Podróże, które zainspirowały mnie do napisania książki – ruszyła przedsprzedaż

Pamiętam, jak w Grecji marzyłam o założeniu bloga. Chciałam się dzielić swoimi doświadczeniami, miejscami, smakami. Opisywać to, czego w Internecie mi brakowało, przez co wnioskowałam, że innym będzie to potrzebne.

Impuls do napisania książki był podobny: chciałam opowiedzieć historię o szukaniu swojego miejsca na ziemi, o życiu za granicą i o tym jak to jest naprawdę. Bez zbędnego koloryzowania i naginania rzeczywistości. O tym, co spotkało mnie, ale równie dobrze mogłoby spotkać kogoś innego. O tym, jakich ludzi spotkałam na swojej drodze.

Przejdź do sklepu

A gdzie jest Twój koniec świata?

Kiedy słyszę pytanie: “Gdzie jest Twój koniec świata?” w mojej głowie pojawia się kilka obrazów. Jest tam deptak przy głównej alei w Mersin, jest zielona czeska Praga, las przy moim domu na wsi. Jest nawet więcej miejsc, bo ostatnio znalazł się tam cudowny Peloponez, a dawno temu San Francisco.

książka Opowieści z końca świata

Turcja. Podróż, która zmieniła moje życie.

Żeby nie było: kiedy wyjechałam do Turcji nie czułam, żebym jakoś szczególnie się zmieniła. Na pewno na miejscu stałam się mniej przebojowa, starałam się nie wyróżniać, bo… mimo wszystko się wyróżniałam. Niewiele było tam osób z Europy. 🙂

Ale fakt był niezaprzeczalny: to w Mersin obudziła się we mnie ciekawość świata, łaknienie podróży i chęć opowiadania o tym innym. Oczywiście, tym, którzy chcieliby o tym słuchać. Tam też założyłam grupę na facebooku, gdzie spisywałam różne historie i dodawałam zdjęcia z Turcji: Adany, Ankary, Izmiru czy Giazantepu.

Jak mieszkało się na Peloponez?

Po powrocie z Turcji chciałam zobaczyć jak się mieszka w innych miejscach na świecie. A więc pół roku później zaczęłam wymianę studencką w Grecji. Byłam niemal pewna, że mi się spodoba, ale na mojej drodze stanęła miłość i mój… charakter. Nie będę o tym się rozpisywać, ale dopiero w tym roku naprawdę zakochałam się nie tylko w Grecji, ale też w tym pięknym półwyspie, oddzielonym od lądu kanałem Korynckim.

wakacje w Grecji
Patras- widok na most Rio-Antirio.

Patras

Wyprowadzka numer III: praca w Myrtle Beach, USA

To w Myrtle Beach założyłam bloga, pisząc o codzienności wakacyjnej pracy i podróżach po Stanach Zjednoczonych. Opowiadam o tym, co mnie zaskoczyło, o tym czy łatwo było znaleźć drugą pracę (pierwszą miałam załatwioną jeszcze przed przyjazdem) i o miastach, w których się zakochałam (Miami, Nowy Jork czy San Francisco). Nie kłamałam, jeśli byłam rozczarowana, jak np. w Los Angeles. Popełniłam tam kilka błędów, które dziś nie tylko zaskakują, ale po pierwsze- bawią.

Studia w czeskiej Pradze

Po powrocie ze Stanów nadszedł ostatni rok studiów. I ich ostatni semestr skończyliśmy w Pradze. To znaczy, ja i Maciej. Zakochaliśmy się w Czechach, a to luźne życie tak nam się podobało, że postanowiliśmy tam zostać. Niestety, jak możecie dowiedzieć się choćby ze spisu treści- nie udało się. Pojechaliśmy dalej.  A dokładniej na Węgry, do Szekesfehervar. Nie chcę opowiadać co było dalej, ale przyznam Wam, że koniec tej historii mnie niezwykle zaskoczył. Ale, jak to mówią nic nie dzieje się bez przyczyny, prawda?

Czytaj również:  ILE KOSZTUJĄ MOJE JEANSY, CZYLI O WARTOŚCI PIENIĄDZA

Koniec świata czyli moje miejsce na ziemi

Kiedyś myślałam, że jest jedno takie miejsce, w którym będę chciała spędzić resztę życia i usilnie go poszukiwałam. Dziś wiem, że takich miejsc jest więcej.

Ba, ostatnio nawet się dowiedziałam, że to czy w danym miejscu jest mi dobrze zależy od momentu w życiu w jakim jestem! Na dziś dzień jestem pewna, że moja dusza wciąż poszukuje, a czasem potrzebuje się wyrwać i nabrać dystansu.

W Opowieściach z końca świata pisałam Wam, że nie wiem czy będę mieszkać w Polsce do końca życia. Choć jest mi tu jak najlepiej, to ostatnio czuję, że praca za granicą dodałaby mi siły i radości. Lubię poznawać nowych ludzi, tradycje, kulturę. A po wszystkim wracać.

Jakieś pół roku temu zaaplikowałam na Erasmusa dla przedsiębiorców i dostałam kilka fajnych ofert (Portugalia, Cypr czy Nowy Jork). Jednak z powodu książki musiałam wszystko przełożyć na później, choć moje serce wyrywa się, aby pojechać gdzieś dalej i przeżyć wszystko na nowo. 🙂 Dlatego dziś moja odpowiedź na pytanie o koniec świata byłaby następująca: jest kilka takich miejsc, ale jestem pewna, że będzie ich więcej.

PS. Jeśli chcecie poczytać o tym, gdzie część z Was znalazła swój koniec świata i dlaczego, koniecznie przeczytajcie ten wpis: Ich koniec świata. Gdzie zostawili swoje serce polscy blogerzy?

9 KOMENTARZE

  1. Książka zapowiada się ciekawie, chętnie przeczytam. Doskonale rozumiem Twoją chęć poszukiwania i poznawania miejsc, które mogą być domem na chwilę lub na zawsze. Coraz częściej powtarzam, że urodziłam się za wcześnie żeby przeżyć życie tak jak bym chciała, w czasach mojej młodości nie było takich jak obecnie możliwości wyjazdów, więc jedynie palcem po mapie można było podróżować. Staram się to jakoś nadrobić i choć mój dom jest w jednym miejscu, to zawsze kiedy mogę wyrywam się w świat żeby go poznawać.

  2. Nie wiem, czy umiałabym wskazać to jedno miejsce – chyba podobnie, jak Ty wskazałabym na kilka miejsc. Zdecydowanie nie należę do ludzi, którzy lubią zapuszczać korzenie w jednym miejscu – świat jest taki piękny i ciekawy, moja lista miejsc do odwiedzenia jest długa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here