Jak zorganizować ślub za granicą? Porady i inspiracje na wesele

Ślub za granicą z roku na rok staje się coraz bardziej popularny. Wiele z nas marzy o ślubie na plaży, weselu w cieplejszych krajach (np. w Grecji czy na Malcie). Niektórzy chcą świętować ze wszystkimi przyjaciółmi i rodziną w jednym miejscu. Inni spędzić go w gronie najbliższych i zapraszają jedynie swoich rodziców lub przyjaciół. 

Takie osoby znam i zaprosiłam je do tego wpisu, aby podzieliły się swoimi doświadczeniami. Dlatego, niezależnie od tego, jaki typ ślubu czy wesela ci się marzy, we wpisie znajdziesz masę porad i inspiracji od dziewczyn, które zorganizowały (lub właśnie to robią) ślub za granicą. Nieraz wiązało się to z przekładaniem terminów z powodu obostrzeń, o czym też przeczytacie.

Poniżej znajdziesz opowieści:

  • Gosi, która wzięła ślub na portugalskiej plaży, celebrując to wraz z najbliższą rodziną
  • Karoliny, która razem z Piotrkiem zorganizowała duże wesele na Malcie 
  • oraz Karoliny, która w tym roku planuje ślub w Grecji 

Ślub za granicą: na plaży w Portugalii 

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o ślubie w Portugalii, zastanawiasz się czy takie rozwiązanie z kameralną uroczystością dla najbliższych jest dla Ciebie, przeczytaj o doświadczeniach Gosi i Tomka!

O swoim ślubie na portugalskiej plaży opowie nam Gosia @voyagerkapl – na jej Instagramie znajdziesz więcej zdjęć i inspiracji!

Dlaczego ślub na plaży w Portugalii?

Wzięliśmy ślub cywilny na plaży w Portugalii. Taką formę wybraliśmy podczas trwania pandemii. Początkowo planowaliśmy ślub w Chorwacji (ale zrezygnowaliśmy z tego pomysłu), następnie ślub w Polsce w klimacie lat 20. Jednak wybuch pandemii w marcu 2020 roku zastopował nasze plany związane ze ślubem w Polsce, i wtedy pomyślałam, że jednak w 2020 roku nic nie uda nam się zorganizować. Słuchając coraz bardziej pesymistycznych prognoz, będąc zamkniętymi w domach coraz bardziej dochodziło do mnie, że życie jest jedno i nie ma co czekać. Wtedy przyszła mi do głowy myśl, że może jednak zaszalejemy i zorganizujemy ślub za granicą, o którym kiedyś rozmawialiśmy? I tak się wszystko zaczęło. 

Jak zapakowaliście ślubne ubrania do samolotu?

Ubrań nie wysyłaliśmy osobno, po prostu zapakowaliśmy je do dużych walizek. Sukienkę w pokrowcu złożyłam na pół i tak właśnie zmieściła się do mojej walizki. Trochę się martwiłam, czy bagaż się nie zgubi, ale na szczęście nic się nie stało i nasze stroje doleciały bez problemów.

Czy suknia ślubna była specjalnie dobierana pod plażę?

Wybór sukienki był dla mnie wyjątkowo trudny. Marzyłam o sukience-księżniczce, ale na plażę lepiej pasowałaby jakaś lżejsza, delikatniejsza suknia. Ostatecznie jednak wybrałam szeroką sukienkę, taką, w której czułam się najlepiej. I pomimo tego, że nie była zwiewna czy zgodna z wyobrażeniami innych co do tego, jak powinna wygląda sukienka na plażę, to sprawdziła się idealnie. Nie warto dobierać sukienki pod miejsce, tylko pod siebie, bo to my, panny młode, mamy czuć się w tym dniu wyjątkowo. 

Kto udzielał Wam ślubu?

Ślubu udzielała nam portugalska pani urzędnik oraz polska tłumaczka przysięgła, która tłumaczyła przysięgę z języka portugalskiego na polski. W naszym przypadku nie musieliśmy się uczyć portugalskiego i przysięgę złożyliśmy w języku polskim. 

Jak wyglądała organizacja? Czy wszystko organizowaliście sami?

