Jak już kiedyś pisałam, zarówno szukanie jak i znalezienie pracy za granicą nie jest aż takie trudne jakby mogło się wydawać. Wystarczy determinacja i komunikatywna znajomość języka obcego. Jednak sama wielokrotnie spotkałam się z opiniami, że praca za granicą w biurze to rzecz niemożliwa dla Polaka. Nic bardziej błędnego! Poniższe dziesięć argumentów dotyczyć będzie pracy tzw. białych kołnierzyków poza granicami naszego pięknego kraju.

MIT NR 1.

Praca za granicą to tylko Niemcy, Holandia i Wielka Brytania

To, że wynagrodzenie w Czechach czy na Węgrzech jest zbliżone do naszego wcale nie znaczy, że my będziemy zarabiać tyle samo. Jako obcokrajowcy posiadamy umiejętności, które dla niektórych firm są niezbędne. I choć dla niektórych to brzmi zabawnie znajomość języka polskiego jest często kluczowa i pozwoli nam zarobić (i odłożyć) więcej niż obywatelowi danego kraju.

 MIT NR 2.

Rozmowa o pracę musi odbyć się w biurze

Już dawno minęły czasy, gdzie pracę dostaje się tylko po przeprowadzeniu osobistej rozmowy. Firmy często przeprowadzają różnorodne testy internetowe sprawdzające naszą wiedzę albo zdolności. Nierzadko testy numeryczne czy słowne możemy znaleźć praktycznie w każdym języku, co nie ogranicza w żadnym stopniu naszych szans. Co do rozmów, możliwości jest wiele: telefon, Skype czy telekonferencja.

MIT NR 3.

Nasz angielski jest do bani

Czy jakikolwiek inny język, który będzie służył komunikacji w pracy.  My, Polacy często mamy zdolność do niedoceniania swoich możliwości. Angielski znamy „słabo” mimo, że potrafimy dobrze czytać, pisać i rozumiemy wszystko w amerykańskich produkcjach. Problem z wypowiedzią nie jest tu spowodowany raczej brakiem wiedzy, tylko brakiem wiary w umiejętności. Pewności siebie!

MIT NR 4.

Nie poradzę sobie

Ściśle powiązany z powyższym punktem. Ja zadałabym sobie jedno pytanie: czemu miałabym sobie  nie poradzić? Skoro nauczyliśmy się chodzić, pisać i mówić- nic nie będzie dla nas już większym wyzwaniem! Do pracy zostaniemy odpowiednio przygotowani, pracodawca zatrudniając nas liczy się z tym, że od początku nie będziemy wiedzieć wszystkiego.

Czytaj również:  PRACA ZDALNA- CZYLI TROCHĘ O MOIM DOMOWYM BIURZE

MIT NR 5.

Polak za granicą może pracować tylko fizycznie

I takie stwierdzenia czasami  się słyszało. A brzmi to tak głupio, że nie będę tego komentować. 🙂

MIT NR 6.

Nie spełniam wymagań

Moi drodzy, to nie państwowa posada, że wymagania odnośnie pracownika nie mogą się zmienić. Często jest tak, że pracodawca ma problem ze znalezieniem polskojęzycznego pracownika i nagle doświadczenie czy inne wymaganie schodzi na drugi plan.

MIT NR 7.

Nikt do nas nie zadzwoni bo mamy polski numer

Z mojego doświadczenia wynika, że chętniej oddzwaniają z zagranicy na polski numer, niż z polski na polski. Są oczywiście momenty, kiedy nikt nie dzwoni, choć „minęły już trzy dni”. Tutaj chciałabym zdementować nadal wszechobecny mit o tym, że firma oddzwoni do nas jak tylko wyślemy swoje CV. Oddzwaniać do nas będą, zależnie od rekrutacji i firmy do której bądź przez którą aplikujemy. Bywa tak, że korporacja otwiera rekrutację na stanowisko, po czym zostaje ona odgórnie zamknięta. Prawdą jest też, że często dostajemy obietnicę, że zatelefonują do nas w przyszłym tygodniu, jednak później nie dostaniemy już żadnej odpowiedzi. Ewentualnie po miesiącu na mailu będzie na nas czekała wiadomość dziękująca za rekrutacje- to zdarza się wszędzie! 🙂

MIT NR 8.

Na takie stanowisko jest na pewno pełno chętnych

Moi drodzy, to, że w Polsce na daną pozycję spływają masy CV, to nie znaczy, że za granicą będzie to samo. Możemy być nawet jedynym kandydatem na stanowisko! Miałam taką sytuację w praskim oddziale Accenture (stanowisko OTC).

MIT NR 9

Nie chcę zostać na zawsze za granicą

To może nie mit, ale często jedna z wątpliwości. Przecież nie podpisujemy umowy do końca  życia! Mamy prawo zmienić miejsce zamieszkania czy wrócić do kraju! 🙂

MIT NR 10

Warunki pracy za granicą są lepsze niż w Polsce

I nie chodzi tu o wypłatę. Ten podpunkt powinien ostudzić nieco naszą łapczywość. Zawsze trawa wygląda na bardziej zieloną po tej drugiej stronie, jednak najczęściej tak nie jest. Prawo pracy w każdym kraju wygląda nieco inaczej, urlop jest naliczany w innym systemie, a różnica pomiędzy kwotą netto i brutto może być większa niż w Polsce. Wszystko po prostu trzeba sprawdzić więcej niż dwa razy zanim podejmie się decyzję o wyjeździe i podjęciu pracy w innym kraju.

