Strach. Czego się boisz najbardziej?

Gdzieś ostatnio przeczytałam o strachu, obawie przed sukcesem. Obawa przed sukcesem? Dało mi to do myślenia na tyle, że zaczęłam zgłębiać temat, zastanawiać się czy boję się bardziej porażki czy sukcesu?

Zaczęłam przypominać sobie co czułam, przed wydaniem książki, przed wywiadem w radio czy w telewizji, prowadzeniem szkolenia czy wypuszczeniem swojego podcastu. Bo wiecie, to nie jest tak, że niczego się nie bałam. Obawy są zawsze, tylko je po prostu wyciszyłam, na tyle, na ile potrafiłam.

Czego się boimy?

Bać się możemy tak naprawdę wszystkiego. Od oceny przez innych ludzi, przez to, że coś nam się nie uda i nasza praca pójdzie na marne aż po to, że osiągniemy wielki sukces i nasze życie odmieni się o 180 stopni. Najczęściej, duży lęk przed porażką prowadzi do poczucia bezsilności i trudności w działaniu. Czasem nawet nam je uniemożliwia.

Każda z nowych rzeczy, którą robiłam budziła we mnie emocje. Czasem pozytywne, pełne optymizmu, czasem mniej. Przy wydaniu książki bałam się chyba najbardziej. Z jednej strony porażki, którą utożsamiałam z krytyką przez osoby, które ją przeczytają. Bardzo mi zależało na tym, żeby książka była inspirująca, ciekawa, ale też lekka. Z drugiej strony, trochę bałam się ogromnego sukcesu i objechania przez wszystkie media w Polsce (czyli, jakby nie patrzeć, trochę też porażki). Dziś już wiem, że ten drugi strach był naprawdę nieadekwatny. Zdecydowanie, o wiele ciężej odnieść „losowy” sukces niż porażkę.

Bałam się i stresowałam wiele razy- przy pierwszych wystąpieniach na żywo w Radio Opole zestresowałam się maksymalnie, bo nie wiedziałam, że audycja będzie… na żywo. Stresowałam się, kiedy zaprosili mnie do pierwszej śniadaniówki i jak nagrywałam pierwszy odcinek podcastu (ale nie bałam się go publikować, bo wiedziałam już, że rozejście się naszych materiałów jest o wiele trudniejsze niż się wydaje). Nie będę opowiadać czym więcej się stresowałam (o moich największych lękach przeczytasz tutaj: Jak żyć z lękiem? Fobia: moja największa nieprzyjaciółka – dodam tylko, że do tej pory udało mi się je zaakceptować, ale przede mną jeszcze sporo pracy).

Dlaczego się nie wycofałam, skoro się bałam?

Po prostu, bardziej chciałam to zrobić. Było to silniejsze od myśli o porażce czy o sukcesie, na który nie byłam gotowa. Moim sposobem na działanie jest zadawanie sobie konkretnych pytań i odpowiadanie na nie (oczywiście, szczerze). Kilka z moich pytań znajdziesz w akapicie „Sposoby na walkę ze strachem”- mam nadzieję, że i Tobie pomogą.

Poza tym, staram się nie nakręcać i nie pisać czarnych scenariuszy. Żeby nie było, nieraz to robiłam i mój umysł projektował same najgorsze rzeczy, które mogą się wydarzyć. To był straszny film, który przeżywałam wielokrotnie, katując się i zastanawiając co złego może się wydarzyć. Stąd też wiem, że to niełatwe zadanie, ale pomogła mi przy tym książka „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”. Jeśli nie chcesz jej kupować, możesz wypożyczyć w bibliotece lub odsłuchać audiobooka na YouTube.

Nawet kiedy się bałam zawsze była ze mną jedna myśl „chcę spróbować”. I dlatego w swoim życiu próbowałam wielu rzeczy, nawet takich, których się okropnie bałam (np. Lot awionetką).

Lęk przed wystąpieniami publicznymi

Skąd się bierze lęk przed wystąpieniami publicznymi? To dość trudne i złożone pytanie, na które ciężko znaleźć jedną odpowiedź. U każdego strach wygląda inaczej, boimy się z różnych powodów. Jednak w większości przypadków, warto zwrócić uwagę na to, że często wyolbrzymiamy to jak na nas patrzą inne osoby. Wydaje się nam, że jesteśmy częściej obmawiani niż to jest w rzeczywistości albo, że w trakcie wystąpienia ktoś czeka na naszą wpadkę/ pomyłkę.