Ślub nie był organizowany w 100% tylko przez nas samych. Wiele spraw ogarnęliśmy sami, ale dokumenty powierzyliśmy polskiej firmie, która od lat organizuje śluby za granicą. Z naszej strony udaliśmy się do Urzędu Stanu Cywilnego w Łodzi i pobraliśmy wszystkie niezbędne dokumenty, które potem wysłaliśmy do Lagos w Portugalii. W Lagos mieszka Polka, która pracuje dla firmy organizującej nasz ślub i która załatwiła sprawy w portugalskim urzędzie. Musieliśmy także iść do notariusza w Łodzi po pełnomocnictwo. Firma organizująca ślub miała w ofercie cały pakiet ślubny, ale my z niego nie skorzystaliśmy – nocleg, samolot, transport, jedzenie i fotografa ogarnęliśmy sami. 

Czy było wesele? Ilu było gości?

Wesela nie było, a na ślubie byliśmy tylko my i nasi rodzice, czyli w sumie 6 osób. Obydwoje z mężem nie mamy rodzeństwa, więc pojechaliśmy tylko z rodzicami. 

Kiedy zaczęliście to załatwiać?

Po raz pierwszy skontaktowałam się z firmą organizującą ślub w drugiej połowie maja 2020 roku. Firmę znalazłam po prostu przez Google – wyskoczyło mi kilka propozycji, sprawdziłam, która firma ma w ofercie organizację ślubu w Portugalii i wybrałam pierwszą, która spełniała taką opcję. Najpierw myśleliśmy o ślubie w okolicach Lizbony, ale firma organizuje śluby w Algarve i ostatecznie przy tej opcji zostaliśmy. Dokumenty do urzędu w Portugalii musiały zostać wysłane najpóźniej na 2 miesiące przed planowanym ślubem, czyli w naszym przypadku przesyłka do Portugalii poszła pod koniec lipca, ponieważ ślub planowaliśmy na początek października 2020. 

Jak wyglądały formalności z dokumentami?

W Łodzi byliśmy dwa razy w Urzędzie Stanu Cywilnego oraz raz u notariusza. W polskim urzędzie istnieją specjalne procedury do organizacji ślubu za granicą, więc nie ma czego obawiać. W Urzędzie Stanu Cywilnego pobraliśmy skrócony akt urodzenia na formularzu międzynarodowym oraz zaświadczenie o możliwości zawarcia związku małżeńskiego za granicą (dokument jest ważny 180 dni do daty ślubu) wraz z aneksem w języku portugalskim. Na koniec udaliśmy się do notariusza by uzyskać notarialne pełnomocnictwo do złożenia dokumentów w portugalskim urzędzie w naszym imieniu. 

Ile kosztował ślub na plaży?

Opiszę oczywiście, jak sprawy wyglądały w naszym przypadku, ponieważ dużo zależy od ilości gości czy organizacji wesela (którego my nie robiliśmy). W naszym przypadku dużo kosztował przelot (jak na loty do Portugalii), ponieważ braliśmy duże walizki i byliśmy ograniczeni terminem, więc zapłaciliśmy za lot  w dwie strony od osoby prawie 1100 zł (przylot Wizzairem do Lizbony, powrót Ryanairem z Faro). Organizacja ślubu z ramienia firmy kosztowała 2000 euro (dokumenty, urzędnik, tłumacz, rezerwacja miejsca itp.) czyli około 9150 zł. Fotograf kosztował 350 euro (1100 zł), makijaż 70 euro (320 zł), a bukiet kwiatów 30 euro (140 zł). Uzyskanie dokumentów z Urzędu Stanu Cywilnego i notarialnego pełnomocnictwa kosztowało nas jeszcze dodatkowe 200 zł. Doliczając jeszcze sukienkę ślubną, smoking męża, obrączki i noclegi to łączne koszty wyniosły koło 25 000 zł. 

Sprawdź również:  Mit sukcesu. W co nie warto wierzyć?

Co by było, gdybyście nie mogli polecieć?

Firma organizująca ślub dostosowała się do sytuacji z koronawirusem i gdybyśmy nie mogli przylecieć z jego powodu, to wszystko byłoby przełożone bez straty pieniędzy. Jedynie (jeżeli minęłoby więcej niż 180 dni) musielibyśmy pójść jeszcze raz do Urzędu Stanu Cywilnego i ponownie wysłać zaświadczenie. 

