzdłuż stawu. Teoretycznie, bo na ścieżkę był zakaz wstępu, a my szliśmy drogą asfaltową przez niecałe dwa kilometry. Na samym końcu trasy bez widoku udało się nam zobaczyć wylegujące się kaczki (kilkadziesiąt sztuk, a może i więcej) i łabędzie krzykliwe, które dały popisowy numer (jeśli do tej pory znacie tylko ciche łabędzie- nieme- krzykliwe na pewno Was zaskoczą).

Mijając miejscowość Dyminy, aż do grobli na stawie Słonecznym Górnym spotkaliśmy jeszcze jedną czaplę (białą). To tu można obserwować sporą ilość ptaków. Nie tylko wcześniej wymienione, ale też np. czaplę siedzącą na drzewie, zobaczyć perkozy dwuczube, usłyszeć wilgę, trzcinniczka czy gęgawę.

Czytaj również:  Lewin Brzeski: wśród rzek, jezior, łąk, pól i lasów. Dlaczego warto tu przyjechać?

Można pojechać czy pójść w inne miejsca, np. na wieżę widokową w Grabownicy lub wrócić do czatowni „Pod Rdzawoszyim” nad stawem Słupickim Dolnym. 😊

Warto wiedzieć

Trasa, którą idzie się kilkanaście kilometrów ma swoje minusy.

Praktycznie nigdzie, nawet w budkach obserwacyjnych nie ma śmietnika, dlatego lepiej mieć plecak, żeby mieć gdzie wrzucić np. pustą butelkę. My zwiedzaliśmy tuż po weekendzie, więc ilość śmieci mnie przeraziła. Czy to one były powodem, dla którego część trasy przy stawie była zamknięta- może turyści wrzucali je do wody? Na każdym kroku są szlabany i zakazy wstępu, że nie można schodzić na pobocze. Można dostać karę finansową lub areszt (wg. informacji na znaku).  Nie ma nigdzie, poza głównym parkingiem toalety (toi-toi), a jeśli chcesz zejść gdzieś na dziko to łamiesz zakaz. Dlatego, chociaż są przygotowane ścieżki, spacerowaliśmy drogą asfaltową, którą jeździły rowery i dość często, samochody. A kilka kilometrów po asfalcie nie było tym, czego oczekiwałam na spacer wzdłuż natury.

Stawy Milickie- czy warto?

Dla mnie obserwowanie na żywo tylu różnych gatunków ptaków było niesamowitym doświadczeniem. Stawy Milickie to piękne miejsce dla obserwatorów ptaków- ich ilość i różnorodność mnie absolutnie nie rozczarowała. Dla Maćka nie było to nic szczególnego, nie licząc bociana czarnego. Jeśli przyjadę kiedyś nad Stawy Milickie, zrobię dwie rzeczy. Po pierwsze, wybiorę się w inne miejsce, np. zacznę w Rudzie Sułowskiej lub Żmigrodzkiej. Po drugie, postaram się zabrać rower. A tym, którzy chcą spędzić leniwy czas nad stawami, spacerując po lesie- póki co polecam Stawy Niemodlińskie w województwie opolskim.

Stawy Niemodlińskie- pomysł na weekendową wycieczkę na Opolszczyznę

Ciekawa jestem czy byliście już nad Stawami Milickimi. Chętnie przyjmę Wasze porady i wskazówki 😊

Oceń ten artykuł

Ocen: Stawy Milickie- raj dla ornitologów.

Oceń
Ocena 5/5 na podstawie 7 ocen

6 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here