Kochani, właśnie minął rok od kiedy pracuję zdalnie (wciąż na etacie). W ciągu tych dwunastu miesięcy było wiele chwil, które przyniosły mi radość i poczucie komfortu, ale też takich, kiedy miałam wszystkiego dość. Nie wyjeżdżałam w tym czasie na Bali, ani na Malediwy. Wiodłam sielskie życie na wsi- czyli jak już wcześniej pisałam– to było moje marzenie z dzieciństwa. O tym jak wygląda praca zdalna z mojej perspektywy piszę poniżej.

A po pracy na grzyby...

  1. Szare dni

Niewątpliwym plusem, zwłaszcza w szare dni, jest możliwość pozostania w domu. Nie musimy się martwić o to, czy jakiś samochodowy wariat ochlapie nas wodą z kałuży, czy co ubrać, kiedy nadchodzą pierwsze mrozy. Z drugiej jednak strony, wiemy, że dziś nikt nie poprawi nam humoru paczką ciastek z kremem, ani nie opowie przezabawnej historii z Jackiem z parteru (a nawet jeśli, to na Skype to nie to samo!).

  1. Codzienność

Pracując z domu, wchodzimy jeszcze bardziej w schemat tych samych dni, tygodni, miesięcy. Jak mi ktoś ostatnio powiedział: idąc do pracy zawsze może spotkać cię coś nowego. I ta możliwość jest czymś pięknym, bo daje nadzieję. Pracując z domu, możesz co prawda liczyć na niespodziewane cuda. Mi się takie nie zdarzyły, nie licząc ogromnego ciśnienia w kranie, kuriera, który wziął mnie za młodą samotną matkę, czy jaskółki, która przez pomyłkę wleciała przez okno.

  1. Szef

Relacja z szefem zależy zawsze przede wszystkim od nas i samego szefa. Niezależnie od tego, czy widujemy go na co dzień, czy też w sumie nigdy. W moim przypadku rzadko miałam na co narzekać, bo moja kierowniczka była bardzo skrupulatna i konkretna. Jednak możliwe, że brak słownego kontaktu, a sama wymiana najważniejszych informacji i e-maili wpłynął na jakość współpracy- dzięki temu praktycznie nie było niedopowiedzeń.

  1. Przyjaźnie

Bezapelacyjnie dla mnie jeden z ważniejszych punktów. Z każdej ex-pracy mam po pierwsze miłe wspomnienia ze względu na ludzi. A więc jak to bywa w biurze, w czasie pracy zdążymy porozmawiać z kilkoma koleżankami, poradzić się Tomka w sprawie nowego laptopa, czy po prostu wyładować napięcie związane z Olą, która (standardowo) blokuje proces. Kiedy jesteśmy w domu, głupio nam napisać do Tomka tylko z interesem, z koleżankami kontakt zanika, bo nie ma o czym gadać, a nerwy… z nerwami radzimy sobie przede wszystkim po pracy.

  1. Chorobowe

Chorobowe to dość drażliwy temat, przynajmniej w korporacji. Kiedy pracujemy w biurze- ostatnio „modnym” robi się zabieranie pracy do domu i takie „chorowanie” w stylu home-office. Jest to poniekąd nasza decyzja. Jednak co kiedy pracujemy z domu i chorujemy? Zdarzyło mi się być okropne przeziębioną i ledwo się ruszać. Zdarzyło mi się być kłębkiem nerwów, które już zaczęły objawiać się w fizyczności (począwszy od zawrotów głowy, po kilkudniowe gorączki). Nie było innej opcji jak wybrać się do lekarza i… kurować. Ciężko było mi podjąć taką decyzję, kiedy w pracy był „młyn”, ale zdrowie mamy jedno. Życie też.

  1. Po pracy…

Tutaj w przypadku pracy z domu mamy większe pole do manewru, bo w końcu mamy dużo więcej czasu. Jednak wszystko zależy od naszego zorganizowania, humoru (kiedy problemu nie odreagujemy w pracy, to po pracy się za nami ciągnie) i w moim przypadku… pory roku. Nie zapominajmy, że, kiedy pracujemy z domu, po pracy nie spotykamy się z współpracownikami. A nie ma co ukrywać, kiedy większość naszych znajomych ma już rodziny, to życie towarzyskie od poniedziałku do piątku trochę kuleje.