Czy mieliście do wyboru inne miejsca niż Lagos?

Firma, którą wybraliśmy, organizuje śluby w okolicach Lagos lub Alvor. W samym Lagos znajduje się kilka pięknych plaż i również bez problemu mogliśmy wybrać którą chcemy plażę. Ostatecznie wybór plaży konsultowaliśmy z naszą fotografką, która często robi zdjęcia w tej okolicy. Doradziła, żeby wybrać plażę od strony zachodzącego słońca. To była bardzo trafna uwaga, ponieważ wcześniej rozważałam plażę, która po południu jest już w cieniu (znajduje się na wschodzie Lagos). 

Jak znalazłaś fotografa za granicą?

Firma organizująca ślub miała w ofercie fotografa za dodatkową opłatą, ale chcieliśmy sami kogoś wybrać. Swojego poszukiwania zaczęłam na jednej z grup na fb – Polacy w Portugalii. Tam znalazłam profil jednej fotografki, Polki, która robi zdjęcia w Portugalii. Napisałam do niej wiadomość, jednak niestety nasz termin miała już zajęty, ale na szczęście poleciła nam swoją koleżankę, która mieszka w Lagos i robi sesje zdjęciowe na południu Portugalii. W naszym przypadku był to jeszcze lepszy wybór, ponieważ ślub miał się odbyć właśnie w Lagos. Obejrzałam portfolio Oli, spodobał mi się klimat jej zdjęć. Napisałam od razu do Oli i na szczęście nasz termin miała wolny. Wszystko złożyło się idealnie. 

Czy jest coś, co byś zmieniła?

Patrząc z perspektywy czasu to chciałabym, żeby ślub był nagrany. Mamy jedynie nagrania z telefonów naszych rodziców, ale patrząc na wyjątkowość tego dnia to trochę żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na zatrudnienie kamerzysty, który by nagrał całą uroczystość. 

O swoim ślubie na portugalskiej plaży opowiadała nam Gosia @voyagerkapl

Wesele za granicą – jak je zorganizować?

O swoim weselu na Malcie opowie nam Karolina @rudeiczarne_travelblog. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym jak zorganizować wesele za granicą lub zastanawiasz się czy takie rozwiązanie jest dla Ciebie, przeczytaj o doświadczeniach Karoliny i Piotrka. Pamiętaj, że na ich Instagramie znajdziesz więcej zdjęć i inspiracji!

Ślub na Malcie – skąd taki pomysł?

Naszym pierwotnym planem był ślub we dwoje gdzieś w podróży w Azji. Jednak z czasem nasze plany i marzenia się zmieniły. Uciekający czas, jego ulotność sprawiły, że zachcieliśmy ślubu nad morzem, o zachodzie słońca. A skoro mieszkamy na Malcie to nie mogło być innego miejsca niż właśnie Malta!

Czy wszyscy mogli wziąć udział w Waszym ślubie za granicą?

Z racji jednak tego, że nasi Dziadkowie mają już swoje lata, najpierw wzięliśmy ślub cywilny w Polsce, na którym była wyłącznie najbliższa Rodzina. Taki ukłon w stronę naszych Dziadków, by mogli być z nami w ten najważniejszy w naszym życiu dzień. Później przyszedł czas na ślub na Malcie. Wesele na Malcie w całości pokryliśmy z własnych oszczędności i w całości było naszą wizją, w którą nikt nie ingerował i wszyscy ją zaakceptowali z ciekawością.

Ślub humanistyczny za granicą

Zdecydowaliśmy się na ślub humanistyczny, a z racji tego, że formalnie staliśmy się już mężem i żoną miesiąc wcześniej w Polsce, nie potrzebowaliśmy na Malcie kolejnych urzędników. Chcieliśmy połączyć ślubne tradycje z Polski z tymi, które są tutaj, na Malcie. Tak też miała być mała ceremonia z naszymi najbliższymi – rodziną, przyjaciółmi, a później wesele, ale nie w takim stylu, jak znamy z Polski. Chcieliśmy, by było tutaj czuć klimat śródziemnomorski, luz. Nie chcieliśmy oczepin, wodzireja, nie chcieliśmy chleba i soli, typowo weselnych zabaw. Chcieliśmy, by było czuć luz, by kuchnia opierała się głównie na akcentach właśnie śródziemnomorskich.

