Z pewnego rodzaju ulgą i niedowierzaniem (nareszcie!)  zakończyliśmy naszą przygodę w Myrtle Beach. Dla podróżujących do tego miejsca wkrótce stworzę krótki poradnik:) Z pewnością jedną z porządniejszych atrakcji miasta jest lotnisko, na które zaraz po wypłacie wybraliśmy się z szybciej bijącym sercem: czas na Miami Beach!

Na Florydzie mamy różne lotniska do wyboru, i takie, które znajdują się w sercu Miami, i  takie, że aby dojechać do miasta, trzeba poświęcić więcej niż pół godziny. Z racji, że korzystaliśmy z korzystnej cenowo oferty Spirit Airlines, wylądowaliśmy w Fort Luderdale. Na mapie to kawałeczek, ale to przecież Ameryka- z dwie godziny jazdy do Miami Beach!

IMG_5999
Kiedy zza okna zobaczyłam Florydę niedowierzanie zastąpiło jeszcze większe niedowierzanie- jak tu jest pięknie! A najlepsze dopiero przed nami.

Na podstawie doświadczeń, byliśmy całkowicie przygotowani zarówno na brak internetu (który był dostępny w części miejskich autobusów oraz w metrze nadziemnym), jak i na problemy z komunikacją miejską, która jak na południe przystało, jest nieco spóźniona (a jeśli mówimy o autobusach to do najczystszych one nie należą), ale działa bez większych komplikacji. Z pewnością nie jest lepsza od tej w Nowym Jorku, ale kierowcy są równie uprzejmi: jeśli nie masz drobnych, a musisz jechać, to za darmo raczej pojedziesz, bo z tego co zauważyłam i tutaj resztę się wydaje w formie karty, którą można wykorzystać na jazdę kolejnym autobusem.

Kiedyś napisałam, źe Myrtle Beach nazywane jest mniejszym Miami Beach, jednak osoba, która taką informację mi przekazała, musiała albo widzieć Miami tylko na obrazkach, albo być i ślepa i głucha. Moim zdaniem, jedyne co łączy Miami i Myrtle to dostęp do tego samego oceanu. Nawet Ocean Drive, który w Myrtle powstał na kształt Miami Beach różni się po pierwsze samochodami, które przez tą ulicę przejeżdżają: w Miami coś pięknego znajdzie zarówno miłośnik klasycznej motoryzacji, jak i samochodów egzotycznych. Myrtle Beach natomiast to zlot pick-upów ze sprzętem dyskotekowym z New Jersey. W Miami co prawda znajdziemy wieśniaka puszczającego z tuby Eminema, ale jest to naprawdę sporadyczny widok. Z racji, że początek września jest posezonowym terminem, w mieście nie widać aż tylu turystów, ale to w moim przypadku działa na jego korzyść. Dodatkowo, tu też we wrześniu jest cieplej niż w Karolinie Południowej: przestaliśmy się obawiać, że w nocy temperatury spadną do 24 stopni i nie daj Bóg, zmarzniemy!

Tu oczywiście Miami Beach
Oczywiście Miami Beach

Miami Beach to po pierwsze plaża. Nawet jeśli dla nas spędzenie na niej czasu równa się jego marnotrawieniu, tutaj to się zmieni. Tu piasek jest niemalże biały, woda tak ciepła, że zastanawiasz się, co ma wyższą temperaturę: ocean, czy powietrze. Nawet słońce wydaje się jakieś lepsze. Delikatny wiaterek muska twarz i zadajesz sobie kolejne pytanie: gdzie ja byłam całe życie? Jest po prostu pięknie. Do tego ludzie, którzy nie ważą więcej niż norma przewiduje, uprawiają sport, są uśmiechnięci, no po prostu patrząc na nich chce się żyć. Plaża spodoba się również mężczyznom: kobiety w skąpych stringach nie robią na nikim wrażenia. Uwaga! W oceanie można spotkać meduzy.

Czytaj również:  NOWY JORK
Znak rozpoznawczy Miami- budki
Znak rozpoznawczy Miami- kolorowe budki ratowników
Widok z najbardziej południowej części
Widok z najbardziej południowej części
plaża Miami Beach 3
Coś bardziej dla panów

Spacer przez Boardwalk to nie tylko cudowne widoki oceanu, czy spacer wśród  naprawdę wysokich palm: cudownie jest zobaczyć, jak mimo wysokiej urbanizacji miasta natura nie dala się wyprzeć. Tu pełno jest śpiewających ptaków, maleńkich przebiegających pod nogami jaszczurek, czy nie wiadomo czemu leżących na trawie grup jeszcze mniejszych ślimaczków.

