Wyjazd do obcego kraju zawsze w pewnym stopniu zmienia nasze życie. Mieszkając wśród ludzi o innej kulturze, mentalności czy obyczajach dowiadujemy się wiele nie tylko o nich, ale też o sobie. Zaskoczenie, że jednak można żyć inaczej po jakimś czasie zmienia się w przyzwyczajenie. Jak wiadomo, każda kultura ma swoje przywary i  cnoty, o których my Polacy uwielbiamy rozprawiać do białego rana. Jak inna okazała się rzeczywistość Turcji, w porównaniu z tym czego nauczyłam się w Polsce ?

  1. Wyjście na imprezę

Może nie wszędzie,  jednak w Mersin okazało się, że na imprezę samotnie nie masz wstępu, tzn. że kobieta sama wejść może, ale facet sam już nie i dlatego też mój polski współlokator poprosił, abym z nim poszła.  Dodam, że kobieta na mieście to towar deficytowy, czyli całkiem inaczej niż u nas. Nie tylko kobiet jest mniej, ale i mniej może wychodzić na zabawę zgodnie ze swoimi religijnymi przekonaniami.

  1. Podróże autobusem

Zdarzyło mi się wracać po północy samej, głupio nalegając, że nie potrzebuję odprowadzenia czy odwiezienia. Okazało się, że żaden z autobusów już nie kursuje, jednak przejeżdżający kierowca był naprawdę miły i zawrócił na rondzie autobus, do tego odwiózł mnie pod same drzwi i życzył miłego wieczoru. Mimo wszystko troszkę bałam się wracać samej z obcym mężczyzną, dopóki nie zabrał po drodze dwóch uroczych Turczynek, które z chęcią wysiadły na moim przystanku i przytuliły mnie serdecznie, a ja z ulgą ucałowałam je na pożegnanie.

Co do kierowców, któregoś dnia robiłam eksperyment, wsiadłam do autobusu tylko ze stówką i kupiłam dwa ulgowe (2,50). Resztę dostałam bez problemu, a kierowca podziękował mi z uśmiechem. Wow!

Mersin
Samemu mimo wszystko lepiej nie wracać zbyt późno
  1. Częste pytania o… wieprzowinę

Wiele osób w Turcji spytało mnie czy jadłam świnię. Nigdy nie skłamałam, ale nie powiedziałam nic o kaszance.  🙂 Wielkim zaskoczeniem było dla mnie, gdy te pytanie padło z ust dziewczyny, która pół roku spędziła w Polsce. Największą jednak niespodzianką okazało się to, że wieprzowiny nigdy nie spróbowała, bo często nawet religijni Turcy wyjeżdżający do Europy na chwilę stają się jej obywatelami, a więc: piją wódkę, jedzą wieprzowinę i zapominają o modlitwach. Większość po powrocie rezygnuje z używek i wraca do modlitw. Parafrazując: what happened in Europe, stay in Europe.

Czytaj również:  PORÓWNANIE WARUNKÓW PRACY: POLSKA, WĘGRY, CZECHY, SŁOWACJA
kiełbasa w turcji
Za wyroby kiełbaso-podobne tymczasem podziękuję
  1. Kamery w domu

Dostałyśmy z dziewczynami zaproszenie do koleżanki mieszkającej w Adanie.  Największym zaskoczeniem było to, że przy drzwiach wejściowych była kamera (a dom był po prostu biedny, nawet jak na tureckie warunki). Byłam pewna, że chodzi o łobuzujące nieopodal syryjskie dzieci, ale omyliłam się: głównym powodem kamery byli goście, którzy mogli zjawić się w każdej chwili.  Kobiety  mieszkające w tym domu musiały przebywać w chuście w towarzystwie obcych, więc jeśli tylko ktoś był na dole, na głowę szybko musiały zarzucić chustę. Ot, cała filozofia!

  1. Dzień Dziecka w Turcji

W Turcji Dzień Dziecka oznacza dzień wolny od wszystkiego, w tym od szkoły czy pracy urzędów. Na mieście pełno dzieci, w każdej restauracji trampolinki, balonki i każdy robi wszystko żeby dzieci były szczęśliwe. Piękne.

Mersin Dzieci
Kolorowe place zabaw dla dzieci są dostępne na co dzień
  1. Strajki

Można powiedzieć, ze w Turcji strajki są na porządki dziennym. Ludzie strajkują przeciwko polityce rządu, za wyższą pensją, strajkują pracownicy administracji i rolnicy…. Co oznacza, że również, ku mojemu zaskoczeniu na uczelni zobaczyłam strajkujące masy ludzi, protestujące przeciw rektorowi,  przeciw policji na uczelni i ku poprawie warunków. Nawet tam wymyślili melodyjne piosenki składające się z kilku zwrotek. UWAGA! Część protestów stłumiono poprzez użycie armatek wodnych i gazu łzawiącego.

  1. Kościół Katolicki w Turcji

Oczywiście istnieje. W większych miastach możemy uczestniczyć w mszach w języku tureckim. Jest to ciekawe doświadczenie, nawet dla sceptyków. Turcy zamiast Amen mówią Amin, a Bóg to nadal Allah.

UWAGA! W Mersin oprócz Kościoła znajdziemy również księdza z Polski. Na Wielkanoc możemy się spodziewać kolorowych pisanek, rozdawanych przez Księdza, który osobno każdemu życzy Wesołego Alleluja!