Wesele na plaży – dlaczego nie?

Największym wyzwaniem, prócz samych przygotowań, które zajęły oczywiście sporo czasu, było znalezienie idealnego miejsca. A z tym na Malcie nie jest prosto. Mogliśmy oczywiście mieć ceremonię na pięknej plaży paiszczystej – Ghajn Tuffieha – naszej ulubionej, ale z racji tego, że wszystkie plaże na Malcie są plażami publicznymi, nie mogliśmy mieć jej dla siebie. Tak też okazało się, że owszem, możemy mieć kawałeczek plaży na ceremonię (po uzyskaniu odpowiedniej zgody od local council), ale dookoła nas byliby plażowicze, piłki plażowe, ręczniki, ludzie korzystający z uroków lata. I jasna sprawa, nie śmielibyśmy nikomu tego zabraniać. Ale jednak wizja głośnej atmosfery i plażowych zabaw w trakcie naszej ceremonii mogłaby nieco zabić atmosferę. Tak też dość szybko musieliśmy z tego zrezygnować.

Ślub na Malcie – co warto wiedzieć przed?

Nie sądziliśmy, że na Malcie będzie tak trudno znaleźć miejsce, w którym możemy mieć wesele do późnych godzin nocnych. Bowiem na Malcie tradycyjnie wesela odbywają się w formie brunchu i standing party. Zaczyna się je popołudniu, ludzie bawią się dookoła stojących stolików. Nie jest tradycją siedzenie przy stołach i serwowanie dań głównych. Tutaj raczej jest to tzw. Finger food, przekąski, które można jeść na stojąco. Choć to troszkę zmieniła pandemia, kiedy przez długi czas standing parties były zabronione. Tak też Maltańczycy musieli nieco zmienić swoje przyzwyczajenia. Tradycją jednak zostały wesela, które kończą się zazwyczaj o 21/22, maksymalnie o północy. A my w tej kwestii chcieliśmy, by nasze wesele trwało dłużej, jak w Polsce. Tak też z wielu miejsc, które rozważaliśmy na miejsce naszego wesela, mieliśmy ostatecznie możliwość zrobienia wesela tylko w dwóch, które zgodziły się na imprezę do 4 nad ranem, oczywiście za dopłatą. Zdecydowaliśmy się w końcu na wedding venue przy jednym z popularnych hoteli na Malcie, tuż nad morzem i przy basenie.

Jak wyglądało Wasze wesele na Malcie?

Było pięknie! Ceremonia zaczęła się o złotej godzinie i trwała, gdy słońce powoli chowało się za horyzont, barwiąc nam niebo na najpiękniejsze kolory. Cała ceremonia była na powietrzu, przy akompaniamencie bryzy i szumu morza, w upalny dzień, kiedy mieliśmy ponad 30 stopni. Przysięgi pisaliśmy sami, a całość prowadził jeden z naszych świadków, nasz przyjaciel z Polski. Mieliśmy więcej świadków niż w Polsce – tutaj poszliśmy w maltańską tradycję mając tzw. Best Men i Bridemaids – po 3 dla każdego z nas – z Polski i z Malty. Przysięgi napisaliśmy sami, nie znając ich nawzajem, tak też mogliśmy je usłyszeć dopiero w trakcie ceremonii. Dla naszych anglojęzycznych przyjaciół były przygotowane książeczki, w których mieli tłumaczenie naszych przysiąg na język angielski. I wszyscy, z nami na czele, byli niesamowicie wzruszeni.