Osobiście lubię wystąpienia publiczne, lecz… nie zawsze i nie wszystkie. Są tematy, do których czuję, że powinnam mieć większą wiedzę (choć to jest związane z moim wysokim wymaganiem względem samej siebie) i strach, że czegoś zapomnę. Był czas, że przy kamerze byłam o wiele bardziej poważna, bo wydawało mi się, że to dobrze wygląda (nie wyglądało).

Nad wystąpieniami publicznymi warto pracować, bo dodają nam pewności siebie i przysłowiowego „kopniaka” do działań. O nich na pewno któregoś dnia napiszę więcej, bo zdecydowanie jest o czym. Przejdę luźno do tematu, który może być powiązany z wystąpieniami, a dokładniej- do lęku przed niewiedzą.

Lęk przed niewiedzą

Na studiach nie bałam się przyznać, że czegoś nie wiem. Podnosiłam rękę i pytałam, niezależnie od tematu czy prowadzącego. Wiedziałam, że mam prawo pytać i czegoś nie wiedzieć.

Sprawdź również:  Jak prowadzić bloga z partnerem i… nie zwariować?

To Sokrates powiedział te mądre słowa „Wiem, że nic nie wiem.” I chociaż kiedyś wydawały mi się przesadzone, to dziś rozumiem je bardzo dobrze. Tylko, kiedy niczego nie wiemy na jakiś temat, wydaje nam się, że jest prosty. Nieraz zachowujemy się śmiesznie, wymądrzając się swoją wiedzą. Dopiero, kiedy ją zdobędziemy, możemy zobaczyć braki i to czego do tej pory nie wiedzieliśmy.

Zwykle ten etap przechodzimy w pracy. Niezależnie od tego czy pracujemy na etacie, czy na swoim, zwykle budujemy pozycję eksperta. Wtedy wydaje się nam, że musimy wiedzieć wszystko, nie możemy pozwolić sobie na niewiedzę. A przecież zawsze jest jakaś rzecz, punkt widzenia tudzież obszar, o którym nie mamy pojęcia.

Lęk przed oceną

Często boimy się tego, że ktoś nas oceni i powie, że to co robimy jest beznadziejne. Dlatego wiele osób zastanawia się, czy założyć bloga, firmę, iść w swoim kierunku lub po prostu decyduje się na to, co radzą mu rodzice albo znajomi. Boimy się tego, że ktoś nas osądzi, oceni oraz tego, że po podjęciu decyzji, będziemy przez dłuższy czas pod ostrzałem spojrzeń i komentarzy (np. w rodzinie).

Wiem, że jest to trudne, ale warto zdać sobie sprawę z kilku rzeczy.

Po pierwsze, jeśli ktoś nas ocenia za każdym razem, kiedy coś robimy, to znaczy, że ta osoba ma ze sobą spory problem i naszym kosztem próbuje się dowartościować. Zastanów się, czy oceniasz każdą osobę, która stanie na Twojej drodze? Czy krytykujesz odmienne style życia, poglądy? Jeśli tak zastanów się dlaczego- czy może sam/a nie masz odwagi, żeby podążyć inną ścieżką?

Po drugie, dla większości osób jesteśmy obojętni, lub nazywając to ładniej- neutralni. Sama jak słyszę, że ktoś znajomy odważył się na coś nowego najczęściej słyszę, że to świetna sprawa, „niech mu się powiedzie”. Jeśli ktoś mówi coś innego, najczęściej jest uzależniony od krytyki i narzekania. A zdanie osób, które krytykują wszystko i wszystkich jest moim zdaniem mało wartościowe, bo i tak wiadomo, że będą na nie.

Po trzecie większość ludzi nawet jeśli kogoś skrytykuje (bo tak ma w zwyczaju), zaraz o tym zapomina i jeśli uda Ci się osiągnąć coś świetnego powie „tak bardzo w Ciebie wierzyłam”. 😊

Strach przed porażką

Chyba wszyscy boimy się tego, że coś się nam nie uda. Lęk przed niepowodzeniem dotyczy praktycznie każdego. Niektórych ten lęk nawet paraliżuje. Atychifobia to właśnie strach przed porażką.

