Mimo, że lecieliśmy cztery godziny, w ogóle nie czułam zmęczenia, a opuszczając lotnisko nawet 40 stopniowy upał nie przeszkadzał  mi tak bardzo. Sama się tego po sobie nie spodziewałam, może to przez to powietrze… nie chciałam robić nic innego tylko przebrać się w ładną sukienkę, zamówić taksówkę i lecieć do kasyna!  Zmieniłam nieco zdanie wsiadając do autobusu miejskiego (nie do limuzyny, która wiezie do hotelu tych pięknych, filmowych ludzi). Mimo wszystko wiedziałam, że jak już w końcu zobaczę Las Vegas Strip (czyli główną ulicę i atrakcję LV) wszystko się odmieni.

 Las Vegas znak
Niezależnie od godziny, do znaku Las Vegas obowiązuje kolejka

Z racji, że na Vegas zamierzaliśmy poświęcić maksymalnie dwa wieczory, a przez pozostały czas podziwiać pustynny krajobraz i zwiedzać parki, nocleg zarezerwowaliśmy z dala od zgiełku ulicy, żeby wypocząć. Gdybyśmy wybrali jakiś hotel w centrum, albo zarezerwowali samochód na cały pobyt pewnie wszystko ułożyłoby się inaczej. Ale wtedy byliśmy mądrzejsi: woleliśmy sprawdzić jak nam się miasto spodoba i wtedy zadecydować co robić dalej.

Gra nie była warta dolara :)
Gra nie była warta dolara 🙂

Kasyno dla “zwykłych” ludzi

Fajnie byłoby opowiedzieć, jak to z M. zabawiliśmy się i rozbiliśmy bank, albo zaśmiewać się, że przegraliśmy dorobek tych wakacji i teraz trzeba wyciągnąć zaskórniaki. Nic z tych rzeczy nas nie spotkało. Pierwsze kasyno do jakiego weszliśmy spowodowało totalną niechęć do powrotu w to miejsce, po prostu zapragnęliśmy kupić pączki i jechać z powrotem do mieszkania. “Kasyno” było pełne ludzi pokroju najgorszych rzezimieszków, ludzi, których nie chcemy spotkać w ciemnej uliczce, ewentualnie emerytów, którzy chcieli wydać resztki i tak lichej renty. Mimo negatywnego wrażenia, postanowiliśmy zostać i rozkoszować się chwilami w słynnym Las Vegas.

W końcu znaleźliśmy miejsce, gdzie nie spotka się aż tylu elementów, ale nawet tam nie poczuliśmy się wyjątkowo: ledwo wrzuciliśmy pierwszego dolara do maszyny, poczuliśmy opary dymu. O zakazie palenia w USA wiele się mówi, tak samo jak o bardzo drogich papierosach, ale te europejskie bajki włożyłam już dawno między książki. Z pewnością istnieją kasyna, gdzie się nie pali, albo są specjalnie wydzielone strefy dla niepalących, ale tego nie znaleźliśmy (długo też nie szukaliśmy).

Wieża Eiffla wśród palm
“Nowy Jork”
Fontanny Bellagio
Fontanny przy Bellagio
Las vegas atrakcje
Tutaj kusi przepych i złoto 🙂

Atrakcje Las Vegas

Wiele osób mówi, że główny deptak robi na nich spore wrażenie: w Las Vegas możemy znaleźć miniaturowy Paryż czy Nowy Jork, ogromne hotele opływające w bogactwie i złocie, razem z wymyślnymi restauracjami, ogrodami, na swojej drodze spotkamy sklepy, w których cudowne torebki są w cenie średniej amerykańskiej tygodniówki. Naprawdę fajnie jest zobaczyć fontanny z hotelu Bellagio.

Jednak nikt nie wspomina o kręcących się mętach, żebrakach zbierających na „alkohol, narkotyki i dziwki” (dokładnie w tej kolejności) albo na masę innych rzeczy, bo tylu bezdomnych ciężko jest spotkać w jakimkolwiek innym miejscu. Nie bez powodu Las Vegas nazywane jest Sin City. Osobiście nie potrafię przejść ulicą i nie widzieć tych ludzi, tak samo jak w oczy rzucają mi się sterty śmieci. Na Strip może nie ma ich aż tylu, ale wystarczy przejść ulicę dalej i nawet wyznacznik najgorszego syfu, jaki widziałam z Las Vegas może konkurować. Po tym wszystkim odechciało nam się zapisywać na wielkie Show Las Vegas, choć możliwe, że ominął nas świetny występ Davida Coperfielda.