Sprawdź również:  Zachody słońca- przepiękne zdjęcia i cytaty

Po ceremonii przenieśliśmy się do wnętrza, które całą jedną ścianę miało otwartą na widok na morze. Kolacja, tutaj wbrew maltańskim tradycjom, była przy normalnych stołach, ale w całości składała się z dań kuchni śródziemnomorskiej. A nasi goście, głównie z Polski, ale także z Hiszpanii, Włoch, Malty, a nawet z USA byli zachwyceni. Do tego kolorowe koktaile i wino, zrezygnowaliśmy z polskiej wódki, także z racji wysokiej temperatury, która nie sprzyja takim trunkom. Jednak wprowadziliśmy polski akcent, jakim był stoliczek z robionymi przez Piotrka Tatę domowymi nalewkami. Te okazały się największym hitem wśród naszych Maltańskich przyjaciół. Były oczywiście też tańce, a po zakończeniu wesela o 4 przenieśliśmy się na piaszczystą plażę obok naszego venue. Nie obyło się bez kąpieli o poranku i wspaniałych chwil z naszymi najbliższymi.

Czy nie baliście się, że wesele będzie trzeba przełożyć?

Nasze wesele przekładaliśmy dwukrotnie z racji pandemii, która skutecznie uniemożliwiała nam realizację tego pięknego wydarzenia. Przyznajemy, bolało, szczególnie, gdy na pierwszy termin naszego wesela większość naszych gości miała już bilety lotnicze. Daliśmy sobie 3 szanse – jeśli 3 się nie powiedzie, mieliśmy w planie odwołać całość, choć wtedy stracilibyśmy depozyt. Ale kosztowało nas to sporo nerwów i negatywnych emocji. Na szczęście za trzecim razem się udało i było wyjątkowo. Idealne połączenie tradycji weselnych z Polski i Malty – typowo słowiańskiego klimatu z tym śródziemnomorskim sprawiły, że było niepowtarzalnie. Sami kelnerzy powiedzieli nam, że nigdy dotąd nie byli na takim weselu, właśnie z racji tego świetnego miksu. Nasi goście, choć na pewno nie było to dla nich łatwe, dopisali i towarzyszyli nam w tych wyjątkowych chwilach. I po tym pięknym dniu cały czas zastanawiam się, jak mogliśmy kiedyś nie chcieć tego wszystkiego, być całkiem sami. Ludzie są bardzo ważni i w takich chwilach chce się dzielić swoje szczęście z innymi.

Wesele w Polsce – czy nie żałujecie, że go nie było?

Czy chcielibyśmy mieć wesele w Polsce? Nie. Jest wiele weselnych tradycji w Polsce, za którymi nie przepadamy. I oczywiście moglibyśmy zrobić je w Polsce i z tych tradycji zrezygnować, ale wiemy, że wciąż niektórzy oczekiwaliby, że pójdziemy według znanego każdemu schematu. Malta nie tylko była pięknym miejscem na wesele i ceremonię, ale także miejscem, gdzie mogliśmy sami ułożyć cały scenariusz naszego wielkiego dnia według własnego planu. I to było dla wszystkich wielkim zaskoczeniem. Ale także wydarzeniem – nie tylko ze względu na to, że to był nasz wielki dzień, ale także dlatego, że nie często ma się okazję uczestniczyć w weselu nad morzem, w innym kraju. Tak też ściągając naszych Bliskich na nasze wesele, mieli także możliwość spróbować czegoś nowego, wyjątkowego, co już się pewnie nie powtórzy. A my? Szkoda, że nie można mieć wesela co roku!  🙂 Bo jeśli byśmy mogli to z chęcią byśmy wesele na Malcie powtórzyli!

I zachęcamy każdego z Was – nie musicie iść znanym każdemu schematem. Nie musicie robić wesela zgodnie z oczekiwaniami Rodziców, Dziadków. Możecie zrobić im niespodziankę i sprawić, że wezmą udział w czymś wyjątkowym, niepowtarzalnym. Ostatecznie bowiem to Wasz dzień i to Wy macie być szczęśliwi i pamiętać ten dzień do końca życia.

O swoim weselu na Malcie opowiadała nam Karolina @rudeiczarne_travelblog.

Planowanie ślubu i wesela za granicą – wg. Karoliny z smartblonde.travel

Zaplanowanie ślubu za granicą nie jest wcale taką łatwą sprawą, jak mogłoby się wydawać. I nie chodzi tu wcale o sprawy organizacyjne, a o podejmowanie własnych ważnych w tym dniu decyzji. Oczywiście, jeżeli chcecie wyjechać tylko we dwoje, to sprawa jest ułatwiona. Załatwiacie formalności, kupujecie bilety i lecicie! Jednak gdy w grę wchodzi już zapraszanie najbliżej rodziny i przyjaciół, robi się niemałe zamieszanie. Ustalenie listy gości to według mnie gwóźdź programu. Trzeba się porządnie zastanowić, czy marzymy o cichym ślubie we dwoje, o skromnej uroczystości i obiedzie tylko z rodzicami, czy o niewielkim przyjęciu w gronie najbliższych osób.

