DLACZEGO ZOSTAWIŁAM PRACĘ ZDALNĄ

Uwielbiam marzyć. Jak byłam jeszcze dzieckiem, przed zaśnięciem wymyślałam różne historie. Gdybym zapisała wszystkie, zapewne powstałaby z tego telenowela długa niczym Moda na sukces. Parę miesięcy temu kładąc się do łóżka miałam ogromny natłok myśli. Nie było zbyt wiele miejsca na marzenia, bo zajmowały je inne, mniej przyjemne rzeczy.

W końcu, parę tygodni temu odrzuciłam wszystko, co teoretycznie pewne w moim życiu. Żeby było zabawnie, dzięki temu moje życie wróciło do normy. Poczułam lekkość i szczęście wstając rano z łóżka. Ale nie od razu. Bo wolność odzyskuje się powoli.

Reklama

Artykuł z cyklu “Przerwa w podróży”

Jestem wytrwałą osobą. Kiedy czegoś chcę, zrobię wszystko, żeby się udało. Tak było, kiedy nie dostałam stypendium naukowego. Odwołałam się, choć do tamtej pory nikt nie wygrał z uczelnianą biurokracją. Mi się udało. Tak samo było z pracą. CV wysyłałam przez dwa miesiące, aż osiągnęłam swój cel, zarówno jeśli chodzi o wynagrodzenie, jak i stanowisko. Jeśli czegoś nie zrealizowałam, zwykle działo się tak dlatego, bo po prostu… zrezygnowałam.  Postępowałam zgodnie z tym co mówi mi „mój wewnętrzny głos”. Aż do pewnego momentu.

Kochani, zapraszam Was do wpisu o pracy w systemie "home office". Zainteresowani? ❤❤

Opublikowany przez W poszukiwaniu końca świata Poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Tak będzie lepiej dla wszystkich

Kiedy zaczynałam swoją ostatnią pracę, już po paru miesiącach czułam się wyczerpana. Ale obiecałam sobie, że spędzę w niej rok. Po roku, kiedy już pracowałam zdalnie, dałam sobie jeszcze trzy miesiące. Później kolejny kwartał. I tak minęły dwa lata.

Myślałam: Pensja spływa. Nie mam ochoty na zmiany. Tak będzie lepiej dla wszystkich.

Dla wszystkich, czyli dla kogo? Koniec końców ani ja, ani moi bliscy na tym nie zyskali. Atmosfera w domu na koniec miesiąca była dramatyczna. Odmawiałam wszystkie spotkania tydzień przed i często tydzień po. Moje życie towarzyskie kulało, a ja przed sobą udawałam, że wszystko przecież jest w porządku. Prawda była taka, że coraz częściej popłakiwałam sobie (tak aby nikt nie widział).

Kochani, już minął rok od kiedy podjęłam pracę zdalną. 🎈🎁 Czy praca z domu przyniosła mi więcej korzyści, czy może rozczarowań? Odpowiadam Wam w dzień 26 urodzin. ❤

Opublikowany przez W poszukiwaniu końca świata Sobota, 28 października 2017

Jak sobie odpuścić, kiedy ma się taki charakter?

Wpadłam w zamknięty krąg. Kiedy było mi źle, obiecywałam sobie, że to już koniec. Kiedy „wracałam do siebie” dawałam sobie czas. I tak w kółko. To trwało, bo nikt nigdy za mnie nie decyduje. A sama nie potrafiłam powiedzieć stop i po prostu zapomniałam, jak się myśli przede wszystkim o sobie.

Czytaj również:  KRYZYS ĆWIERĆWIECZA. PIERWSZA PRACA I CO DALEJ?

W czerwcu czułam, że już nie dam rady, a w miesiąc później doszła do tego bezsenność. Któregoś razu o 3 w nocy wyciągnęłam notatnik i rozpisałam, co po prostu muszę zrobić. Przede mną była miesięczna delegacja, szkolenie nowego pracownika i wiele innych zajęć, których nie mógł zrobić nikt inny. Potrzebna byłam tylko ja. Nie mogłam odpuścić. Podjęłam wstępną decyzję i spytałam trzech bliskich osób o zdanie. Wybrałam się do… specjalisty.

Wysłałam chorobowe. W niedzielę, bo w piątek jeszcze się wahałam.

W pracy wrzało jak w ulu. Przecież nie idzie się na chorobowe w wakacje! Kto to wszystko zrobi? Miałam wyrzuty sumienia, bo przecież nie dałam rady. Później się podekscytowałam, że to ZA MNĄ. Huśtawka nastroju była rozpędzona, bo skumulowany stres musiał gdzieś znaleźć swoje ujście.

Dlaczego dziś o tym piszę?

Setki razy natrafiłam na tego typu dyskusję: boję się rzucić pracę, bo mnie osądzą”, „nie wiem co robić w życiu”. Szczerze mówiąc, ja zawsze wiedziałam. Aż do teraz. To całkiem nowe uczucie, które w końcu przejdzie. W końcu zawsze znajduję swój cel. A teraz… teraz sobie po prostu odpocznę. Odzyskanie dawnej mnie zajmie mi jeszcze trochę czasu.

Ps. Warto było otrzymać taką lekcję. Jednak… wolałabym jej nie powtarzać.

Buziaki,

23 KOMENTARZE

  1. ja też w tym roku powiedziałam dość, wzięłam roczny urlop i teraz kiedy moje koleżanki rozpoczynają nowy rok szkolny, ja odpoczywam psychicznie. Chcę ten czas wykorzystać na przemyślenie co dalej i może znalezienie innej pracy, z nową dyrektorką nie potrafię się dogadać :/

  2. I doszłam do podobnego zdania. Zmieniłam swoje życie o 180 stopni w ostatnim roku. I też obecnie nie pracuję, bo przyszedł czas na odpoczynek i mentalny i fizyczny. Trochę czasy się zmieniły, kiedyś człowiek zapierdzielał od 16. roku życia. Dzisiaj trzeba postawić trochę na slow life.

  3. Wydaje mi się, że najtrudniej podejmować jest decyzje w chwilach złudnego poczucia komfortu i bezpieczeństwa – przecież jest praca, jest wypłata, coś tam doskwiera, ale przecież dam radę. Brawo dla Ciebie! Wracaj do dawnej siebie. 🙂

  4. Ewelina, odpocznij sobie, poznaje te symptomy – to jest poczatek burn outu, przechodzilam przez to kilka lat temu, nie potrafilam, nie mialam odwagi by odejsc z pracy, odchorowywalam to przez wiele lat po, mocno podkopalo to moja wiare w siebie. Ale ja wtedy nie mialam odwagi dac sobie kolejnej szansy i sprobowac czegos innego. Powodzenia. Pozdrawiam serdecznie Beata

  5. Ja również podjęłam podobną decyzje (rok temu),poszłam na urlop wychowawczy,jestem z moimi dziećmi tu i teraz.
    Długo zajęło mi dochodzenie do siebie,zapominanie tych pracowych stresów,wyciszanie emocji.
    Niewiarygodne w jaką spirale można wpaść,gdy praca wymusza/uzależnia/zakłada klapki na oczy.
    Dobrze że znalazłaś w sobie siłę aby podjąć tę decyzję.W dzisiejszych czasach to bardzo trudne👍

  6. Ja też olałem etat. Bez większych planów – po prostu już mnie irytowało szefostwo, które nie radzili sobie tak dobrze jak ja. Średnio mi się widzi tyrać pod kims, kto nie powinien być na danym stanowisku i nie ma predyspozycji :F

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here