  1. Awans

„Nieobecny traci” potwierdza tutaj znaną już od przedszkola regułę: jak cię nie ma, to nie dostaniesz cukierka. Mimo posiadanych kompetencji i świetnych wyników- awans stanowiskowy jest mało prawdopodobny, bo jak miałbyś zarządzać grupą z domu, skoro przyjęło się, że menedżer jest na miejscu (zresztą- nie bez przyczyny).

  1. Umiejętności

Możemy wierzyć, że pracując z domu będziemy uczęszczać na ciekawe kursy, albo, że łatwo będzie to zrobić on-line. Prawda jest taka: na ciekawe szkolenie z psychologii pojedzie gruba Baśka, a Tobie- jak wszystko pójdzie dobrze, prześlą podsumowanie.  Rzeczy, których będziesz musiał nauczyć z instrukcji nieraz- mimo swojej prostoty- będą wydawały się kosmicznie skomplikowane. Jednak, jeśli zależy nam na stanowisku, mamy dzieci, albo po prostu leżymy w tym momencie na Maderze- jest to opcja do zniesienia.

  1. Lato vs. Praca z domu

W moim przypadku praca z domu latem okazała się strzałem w 10. Pracowałam głównie w godzinach 7-15, a nadgodziny nie były tak męczące- bo przecież dzień latem trwa tak długo! Nie ma chyba nic lepszego niż odpoczynek z książką pod drzewami. Na wszystko znajdzie się czas, którego nie trzeba tracić na dojazdy. Poza tym, pół biura przebywa na niekończącym się urlopie, więc nie straci się zbyt wiele towarzysko rzecz biorąc.

  1. Wygląd i samopoczucie

Kiedy pracujemy w biurze ( przynajmniej my, kobiety) czujemy większą mobilizację żeby wyglądać dobrze. Nowa sukienka, szminka, ładny makijaż- na to wszystko znajdujemy czas. Kiedy pracujemy z domu, ubieramy się „po domowemu”, a makijaż (jeśli już w ogóle robimy) ograniczy się do pomalowania rzęs. Nie trzeba robić żadnych badań, żeby wiedzieć jak wpływa to na nasze samopoczucie. I to nie tylko w godzinach pracy, ale też po niej. Niewątpliwym plusem chodzenia na co dzień w legginsach jest to, że możemy wyluzować. Nie martwimy się rozmazaną szminką (bo jej nie mamy), nie musimy uśmiechać się na meetingach (bo ich nie mamy), nie potrzebujemy eleganckiej sukienki na spotkanie Bożonarodzeniowe (bo będziemy wtedy w domu).

Czytaj również:  WORK & TRAVEL Z AGENCJĄ CCUSA

Praca na etacie w systemie home-office to ciekawe rozwiązanie, jednak może nie zawsze na stałe. Towarzystwo to jedna z kilku rzeczy, której brakuje w codzienności, kiedy jedyna możliwość rozmowy to ta przez telefon. To, czy w takiej pracy będziemy czuć się dobrze zależy od wielu czynników, w tym od naszego charakteru, czy też od tego co zawodowo chcemy osiągnąć.

Kochani, czekam na Wasze przemyślenia na temat pracy zdalnejMacie za sobą tego typu doświadczenia? Czy może chcecie podjąć pracę z domu?

Praca pod palmami? To możliwe!

Buziaki!

PS. Pierwszą część tematu o pracy z domu jako księgowa znajdziecie tutaj. 

24 KOMENTARZE

  1. Taka praca jak każda ma swoje plusy i minusy. Myślę, że jak zawsze spełnia się powiedzenie: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Siedząc w biurze, marzymy o domowej swobodzie. Pracując zdalnie, tęsknimy za firmowymi ploteczkami. Standard.

    • Pewnie, że czasem “trawa wydaje się być bardziej zielona za płotem” czy też “wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Przy pracy tego typu jednak raczej chodzi o to do czego pasujemy m.in. pod względem mentalnym- bo mimo, że narzekać zawsze możemy, to ważne jest poczucie “bycia na właściwym miejscu”. Tak mi się przynajmniej wydaje 🙂 serdeczne pozdrowienia, Moniko!