Zawsze marzyłam o tej ostatniej opcji, czyli o ślubie na plaży wraz z przyjęciem dla rodziny i przyjaciół. Ten krok poszedł mi całkiem sprawnie, jednak wiążą się z nim inne decyzje, które musimy podjąć. Oczywiście, chodzi o koszty! Tutaj każdy przypadek będzie zupełnie inny i nie można się kierować tym, w jaki sposób zorganizował to ktoś inny. Opcji jest naprawdę wiele. Fajnym rozwiązaniem może się okazać wspólny wyjazd na wakacje, podczas którego mógłby odbyć się ślub. Niestety dla części osób może być to spory wydatek, na który krótko mówiąc ich nie stać. Wtedy trzeba się więc porządnie zastanowić, co możemy zaoferować swoim gościom. Mogą być to noclegi, loty lub po prostu cały kilkudniowy wyjazd. To już zależy od naszego portfela. 

Po ustaleniu tych dwóch ważnych kwestii przechodzimy już do formalności. Ja znalazłam agencję zajmującą się organizacją ślubów w Grecji. Po kilkunastominutowej rozmowie telefonicznej zdecydowałam się na ich usługi i podpisałam umowę. Przygotowania czas start! Wybór plaży, lokalu, menu oraz wszystkich niezbędnych i zbędnych dekoracji. Tutaj we wszystkim pomaga nam organizatorka, z którą mam kontakt w zasadzie przez cały czas. Skompletowanie wszystkich wymaganych dokumentów odbywa się dopiero pół roku przed ceremonią. To jeszcze przede mną, ponieważ mój ślub odbędzie się dopiero w czerwcu 2022 r.! 

Z tego miejsca zapraszam Was wszystkich na moje social media, gdzie z czasem będę z pewnością informowała o wszystkim na bieżąco. Tu znajdziesz: Instagram Karoliny.

Ślub za granicą – co warto wiedzieć?

Ślub to szczególne wydarzenie. Zanim się zdecydujecie, jest wiele rzeczy, które należy rozważyć. Dlatego, mam nadzieję, że dziewczyny pomogły Wam rozwiać wątpliwości, czy ten wyjątkowy dzień chcecie spędzić za granicą. Wiem, że najlepiej jest porozmawiać z kimś, kto ma doświadczenie w organizacji ślubu lub wesela w wybranym przez Ciebie kraju. Najważniejszą rzeczą do rozważenia podczas ślubu za granicą jest proces i koszt zawarcia małżeństwa za granicą. Średni koszt ślubu za granicą może wynosić od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych w zależności od tego, gdzie go organizujesz i ile czasu planujesz tam spędzić.

Jeśli szukasz ciekawych miejsc na oświadczyny, sprawdź: Najlepsze miejsca na oświadczyny. Gdzie warto się oświadczyć?


Cześć! Mam nadzieję, że podążycie moim szlakiem w podróży. Chętnie oglądam zdjęcia i filmy moich czytelników, dlatego oznaczajcie mnie w mediach społecznościowych:

Instagram: @ewelina.gac

Facebook: @wposzukiwaniukoncaswiata


13 KOMENTARZE

  1. My z góry wiedzieliśmy, że ślub chcemy w Polsce, bo np.babcie nie byłyby w stanie wyjechać na Bałkany, które ewentualnie mogliśmy rozważać. Decyzji nie żałujemy, bo nasze polskie wesele było najlepszą imprezą na jakiej byliśmy w życiu. 😉

  2. Mega ciekawy artykuł, który przeczytałam z zapartym tchem, bo sama jestem w trakcie przygotowań do ślubu. Ja akurat organizuję ślub i imprezę weselną na Sycylii 🙂

Skomentuj Ewelina Gac Anuluj odpowiedź

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj