Kochani, większość z nas na myśl o szukaniu mieszkania za granicą dostaje gęsiej skórki. Nie dość, że same znalezienie mieszkania jest wyzwaniem, to do tego zwykle musimy pokonać barierę językową, zaufać obcemu człowiekowi z zagranicy i jeszcze wpłacić zaliczkę! Postaram się w kilku krokach ustalić kilka najprostszych sposobów, jak nie dać się zwariować w tej niezbyt łatwej sytuacji.

OD CZEGO ZACZĄĆ?

  1. Od przeszukania informacji o emigrujących członkach rodziny czy przyjaciół w naszym docelowym miejscu. Jeśli takich nie mamy, popytajmy bliższych i dalszych znajomych, czy nie znają nikogo, kto nie mieszkał w wybranym przez nas kraju/ mieście.
  2. Dowiedzmy się, czy przyszły pracodawca/ uczelnia może nam pomóc w znalezieniu zakwaterowania. Jest to najprostsze rozwiązanie i może zaoszczędzić nerwów. Jeśli nie, musimy przejść do punktu nr 3.
  3. Poszukajmy lokalnych stron z ogłoszeniami i zobaczmy, ile przeciętnie kosztuje wynajem. Jeśli nie potrafimy porozumieć się w języku naszego przyszłego kraju, sprawdźmy mimo wszystko średni koszt wynajęcia mieszkania/ pokoju. Pomoże on nam się zorientować w przeciętnych cenach przy późniejszych poszukiwaniach.
  4. Przeszukajmy anglojęzyczne strony z wynajmem / biura nieruchomości. Zwykle wynajem przez pośrednika jest droższy, ale lepiej upewnić się ile ofert „na już” możemy oczekiwać przy sytuacji kryzysowej.
  5. Sprawdźmy, czy istnieją grupy Polaków lub innych imigrantów w danym kraju lub mieście. Często tam udostępnia się ogłoszenia o wynajmie dla tzw. expatów.
  6. Ponadto, rozglądnijmy się za specjalnymi grupami/ stronami z wynajmem dla obcokrajowców. Takie oferty mogą być droższe, jednak z pewnością nikt nam nie odmówi, bo jesteśmy z zagranicy. 🙂
  7. Poszukajmy ofert przez portale typu Ainbnb- czasami może wyjść korzystnie cenowo- przykładem jest wynajęte przeze mnie i M. mieszkanie w czeskiej Pradze za 10,000 koron.
  8. Dowiedzmy się (na podstawie przeglądanych ofert), jakie panują zasady wynajmu w danym regionie/ kraju, m.in. czy koniecznym jest wpłacenie kaucji (jeśli tak na ile miesięcy), czy do podpisu umowy potrzebni są świadkowie itd. W niektórych miastach panuje zwyczaj kupowania mieszkania, zamiast jego wynajmu. Ofert jest niewiele, a jak są to dość mierne lub drogie (i nadal niewarte ceny). Wtedy pojawiają się schody, ale nie znaczy to, że musimy kupić dom przed przeprowadzką. 🙂 czasami musimy po prostu uzbroić się w cierpliwość.
Czytaj również:  ŻYCIE NA WĘGRZECH

KIEDY JUŻ ZNAJDZIEMY LOKUM…

które spełnia nasze wymagania pod względem lokalizacji i standardu (albo po prostu jest w odpowiedniej cenie 🙂 ), powinniśmy przygotować sobie listę pytań do wynajmującego.  Pytania są naprawdę proste- ale lepiej upewnić się, niż zostać bez zaliczki w nieogrzewanym i do tego drogim mieszkaniu na końcu świata. Kilka przykładowych pytań poniżej:

  1. Czy będziemy podpisywać umowę? Jeśli tak, to w jakim języku? Jeśli właściciel nie chce jej podpisać, a wpłacamy zaliczkę możemy jej nie odzyskać.
  2. Czy mieszkanie jest umeblowane? Dowiedzmy się, czy przy wprowadzeniu możemy się spodziewać wszystkich elementów ze zdjęć. Może się okazać, że będzie brakować pralki, albo, że ogromne łóżko w sypialni zostanie zastąpione kanapą.
  3. Jak ogrzewane jest mieszkanie/ czy jest klimatyzacja? W przypadku cieplejszych regionów np. Hiszpanii czy Turcji ogrzewanie może nie zostać zapewnione.
  4. Opłaty- prąd, gaz, woda- czy są wliczone w cenę wynajmu? Jeśli nie, to ile wynoszą?
  5. Internet- czy jest już podpięty, czy sami musimy to załatwić? Czy możemy to zrobić jako obcokrajowcy, czy umowę będzie musiał podpisać właściciel?
  6. Dodatkowe opłaty- podatki, opłaty kwartalne, utrzymaniowe np. ochrona budynku- czyli rzeczy, o których zwykle się zapomina.
  7. Czy musimy gdzieś meldować naszą przeprowadzkę? Jeśli tak, to czy możemy zrobić to bez właściciela? Tu z pomocą może nam przyjść np. pracodawca lub firma zajmująca się relokacją.

WAŻNE! Czytając powyższe pytania nawet mi wydało się to dość skomplikowane. Jednak kiedy jesteśmy już na miejscu zwykle mamy więcej energii, uśmiechu i po pierwsze wiary w możliwości.

A KIEDY PRZYJDZIE NAM ZMIENIĆ MIESZKANIE…

W życiu wszystkiego nie zaplanujemy i ta maksyma sprawdza się świetnie na emigracji. Czasami zdarza się, że musimy opuścić świetnie zapowiadające się lokum. Ale kto sobie nie poradzi, jak nie my? To przecież tylko kolejne szukanie mieszkania za granicą. 🙂

4 KOMENTARZE

  1. Szukanie mieszkania za granicą jest faktycznie bardzo skomplikowanym procesem i trzeba bardzo uważać, żeby nie wpakować się w kłopoty (które zazwyczaj objawiają się pod postacią ukrytych opłat). Jeśli miałam bym coś do dać od siebie, to podczas oglądania potencjalnego lokum, warto zaangażować któregoś z naszych lokalnych znajomych. Właściciele mieszkań, widząc obcokrajowców są bardziej podatni na przekręty i zawsze istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Z doświadczenia wiem, że samo pojawienie się obok nas kogoś, kto “jest na miejscu”, skutecznie hamuje ich od kombinowania 😉

    • Zgadzam się, większość problemów zostaje wyeliminowania kiedy tylko podczas oględzin pojawia się ktoś lepiej znający lokalne warunki i język. 🙂 Chyba, że 1. Wynajmujący nie maja skrupułów albo 2. Ma sie wyjątkowego pecha. Pozdrowienia 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here