Nie będę mówić, że Tobie to uda się na pewno i to za pierwszym razem, bo niestety- nie znamy się i nie wiem jaki masz pomysł. W zamian powiem Ci coś innego. Nie każda rzecz, którą próbowałam wyszła mi tak jak chciałam za pierwszym razem. Nie traktuję swoich prób jako te ostatnie, wiem, że praktycznie zawsze można spróbować drugi i trzeci raz. Ulepszać, próbować nowych rzeczy i przede wszystkim, nie traktować wszystkiego zbyt poważnie. Jeśli sami będziemy siebie cały czas krytykować, to nawet jeśli osiągniemy sukces, ciężko będzie nam go docenić. Ciągle będziemy widzieć tylko to co jest nie tak.

Moja porada, z której, jeśli chcesz możesz skorzystać- podchodź do siebie bardziej na luzie. Wierz w siebie i nie skupiaj się na detalach, które podcinają Ci skrzydła.

Jak pokonać strach przed porażką?

Jak już wspomniałam, strach przed wystąpieniami publicznymi czy porażką nie jest u mnie dominujący, dlatego często stosuję prostą metodę pytań i odpowiedzi.

Zaznaczę, że są to moje sposoby, które rzeczywiście pomagają w walce ze strachem.

  • Wyobraź sobie najlepsze, co może się wydarzyć
  • Wyobraź sobie najgorsze, co może się wydarzyć
  • Odpowiedz: co, jeśli się nie uda?
  • Pomyśl, co chcesz osiągnąć (np. chcesz, żeby ludzie słuchali Twojego wystąpienia z zaciekawieniem)
  • Czy za rok będzie się czym martwić?
  • Pozwól sobie na emocje, na strach

Wielokrotnie zastanawiałam się czy będę żałować, jeśli czegoś nie zrobię. Na przykład, spadnie moja samoocena, stracę szansę zaprezentowania swojej twórczości. Warto rozpracować lęk od podszewki. Wiem, że nie zawsze się da, dlatego jeśli męczy Cię atychifobia czyli ogromny lęk przed porażką, warto zwrócić się o pomoc do specjalisty.

Sprawdź również:  Poranne rytuały- moje sposoby na udany dzień

Poza tym, staram się nie nakręcać i być tu i teraz. Jak już raz zadam sobie powyższe pytania, to nie myślę wciąż „co złego się wydarzy”. W pracy nad sobą pomogła mi książka „Jak przestać się martwić i zacząć żyć” (pisałam o niej powyżej, a więcej inspirujących książek znajdziesz tutaj: Książki, które zmieniły moje życie).  Jest dostępna w formie audiobooka na YouTube.

Strach przed sukcesem

Niektórzy boją się, że jeśli coś osiągną, powiedzmy ten przysłowiowy sukces to ich życie się odmieni na tyle, że stracą nad nim kontrolę. Że pewne rzeczy pozmieniają się nieuchronnie i z ich życia znikną pewne elementy, ludzie, których bardzo chcą mieć wokół siebie. W rzeczywistości boją się straty tego, co mają na rzecz tego, co mogą uzyskać (przynajmniej ja tak to widzę). I chociaż mówi się, że przyjaciół poznaje się w biedzie, to również ponadprzeciętne osiągnięcia często weryfikują nasze znajomości.

Sukces kojarzy się nam z nowymi wyzwaniami, sytuacjami, ludźmi. Sama przed wiele lat bałam się słowa SUKCES. To słowo wydawało mi się napompowane, nieadekwatne, aż w zeszłym roku zrozumiałam, że sukces to po prostu nasze osiągnięcia. I zaczęłam doceniać wszystko, co udało mi się osiągnąć (oczywiście, powolutku małymi krokami). Serdecznie to polecam, bo dzięki temu Twoje samopoczucie i samoocena powinna wzrosnąć.

Do tej pory moje życie zmieniało się wielokrotnie, najczęściej, kiedy wyjeżdżałam za granicę i nie było mnie przez kilka miesięcy. Bliskie mi osoby czasem gdzieś się traciły, czasem wracały- wiele zależało od nich, ale też ode mnie: od etapu w życiu, od tego czy miałam czas i chęć na rozmowę. Czasem było mi przykro, że kogoś zabrakło, ale tak wygląda życie, nie zatrzymamy nikogo siłą.