Czytaj również:  JAK TANIO PODRÓŻOWAĆ PO GRECJI?

A jakie są wasze doświadczenia z pracą za granicą? Jestem strasznie ciekawa!

logo
Zapraszam na Facebook!

14 KOMENTARZE

  1. Zaskoczyła mnie Twoja wizyta u mnie, tym bardziej, że widzę u Ciebie zupełnie inną tematykę 🙂 Oczywiście zajrzałem do kilku wpisów i wydają się być ciekawe więc postaram się tu zaglądać 🙂
    Pozdrowienia

  2. Ja chyba nie mogłabym pracować i mieszkać długo za granicą-strasznie bym tęskniła. Ale myślę,że dziś nie trzeba mieć kompleksów szukając pracy poza krajem. Jesteśmy dobrze wykształceni, dobrze znamy języki i cóż, świat się kurczy:)

  3. Pewnosc siebie bywa kluczowa, zdarzylo mi sie w Anglii dostac prace wlasnie dzieki podejsciu, ze nawet jesli czegos nie umiem to nie ma problemu, bo sie naucze. Nie mam porownania z innymi krajami, ale tam mozna znalezc dobra prace nawet bez duzego doswiadczenia, tylko trzeba przekonac pracodawce, ze da sie rade i to wystarczy 🙂

  4. Mieszkam w Holandii i przez długi czas myslalam, ze my Polacy jesteśmy ‘tak nisko w drabince społecznej’ właśnie przez język, bo Turek czy Marokańczyk jak przyjeżdża od razu bierze sie za język i każdy z nich mówi perfekcyjnie. Nic bardziej mylnego! Chodzę na holenderski i to właśnie Polacy przodują w mojej grupie, w której jest 15 rożnych narodowości. Przez to, ze w języku polskim jest dużo dźwięków, potrafimy wymówić prawie każdy wyraz, nie mamy problemu z akcentem, jesteśmy ambitni, robimy szybkie postępy i prawie nie opuszczamy zajęć. Problem leży w naszej samoocenie i tym, ze wielu wstydzi sie odezwać albo nawet pójść na kurs.

  5. Ciekawy artykuł. Zgadzam się szczególnie z tą małą wiarą w nasze umiejętności i zdolności, również językowe. Ale jak się już ma świadomość tego, że się nie docenia samego siebie, to już jest łatwiej 🙂

  6. Stereotypy Polaków którzy “mieszkali za granicą” aż uwaga: 2 msc 😉
    Wszystko jest trudniejsze za granicą itd. Rozbrajają mnie te teorie.
    Jeżeli ktoś nie chce nic mu się nie uda, a zazwyczaj najgłośniej krzyczą ci którzy nie próbują 😉

  7. Właśnie w przyszłym miesiącu wracam do ojczyzny z rocznego pobytu w Holandii.. Bardzo trafnie ujęłaś temat, a najbardziej podoba mi sie punkt, ze z nikim nie podpisujemy umowy na całe życie – nie podoba sie, to zawsze możesz zmienić miejsce zamieszkania 🙂

  8. Hej,
    Dzięki za odwiedziny, podoba mi się Twoja tematyka poświęcona USA, garść ciekawych informacji i fajne zdjęcia. Sam ostatnie 2 lata spędziłem pracując za granicą (zgodnie z mitem – fizycznie 🙂 ) jednak postanowiłem wrócić i nie żałuję. Podróże i praca za granicą to niezły chrzest bojowy, po czymś takim nie ma rzeczy trudnych w PL, nie mówiąc o ogromie doświadczenia i możliwości spojrzenia “w siebie” z pewnej perspektywy. Ponadto docenia się rzeczy, które pozornie nie mają żadnego znaczenia. No i chleb, dobry chleb z masłem nigdzie nie smakuje tak jak w domu. Wielki szacunek dla wszystkich, którzy wrócili z własnej woli i z rozumem i planami w głowie, nie na zasadzie “wrócę, może jakoś to będzie”, zanim zagranica pochłonęła ich całkowicie (funty = woda sodowa).
    Na pewno będę zaglądać częściej, również zapraszam Cię do odwiedzin mojej strony 🙂
    Pozdrawiam, Maciek.

    • Cześć!
      zgadzam się co do tego chrztu bojowego. Dla mnie to była niezła lekcja nie tylko samodzielności, ale po pierwsze odkrycie kilku prawd o sobie (i o innych). Fajnie jest docenić- jak napisałeś “rzeczy, które pozornie nie mają żadnego znaczenia”.
      pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia.

  9. Wiele z tego co napisałaś jest prawdą. Wielu polaków boi się mówić w obcym języku tylko dlatego, że nie mówią tak płynnie jak rodowici mieszkańcy kraju. A to zupełnie niepotrzebne, ponieważ jesteśmy ludźmi i nie jesteśmy głupi. Jeden zrozumie drugiego czasem za pomocą paru słów i gestów.
    Po za tym praca fizyczna? To bzdura! Widziałam wielu polaków siedzących za biurkiem w office. No i jestem zdania, ze jak się chce to można wszystko. 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here