Czytaj również:  TUTAJ MÓWI SIĘ PO POLSKU: CHICAGO
Las vegas atrakcje
Moim zdaniem nawet w słoneczny dzień taka ulica wygląda kiepsko
Tutaj majtki są zbędne
Tutaj majtki są zbędne
Las vegas atrakcje
Magiczną sztuczkę można kupić w sklepie. Myślałam, że takie sprzęty już dawno poszły w odstawkę.

Jak nie wynajmować samochodu w Las Vegas

Z racji, że Las Vegas nie za bardzo nam się spodobało, kolejnego dnia z samego rana wcieliliśmy plan B: wypożyczenie samochodu i odkrycie takiej natury, jakiej w Polsce nie ma. Udaliśmy się do sprawdzonych wcześniej w internecie wypożyczalni. Co prawda, było mi  przykro, że w pierwszej nie było ani jednego auta, ani nawet motoru. Tak naprawdę do wypożyczenia nie było kompletnie nic (a myśleliśmy, że już po sezonie!).  Nadal miałam nadzieję, bo przecież w Las Vegas jest więcej niż jeden punkt gdzie wynajmie się samochód. Dwa kolejne miejsca ze świetnymi recenzjami, za którymi pokonaliśmy pół miasta okazały się zniknąć z powierzchni ziemi. Na szczęście wcześniej nie wysłaliśmy im pieniędzy. Po drodze znaleźliśmy kolejne wypożyczalnie, które jeśli już miały jakieś samochody to albo wymagały karty kredytowej ze sporym limitem, albo były naprawdę podejrzane.

Jednak z tego co udało nam się dowiedzieć na miejscu, średni koszt wynajmu auta dziennie to ok. 80$ z podatkami i kosztem „młodego kierowcy” plus depozyt 300$. Do tego limit mil (nam zaproponowali 150!). Internetowo dostaliśmy co prawda lepsze oferty, ale co było minęło. W głębokiej desperacji poszliśmy do bankomatu. Akurat nie działał ani jeden w pobliżu, za to działało WIFI, gdzie na szybko sprawdziliśmy opinie rozważanych wypożyczalni: średnia ocen ledwo przekroczyła minimalny pułap jednego punktu/5, a na zwrot depozytu nie było co liczyć, chyba, że z wielką awanturą. Byliśmy w kropce: licząc wszystkie koszty wyjdzie z 500$ za dwa dni wypożyczenia samochodu!

Zrezygnowani (ja z krokodylimi łzami w oczach) wróciliśmy do mieszkania. Co robić w tej dziurze?! No i kogo oskarżyć o te niepowodzenie! Najgorzej jednak jest kiedy pretensje możesz mieć tylko do siebie i kiedy tylko sam możesz znaleźć rozwiązanie. Na tamten moment została nam karta na transport miejski za 5$ (płatna gotówką u kierowcy, a na gapę nie pojedziesz choćby brakowało centa). Dołujące.

Kiedy nie ma planu C

Kiedy po godzinach poszukiwań najlepszych wycieczek autobusowych wyszliśmy do sklepu nie spodziewaliśmy się niczego dobrego poza dobrym filmem i stertą słodkich przekąsek. Thomas u którego się zatrzymaliśmy zaproponował wspólne zakupy, co poprawiło nam nieco humory: zawsze lepiej pojechać gdzieś samochodem, niż siedzieć między mętami w autobusie. Jednak kiedy już zniknęło Las Vegas dotarło do nas: to chyba niespodzianka! Thomas w Nevadzie mieszka od lat i zna metody zarobku cinkciarzy z Nevady lepiej niż ktokolwiek. A  jak zobaczył, że nie wróciliśmy z samochodem postanowił zabrać nas na wycieczkę i nie narażać nas na duży koszt wycieczki zorganizowanej. Tu rozwiązanie znalazło nas same!