Deptak przy parku South Pointe
Deptak przy parku South Pointe

jaszczurki

W Święto Pracy (w tym roku 7 września) opuściliśmy Miami Beach i wybraliśmy się do samego Miami, głównie po to, żeby zobaczyć zatokę i przejechać się kolejką. Żeby zwiedzić samo Miami, chyba musielibyśmy zostać tu do końca pobytu. Metro nadziemne to jedna z rzeczy, która nie napawa mnie optymizmem, a jak zobaczyłam powywijane tory jak na szalonym Rollecoasterze, zapragnęłam wysiąść. Oczywiście, przejażdżka nie była ani przerażająca, ani szybka, ale w panice zrobiła na mnie takie wrażenie. Naprawdę warto zobaczyć miasto „z góry”, jadąc wśród wysokich budynków i palm. Ważne! Niektóre linie kolejki mają po dwa miejsca siedzące na wagonik i nieraz na tym się kończy, mimo, że trasa jest krótka, trzeba być przygotowanym na podróż na stojąco, trzymając się rurki na zakrętach. Bayside nie zrobiło na nas ogromnego wrażenia, może dlatego, że trwała tam wtedy hiszpańskojęzyczna impreza, a my ledwo przyzwyczailiśmy się do języka angielskiego. Najważniejsze! W Miami po pierwsze mówi się po Hiszpańsku. Przy zatoce odkryłam ciekawe zjawisko: w Polsce obecnie wróciła moda na jazdę na deskorolce, tu  jest to również popularne, jednak na troszkę innym poziomie: jadąc, przewozisz węża boa na plecach.

kolejka
Nadziemna kolejka
Miami
Miami

Co do architektury miasta, nie zachwycił nas panujący w Miami Beach styl Art Deco, po którym spodziewaliśmy się więcej. Nie zapominajmy, że Miami jest miastem typowo południowym, gdzie część budynków czeka na “lepsze dni” lub remonty.

art deco

Kilka praktycznych porad odnośnie wakacji w Miami Beach:

 Nocleg

Jeśli chodzi o wybór miejsca do spania, możemy wybrać zarówno niskobudżetowe Miami, jak i nieco droższą opcję Miami Beach. Miami Beach dzieli się na bardziej popularne i w tym wypadku zazwyczaj najdroższe lokalizacje w South Beach, oraz nieco tańsze w North Beach. Naszym zdaniem tutaj nie warto tracić czasu na dojazdy zwłaszcza z plaży, kiedy zmęczeni słońcem czekamy na akurat spóźniony autobus czy martwić się czy nasza okolica pozwoli nam bezpiecznie wrócić do domu nocnym, bo jeśli tak bardzo chcemy zaoszczędzić, to przecież nie będziemy brać taksówki. 🙂

Czytaj również:  AMERICAN DREAM: STUDENCKIE APARTAMENTY

Jak dostać się z FLL do Miami Beach?

Najpierw wsiadamy do autobusu, który zabierze nas do stacji Rental Car Center, gdzie również znajduje się przystanek autobusowy. Wsiadamy do autobusu nr 1 do Aventura Mall, koszt: 1,75$, od 1 października 2$. Kolejno wybieramy autobus w zależnie od lokalizacji, na South Beach nr 120 (kierunek: Downtown Miami), koszt 2,25$, chyba, że kupimy bilet jednodniowy w cenie 5$ (zawsze ważny do 2 w nocy).

Sklepy spożywcze:
W samym Miami możemy pojechać gdziekolwiek zechcemy (Walmart, Target). Kiedy jednak stacjonujemy w Miami Beach i średnio chce nam się jechać “tak daleko” nasz wybór staje się nieco ograniczony, możemy sprawdzić lokalne sklepiki, albo zrobić zakupy w mniejszych marketach, np.:
– Whole Foods- głównie żywność organiczna, stosunkowo droga
– Publix – szeroki wybór win i naprawdę konkurencyjne ceny!
– Seven Eleven- droższa sieciówka, ale ogromna puszka piwka kosztuje ze 2 dolary. Część miejscowych bez skrępowania spożywa je na dworze zawinięte po amerykańsku w brązowy papier.

Restauracje:
Ceny w restauracjach czy barach są porównywalne do innych miejscowości wypoczynkowych, nawet Polskich (przykładowo w Gdańsku w popularnej restauracji zapłacimy tyle samo za kolację co na popularnej Ulicy Hiszpańskiej). Alkohol w barach klasuje się rożnie, ale bez problemu w South Beach można znaleźć drinki po 8$, nie mówiąc o promocjach Happy Hour. Oczywiście, również bez większego problemu można znaleźć miejsca z drinkami po 25$ wzwyż.

Parking:
To już stanowczo droższy interes niż sam wynajem samochodu. Można znaleźć darmowy parking (2 godziny) przy galerii handlowej, ale co dalej? Publiczne parkingi kosztują od 10 dolarów (ceny z początku września, więc nie polecam sugerować się nimi w sezonie).

Oczywiście, jak na wakacyjną miejscowość przystało możemy tu całkiem przypadkowo poznać najgorszych naciągaczy, zobaczyć śpiących bezdomnych czy brudne miejsca, które chciałoby się zasłonić wielkim parawanem. Ale zrobimy krok dalej i już czeka na nas coś pięknego!

Najważniejsze jest to, że Miami jest jednym z miast, które dobrze wyglądają nawet w deszcz. To miejsce, do którego chce się wrócić i każdego kolejnego dnia zobaczyć więcej, oczywiście nigdy nie zapominając o plaży. Tym razem zaskoczeni, że „to już? dlaczego tak szybko?” wsiedliśmy do samolotu lecącego do Chicago.

Miami Beach!

 

3 KOMENTARZE

  1. ojjj tak! Miami i Miami Beach/South Beach to taki raj na ziemi! Cudowne miejsce, brzmiące wieloma rytmami, pachnące różnorodną kuchnią, i urzekające cudownym piaskiem i błękitem oceanu 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here