Mersin Kościół
W Wielkanoc koszyczek czas poświęcić!
  1. Niewygodne rozmowy o islamie

Często bardziej religijne osoby pytały czy nie chciałabym przejść na islam. Nie były to pytania nagabujące, jednak bardzo dociekliwe, ponieważ pytający nie mogli zrozumieć jak mogę tego nie chcieć 🙂

  1. Religia

W Mersin poznałam wielu ludzi bardzo religijnych i z tego powodu jakoś nie łaknęłam ich towarzystwa. Wolałam znajomych, którzy byli mniej wierzący, bo i od nich mogłam więcej rzeczy się dowiedzieć.  Jedną z bardziej interesujących sytuacji opowiedział mi znajomy, który jest właścicielem firmy budowlanej. Zatrudnia wielu robotników, którzy należą do klasy ubogiej i religijnej. Przez to, że są głęboko wierzący, nie mogą kraść, więc nie ma obawy, że cokolwiek ukradną. Nie mogą również pić alkoholu, więc problem pijaństwa w pracy odpada. Niemniej jednak przez to, że pracownicy są mocno religijni, on udaje przed nimi, że przestrzega ramadanu. Żeby nie stracić ich szacunku.

  1. Wielonarodowość

Jak już wcześniej pisałam, Turcję zamieszkują nie tylko Turcy. Zanim udało mi się wyłapać kto jest kim i dlaczego niektórzy ze sobą w ogóle nie rozmawiają, musiało minąć trochę czasu. Więcej, tutaj!

Czytaj również:  WSZEDZIE DOBRZE, ALE W POLSCE NAJLEPIEJ

Jak dziś pamiętam mieszaninę nowych języków, potraw, ludzi i ich imion, których nie sposób spamiętać (Ceyhan, Ceylan, Ceylin!). Dziesięć sytuacji wyjętych z rzeczywistości to stanowczo za mało, żeby opisać jakikolwiek kraj, jednak mam nadzieję, że udało mi się przekazać choć trochę emocji związanych z mieszkaniem w Turcji.

wposzukiwaniu
Zapraszam na Facebook!

15 KOMENTARZE

  1. Odnośnie imprez, to byłam tak samo zaskoczona jak przeprowadziłam się do Stambułu 🙂 Zawsze trzeba było brać dziewczynę, bo inaczej nie wpuszczą. Co śmieszniejsze, to na grupę 10 chłopaków jedna dziewczyna była wystarczająca, więc zawsze ktoś po mnie dzwonił i prosił, żebym wyszła przed knajpę i wprowadziła, czasami podpłacali mnie obcy faceci 😛

  2. Zdziwił mnie pierwszy podpunkt listy. Pewnie to specyfika miasta, ale nigdy nie spotkałem się z czymś takim. Faceci wchodzili bezproblemowo do każdego klubu 😉

    P.S wrzuciłem swoją stronę na zewnętrzny hosting, tak więc zapraszam Cię do ponownych odwiedzin. 🙂

      • Jestem w szoku! Podejrzewałabym, że to właśnie kobietom nie wolno samotnie wejść na imprezę, a tutaj, że mężczyzną. Nie pojęte to dla mnie, ale przez to bardzo interesujące!

        • Zastanowiło mnie tylko co jest dziwnego w tym, że dziewczyna, która chyba jest muzułmanką (?) nie jadła wieprzowiny będąc na Erasmusie w Polsce? Skoro jest to dla nich zabronione i ona rzeczywiście w to wierzy, to dlaczego miałaby to mięso jeść? Znam sporo Turków, którzy właśnie na Erasmusie jedli wieprzowinę i pili alkohol, ale oni robiliby to również w Turcji 😀 Ci naprawdę religijni nie będą tego robić nigdzie, także w Polsce.

          ALE najlepsze jest to z tymi kamerami przed domem. Szok! Nie wiedziałam, że ludzie z takich cudów korzystają 😀 Jednak ludzie są sprytni, haha. Ja bym w życiu nie wpadła na taki pomysł, a czasem się zastanawiałam, jak te zakryte babki otwierają ludziom drzwi i wiedzą kto przychodzi 😉

          • Już piszę 🙂 poznałam wiele mocno religijnych osób, które za granicą próbowały wszystkiego czego zgodnie ze swoją wiarą nie mogły używać i po powrocie- do ust nie wzięły nawet kropli alkoholu. Przekleństwo przez gardło by im nie przeszło. A ta dziewczyna i jej koleżanka były jedynymi religijnymi osobami ( Turczynkami), które religijne zostały nawet tam, gdzie nie musiały. Pewnie takich osób jest więcej, ale ja ich na swojej drodze nie spotkałam 🙂 pozdrawiam serdecznie!

          • Ale wiesz, jeżeli ktoś jest naprawdę religijny, to przecież nie jest tak, że religijny jest tylko u siebie w państwie, a kiedy wyjeżdża, to nagle wstępuje w niego ateista. Przynajmniej mnie się tak zdaje 😀 Znam oczywiście takich Turków, którzy zachowują się jak ten pierwszy typ, że w Polsce to, a w Turcji tamto, ale dla mnie to bardzo obłudne zachowanie – od razu widać, że nie są tak religijni jak twierdzą i pewnie w innych kwestiach też nie są do końca godni zaufania 🙂

  3. Ostatnio właśnie wróciłam z Turcji i kilka z tych ciekawostek faktycznie napotkałam. Największym jednak zaskoczeniem dla mnie była jazda autem i ogólnie ruch na drogach. Wiedziałam, że jeżdżą jak wariaci, ale nie sądziłam, że aż tak. To samo piesi. Po powrocie do Polski sama zaczęłam częściej przechodzić na czerwonym świetle czy przechodzić w niedozwolonych miejscach. 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here