Czytaj również:  KAROLINA POŁUDNIOWA: MYRTLE BEACH

Red Rock Canyon

Nie pojechaliśmy daleko- Red Rock Canyon leży jakieś pół godziny od Las Vegas, ale wróciliśmy pięć godzin później: właściciel naszego mieszkania zna każdy zakątek tego pięknego parku (uprawia wspinaczkę) i każde takie miejsce nam pokazał: z racji, że wyszliśmy tylko na zakupy (a więc w klapkach!) znalazł dla nas łatwe szlaki w których mogliśmy jak najbardziej zbliżyć się do skał, zobaczyć roślinność, która i tutaj  istnieje, dzięki niemu szukaliśmy strumienia, który w te upalne lato niemal wysechł (tu uwaga na węże!) i delektowaliśmy się ciszą, jakiej w mieście nie zaznamy. Warto było tu przyjechać, choćby żeby zobaczyć piękne krajobrazy! To było coś tak pięknego, jakbyśmy uwolnili się z piekła, a przecież byliśmy w Las Vegas!

red rock canyon
red rock canyon

red rock canyon

red rock canyon

Dziwaków można spotkać nawet tutaj
Sesje zdjęciowe można spotkać nawet tutaj

W poradnikach możemy znaleźć całą masę informacji co warto i co nie warto, a rozrywkowa część miasta jest skupiona tak małym terenie, że nie ma ani co doradzać, ani czego odradzać. Jeśli w Polsce nie jesteśmy fanami szeroko pojętego hazardu, tu się raczej to nie zmieni. Jeśli już jesteśmy w Vegas warto coś chlapnąć, żeby było bardziej kolorowo. Osobiście polecam wynajem samochodu i parki narodowe (nie mylić z parkami rozrywki :).

Informacje dla podróżujących komunikacją miejską:

Istnieją dwie strefy: tańsza obejmuje całe miasto za wyjątkiem autobusów turystycznych i dzienny bilet kosztuje 5$- bilety kupimy u kierowcy (musimy mieć wyliczone pieniądze!), natomiast droższa zawiera strefę wzdłuż Strip i kosztuje 8$ dziennie.  Przy lotnisku w biletomacie można kupić karty komunikacji miejskiej tylko na drugą opcję. Ogólnie komunikacja miejska nie jest tu na wysokim poziomie zarówno jeśli chodzi o prędkość, jak i współtowarzyszy podróży. Lepiej nie korzystać.

Jeśli chcecie poczuć się jak James Bond to 20 dolarów w kieszeni wam w tym nie pomoże, bo nie dostajemy niestety gwarancji, że po wrzuceniu tej niewielkiej kwoty cokolwiek się zwróci. To nie jest film, gdzie rano budzimy się z wielkim kacem i z żetonami za parę tysięcy w kieszeni. W samolocie do San Francisco zastanawialiśmy się: może lepiej byłoby opowiedzieć, że Las Vegas to stolica rozpusty i że chcemy tam wrócić? Albo powiedzieć, że co się dzieje w Vegas, zostaje w Vegas? Ale przecież tak naprawdę każdy może pojechać i sprawdzić, czy stolica amerykańskiej rozrywki jest dla niego 🙂

logo
Zapraszam na FB!

1 KOMENTARZ

  1. Tak mi przykro, że średnio dobrze się bawiliście. Jak widać Las Vegas nie jest dla wszystkich. Ja pewnie też bym się tam dobrze nie bawiła. Nie lubię hazardu i całej otoczki związanej z przepychem tego miasta.
    Ja też miałam w tym roku wybrać Grand Canyon i Las Vegas na wakacyjny wypad. Po Twoim wpisie cieszę się, że postawiliśmy na przyrodę – Mount Rushmore, Devils Tower i w końcu Yellowstone. Grand Canyon będzie na przyszły rok. Bez Las Vegas mam nadzieję 😉
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Sama natura wokół Las Vegas jest ciekawa (to nie tylko Grand Canyon) i dla niej mogłabym kiedyś wrócić. Mam nadzieję, że znajdę u Ciebie relacje z tych pięknych miejsc do których się wybierasz i zainspirują mnie do kolejnej podróży. Juz sobie to wyobrażam 🙂 Pozdrawiam

  2. Oj, zaszaleć choć raz! Wspaniały wpis. Czuję się skuszona, choć nie jestem osobą wierzącą w wygrane na loterii czy w różnego typu gry. Ale choć raz chciałabym Las Vegas odwiedzić i … zapomnieć, co tam się działo:-)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here