  2. Największy problem to chyba przekonanie rodziny, że fizyczna obecność w domu nie oznacza, że mama może się teraz bawić, gotować czy szukać zaginionych klocków. Tutaj w grę wchodzi samodyscyplina 😉

    • Dokładnie! Z tego co wiem czasem takie “wdrożenie” nie jest łatwe, zwłaszcza kiedy w domu mamy dzieci czy po prostu posiadamy sporą rodzinkę. U mnie przebiegło to dość dobrze, ale też nie było wokół mnie nikogo, kto mnie o coś pytał czy prosił. Do usłyszenia 🙂

    • Trafiłaś w samo sedno! Bo na to pytanie ciężko mi odpowiedzieć- to zależy od pracy, dnia czy pory roku 🙂 . W swojej pracy (księgowość) chyba jednak wolałabym pojawiać się czasem w biurze. Takie kontakty w pracy zazwyczaj dają mi wiele radości i zawsze możemy się z kimś zaprzyjaźnić czy po prostu wyrobić “dzienny limit kontaktów towarzyskich”. Z drugiej strony, są momenty, że praca zdalna wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Moi bliscy jednak ostatnio powtarzają “Ewelina, Ty musisz pracować z ludźmi!”.

  3. Bardzo fajny wpis. W dzisiejszych czasach coraz więcej słyszy się o pracy zdalnej. Ja w agencji reklamowej, w której pracuję mam możliwość pracy zdalnej, kiedy tak naprawdę chcę. Korzystam z tej wygody, kiedy muszę lepiej wyrobić się z czasem, żeby pogodzić jeszcze studia. Myślę, że najlepiej znaleźć balans między pracą home-office a w biurze. Tak jak napisałaś, może nas sporo ominąć siedząc w domu pod ciepłym kocem z laptopem na kolanach. 🙂

    • Zgadzam się. 🙂 Fajnie słyszeć, że masz taką możliwość wyboru. Dobrze jest czasem pojawić się w biurze i do tego nawiązywać różne bardziej i mniej ważne znajomości rzeczywiście, a nie tylko przez telefon. Do usłyszenia Kasiu!

  4. Najbardziej, w tego typu pracy, bałabym się, że nie potrafiłabym się w domu zmobilizować do pracy, ciągle coś jest do zrobienia i mnóstwo rzeczy by mnie rozpraszało 😉 No i właśnie ostatnio myślałam na ten temat. Obecnie zajmuję się dziećmi i domem – oczywiście zupełnie inna sytuacja, ale nawet, jak mam chwilę wolną, to nie odpoczywam, bo ciągle tu jestem… I tak się zastanawiam, czy w zdalnej pracy tez tak jest, że sam dom staje się miejscem pracy?

    • Myślę, ze to zależy od organizacji czasu. Staram się pracować zawodowo od 7-15/ 8-16 i po tych godzinach wyłączam komputer/ telefon (co nie znaczy, że nie myślę o trudniejszych dla mnie sytuacjach). Po tym czasie jest masa rzeczy do zrobienia, czy to domowego, czy związanego z blogiem. Jednak łatwiej jest odpocząć wiedząc kiedy na 100% możemy- a z dziećmi byłoby to raczej niemożliwe? Tak mi się wydaje.

  5. Wpierw powiem, ze urzekłaś mnie tą jaskółką. Aż mi się zamarzyło takie wiejskie-sielskie życie. Czasem mi też przechodzi przez myśl praca zdalna, więc fajnie, że to opisałaś, bo teraz bardziej wiem, jak to wygląda od strony praktycznej.

  6. Ja myślę, że w moim przypadku praca zdalna byłaby strzałem w 10 – nie mam koleżanek z ex-pracy, a z ludźmi z korpo mam raczej takie doświadczenie, że na miejscu się uśmiechają do ciebie, ale zrób dwa kroki dalej to już ci tyłek obrobią jak trzeba. Szefa nie mam potrzeby widywać, a jeśli chodzi o awans – tu chyba wszystko zależy od stanowiska, aczkolwiek jeśli robisz to co lubisz, a do tego zarabiasz wystarczająco, jesteś w stanie to przeżyć 🙂

    • Też mi się tak wydaje, że praca z domu mogłaby się u Ciebie sprawdzić 🙂 co do awansu- ciężko się nie zgodzić, że nie zawsze jest on konieczny, aby w życiu czuć się spełnionym. Pozdrowienia♡

  7. Bardzo fajnie napisane, zgadzam się mocno z 1, ja pracując z domu wpadam czasem w taki marazm, że aby go pokonać czuję, że musze wyjechać w kolejną podróż. No i 10 jest moim sporym problemem, codziennie obiecuję sobie, że z rana ogarnę się, porządnie ubiorę, lekko umaluję a i tak często kończę snując się w gaciach i bez stanika 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here