Skąd się bierze lęk przed porażką?

Niektórzy mówią, że ich problem to to, że szybko się poddają lub, że i tak im się nie uda, więc szkoda czasu. Lęk przed porażką może pojawić się z różnych powodów. W wielu źródłach czytałam o wpływie dzieciństwa. Zarówno dzieci, które były ciągle krytykowane, porównywane, jak i te, od których sporo się oczekiwało często przenoszą te schematy do swojej dorosłości. Jednoznacznej odpowiedzi nie udało mi się znaleźć, ale wiem, że warto ze swoimi lękami walczyć.

Dochodzenie do perfekcji trwa sporo czasu i tak naprawdę, samo próbowanie nowych rzeczy może być frajdą. Kiedyś też myślałam, że nauka języka ma sens, jeśli dochodzimy do perfekcji. Dziś wiem, że jest to bzdurą, bo nie dość, że może stanowić świetną zabawę, to jeszcze możemy naszą znajomość wykorzystać w podróży. Dla przykładu, na Erasmusie w Mersin musiałam nauczyć się podstaw tureckiego. Dziś na wakacjach potrafię kupić bilet w autobusie, spytać o cenę czy życzyć zdrowia. Owszem, mogłabym powiedzieć, że mówię na tyle słabo, że za wiele nie porozmawiam, ale mnie takie drobne czynności zdecydowanie satysfakcjonują.

Leczenie strachu przed porażką

Atychifobia czyli strach, lęk przed porażką jak najbardziej nadaje się do profesjonalnego leczenia. Warto zgłosić się do terapeuty lub odpowiedniego lekarza, który pomoże go pokonać. Pewnie będzie wymagało to czasu i pracy, ale jeśli czujesz, że lęk przed porażką utrudnia Ci życie, według mnie po prostu warto próbować zrobić wszystko, żeby się z nim zmierzyć i nauczyć się z nim żyć lub nawet go pokonać.

Przypomnę Ci o tym wpisie: Jak żyć z lękiem? Fobia: moja największa nieprzyjaciółka

Który lęk jest trudniejszy?

Ciężko jest ocenić, który lęk jest trudniejszy do pokonania. Sporo zależy od jego nasilenia i od wielu innych czynników. Zresztą, nawet gdyby dało się porównać lęki, to moim zdaniem nie do końca jest ważne to czego się boimy, jak to, że strach powstrzymuje nas od działania. Więc jeśli Twój lęk uniemożliwia Ci zrealizowanie swoich planów i marzeń, warto zastanowić się jak to zmienić. Pamiętaj, że zgłoszenie się do specjalisty nie jest oznaką słabości, tylko oznaką siły, że chcesz walczyć o siebie.

Jeśli chcesz się dowiedzieć, co mi się nie udało- na rozluźnienie zapraszam do tego wpisu: Dziękuję Bogu, że mi się nie udało

Więcej wpisów o emocjach znajdziesz tutaj:

8 KOMENTARZE

  1. Książka “Jak przestać się martwić i zacząć żyć” była dla mnie wielkim odkryciem i też mi baardzo pomogła. Polecam ją każdemu 😉

  2. Wydaje mi się, że w moim dotychczasowym życiu przepracowałam już sporo lęków, oswoiłam je i działam. W sumie nie często już lęk odczuwam. Na pewno “nie wyleczyłam” się z lęku przed wystąpieniami publicznymi – ale odpuściłam ten temat i walkę z tym – póki co;)

  3. Ja, odkąd przestalam bać się śmierci, już się niczego nie boję, co nie znaczy, że przeszłam w drugą skrajność i ryzykuję swoje życie. Wszystko z umiarem. Pozdrawiam.

  4. Ewelina, bardzo fajny tekst. Ja kiedys bylam klebkiem lekow, ale poniewaz moj najwiekszy strach to chyba obawa przed nieznanym, z biegiem czasu widze, ze pewne rzeczy stresuja mnie coraz mniej (moze dlatego, ze juz z niejednego pieca jadlam chleb). Ale wciaz boje sie np wizyty u lekarza, czy latania samolotem. To jest strach, z ktorego nie wylecze sie do konca zycia. Pozdrawiam serdecznie Beata

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here