WROCŁAW: NIESAMOWITE, KOLOROWE PODWÓRKO

kolorowe podwórko

Kiedy spytałam Was  czy znacie Kolorowe Podwórko we Wrocławiu, zaledwie parę osób (na kilkaset!) odpowiedziało, że zna. Wielu z Was pytało, gdzie jest to miejsce i czemu o nim nie słyszeli. Kolorowe podwórko na Nadodrzu stanowi lokalną i co najważniejsze, teraźniejszą kronikę mieszkańców ulicy Roosevelta. Z pewnością jest to jedno z ciekawszych miejsc w mieście. Bo przecież historia to nie tylko muzea i książki.

Gdzie znajduje się Kolorowe podwórko we Wrocławiu?

Na Nadodrzu, a dokładniej w środkowej części ulicy Roosevelta. Musimy przejść przez kolorowy tunel, aby zobaczyć niezwykłe dzieło artystów i mieszkańców.

Od czego to się zaczęło?

Projekt koordynował pan Mariusz Mikołajek, który z artystami działający w OKAP wyszedł z inicjatywą i razem z mieszkańcami pokolorował szare podwórka na wrocławskim Nadodrzu. Oczywiście, był to długotrwały proces, który nie tylko połączył mieszkańców okolicznych domów, ale też pozwolił się zapoznać z mieszkańcami z sąsiednich ulic. Projekt został nazwany „niemuralem”, bo jest połączeniem malarstwa, rzeźby i ceramiki.kolorowe podwórko we Wrocławiu

Co znajduje się na muralu?

Poza malarstwem, elementami ceramiki i rzeźby możemy też przeczytać wiersz czy zagłębić się w historię. Niemural składa się z różnych części: znajdziemy tu zarówno ścianę poświęconą zmarłym kibicom piłkarskiego Śląska czy postaciom historycznym. Zobaczymy ciągnący się przez kilka metrów rajski ogród. Jednak najpiękniejsze w tym Kolorowym Podwórku jest to, że na ścianach namalowani są mieszkańcy, którzy stanowią historię tego miejsca. Dlatego tak ciężko jest się zdecydować, która ściana przemawia do nas najbardziej. kolorowe podwórko Wrocławkolorowe podwórko Wrocławkolorowe podwórko Wrocławkolorowe podwórko Wrocław

Kto znajduje się na muralu?

Na ścianach Kolorowego Podwórka spotkamy dzieci, seniorów czy całe rodziny: Polskie i Romskie. Zobaczymy kibiców WKS-u i postacie historyczne. Jest ściana poświęcona psiakom, jest pani Kazimiera z kotem Frankiem. Ciężko jest wszystko wymienić i spamiętać. kolorowe podwórko Wrocławkolorowe podwórko Wrocław

Kolorowe Podwórka nie tylko dla miłośników sztuki

Fajne jest to, że ludzie z Podwórka mogą nas minąć w każdym momencie, a my możemy obserwować czy przez te kilka lat się zmienili. Bo po muralu nie widać upływu czasu, nie jest nigdzie zniszczony. Kolorowe Podwórko odmieniło nie tylko to jedno miejsce, ale i całe Nadodrze. Coraz więcej miejsc zostaje pokrytych różnymi malunkami.

W tej akcji nie chodzi tylko o to, żeby było kolorowo. Chodzi też o to, żeby połączyć ludzi i dać się poznać. Dlatego sama chętnie przeczytałabym więcej historii z tego pozornie zwykłego podwórka we Wrocławiu. Póki co zostaje mi moja (bujna) wyobraźnia.

Dolny Śląsk 🇵🇱Tu popularne atrakcje poprzeplatane są z tymi mniej znanymi, choć często równie wartymi uwagi. 7…

Opublikowany przez W poszukiwaniu końca świata Czwartek, 24 maja 2018

Buziaki,

Czytaj również:  CIEKAWE MIEJSCA W POLSCE NA WAKACJE. SPRAWDŹ, GDZIE MOŻESZ UCIEC OD TŁUMÓW!

17 KOMENTARZE

  1. No wiesz co! Byłaś we Wrocławiu i nie dałaś znać!!! Następnym razem zapraszam do mnie (koniecznie z Perłą) na herbatkę!
    A ja w ogóle nie wiedziałam, że na Roosevelta powstało takie urocze podwórko. Miałam praktyki na tej ulicy, 13 lat temu (O nie! To niemożliwe, że czas tak szybko leci!!!) i wtedy, delikatnie mówiąc, nie było to przyjemne miejsce. Raczej nie boję się chodzić nawet w nocy po mieście, ale wtedy tak układałam grafik, żeby zawsze, nawet zimą, wychodzić stamtąd jak jeszcze było jasno na dworze. Taki oto koszmarek.
    Ale zdjęcia robią wrażenie, więc muszę koniecznie teraz tam się wybrać! Dzięki za taką wskazówkę 🙂

    Pozdrowienia dla Ciebie i przytulaski dla Prełki :*

    • Aż mi głupio! Ale na usprawiedliwienie dodam, że nikomu nie powiedziałam, nawet tacie (który mieszka we Wrocławiu), bo byłam tylko parę godzin.

      Co do atmosfery to rozumiem, bo było prawie pusto, ale jakieś takie powietrze wydało mi się ciężkie. Myślałam, że to moje odczucie, więc nic nie pisałam na ten temat… A tu się okazuje, że to nie przypadek! Jednak naprawdę warto odwiedzić to miejsce. Na mnie ogromne wrażenie wywarło też to, że malunki nie są zniszczone, pomimo upływu lat. Więc jakby ck nie musisz się spieszyć 😀 marzyło mi się zabrać tam Perłę, ale później szliśmy na Panoramę i byłoby ciężko.

      Buziaki i głaski dla Ciebie i Łobuza. :*

      • Jesteś tak sympatyczna, że wybaczam oczywiście 🙂 I przecież, każdy ma prawo mieć swój plan na wizytę we Wrocławiu! Ale jakbyś kiedyś miała ochotę na spotkanie, to się polecam 😀
        Tak, ta okolica nie cieszy się zbyt dobrą opinią, aczkolwiek powoli jest coraz lepiej.
        Przyszła wiosna, jasno coraz dłużej, więc będzie więcej możliwości, aby zobaczyć to urocze podwórko! Ale jednak kotek zostanie w domu, tym razem 😉
        Pozdrowienia dla Was!

  2. Mieszkałam przez pewien czas we Wrocławiu, ale nigdy nie słyszałam o tym podwórku. Odkryłaś prawdziwą perłę, o której nawet rodowici wrocławianie nie wiedzą (sprawdzone info). Inspirująca historia stoi za tymi muralami, na pewno tam zawitam przy najbliższej okazji. 🙂

  3. Bardzo sobie cenię ludzi,którzy wychodzą z jakąś pozytywną inicjatywą, aby sobie i innym uprzyjemnic życie.Piękne to kolorowe podwórko.Pełne barw i historii. Faktycznie prawdziwa perełka ten mural-niemural. Jestem wielką wielbicielką murali i szukam ich w każdym mieście.
    Odkryłaś kolejne ciekawe miejsce!Brawo!
    Pozdrawiam-)

  4. Wrocław zaskakuje na kaźżdym kroku. Tu jeszcze nie dotarłam, ale pewnei zawędruję,, gdy następnym razem córka postawi przedee mną zadanie zajęcia się wnuczką. Póki co zachwycam się Ołtaszynem i Wojcieszycami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here