Jak zarabiać na blogu podróżniczym? Fakty i mity

książka Opowieści z końca świata

O tym jak zarabiać na blogu, na podróżach opowiadają nie tylko blogerzy, ale też media dorzucają swoją cegiełkę, jakie to wspaniałe i wydawać by się mogło- proste. Rzadko ktokolwiek studzi ten zapał, bo trochę głupio się przyznać, że tak prosta rzecz wcale nie jest taka prosta. Moim zdaniem to jest o wiele bardziej skomplikowane i mówię to z perspektywy osoby, która bloga prowadzi od 2015 roku. Dziś opowiem o faktach i mitach w zarabianiu na blogu podróżniczym- bez owijania w bawełnę 🙂

Natomiast o blogu podróżniczym- koszty, podsumowania i o tym jak zacząć przeczytasz w tej kategorii: blog podróżniczy.

Wpis powstał we współpracy z 

 

Dlaczego nie jest łatwo zarabiać na podróżowaniu?

Zacznę z grubej rury, od czynnika ilościowego- w Polsce samych blogów podróżniczych jest jakieś 600 (aktywnych w zeszłym roku, 2019- wg. rankingu CroLove). Do tego blogi o dzieciach, opowiadające czasem o rodzinnych podróżach, blogi o codzienności, blogi o emigracji, o kuchni i podróżach, blogi o wszystkim. Kilka tysięcy osób opowiadających o podróżach. Konkurencja jest spora i reklamodawca ma w czym wybierać. Przebicie się przez te kilkaset blogów jest naprawdę trudne, zwłaszcza, że część z nich ma już wyrobioną markę, są bardziej znane, rozpoznawalne czy po prostu mają mocną domenę. Niektórzy robią genialne zdjęcia, odwiedzają dziesiątki krajów czy po prostu przyciągają swoją osobowością.

To prawda, że od kiedy budżet na marketing przeniósł się do sfery online, funduszy jest więcej. Ale żeby nie było, poza blogami są też vlogi, instagramy, facebooki i tik-toki.  Są też dziennikarze: z gazet, radia czy portali. Na pierwszy rzut oka widać, że chętnych na współpracę jest wiele- zaczynając od tej z regionami, a wiele współprac, zwłaszcza z regionami realizowanych jest na zasadzie barteru. Ja barteru nie liczę jako pieniądze, bo z wyjazdu nie opłacę np. rachunku. Niemniej, na wyjazd jest zawsze ograniczona liczba miejsc, tak samo w przypadku płatnej współpracy- jest ograniczony budżet.

I ok, są ludzie, którzy na podróżowaniu zarabiają dobre pieniądze. Ale jest to procent, jeśli nie promil- podobnie jest na giełdzie czy w wielu zawodach. Po prostu nie ma czegoś takiego jak łatwe pieniądze, a przynajmniej nie długoterminowo. A w przypadku branży dość hobbistycznej, gdzie część osób tworzy, bo lubi- zarabianie jest trochę trudniejsze. Bo z drugiej strony, jeśli można mieć coś za darmo, to po co przepłacać?

Zarabianie na współpracy

„Zgłoś się do firmy i rozpocznij współpracę” wydaje się być najprostszym sposobem. Tylko- do kogo się zgłosić i czemu ten ktoś ma nam zapłacić? Nawet jeśli napiszemy świetny wpis, czy on „sprzeda” produkt czy miejsce? Odpowiadając na pierwsze pytanie, pisanie takich wiadomości to ciężka praca, rzadko doczekująca się odpowiedzi. Żeby zdobyć namiary na firmę trzeba się trochę wysilić, często popytać. Jak już się zdobędzie, ktoś musi mieć na nas budżet i chęć współpracy. To nie jest proste- i nie mówię tego, żeby Was zniechęcić, ale nie wystarczy tylko chcieć i napisać jedną wiadomość.

Dlatego, myślę, że warto zarejestrować się w różnych miejscach. Na przykład jeśli korzystamy z międzynarodowych stron internetowych, mamy przewagę, bo chociaż jest tam zarejestrowanych wielu blogerów/ influencerów to osób z Polski jest o wiele mniej niż na popularnych portalach w Polsce. Zarejestrować możecie się np. przez Neoreach– dzięki temu, że mają sporą bazę- zarówno reklamodawców, jak i zarejestrowanych członków, współpracują w kampaniach, które najbardziej pasują do ich odbiorców i treści. Ten wpis powstał we współpracy, ale nikt nie ingerował w jego treść, nawet w minimalnym stopniu.

Czytaj również:  Łapa: tu robią dobro dla wszystkich zwierząt. Bez wyjątku.

Zarabianie na własnych książkach i produktach

Innych niż kursy i poradniki. To np. książki podróżnicze, mapy zdrapki, kubki, a w sezonie Bożonarodzeniowym- kalendarze. Stworzenie takiego produktu to dużo pracy, postawienie sklepu- jeśli potrafimy zrobić to samemu- dużo pracy. Jeśli nie- kilka tysięcy inwestycji. Żeby zwróciła się taka inwestycja na samych kubkach, trzeba sprzedać ich kilkadziesiąt.

A książki podróżnicze, wbrew pozorom nie należą do najpopularniejszych pozycji. Poza znanymi (już) pisarzami, ci mniej znani sprzedają się po prostu słabiej. Wydanie książki samemu wymaga dużo pracy, ale jeszcze więcej pracy wymaga praca nad promocją i sprzedażą- wydawnictwa marketing mają nie tylko „obcykany”, ale mają też na niego dobry budżet (więcej w tym wpisie: Jak wydać książkę? Self-publishing krok po kroku).

Jeśli masz wątpliwości, co do sprzedaży „nowych” autorów, sprawdź swoją półkę i powiedz, ile książek, które na niej leży ma nieznane nazwisko. Czy może kupujesz książki, bo widziałeś (widziałaś) reklamę w kolorowym magazynie? 😊

Opowieści z końca świata

Zarabianie na pisaniu książek (dla wydawnictwa)

Na tym jak najbardziej da się zarobić. Nie wiem jak wygląda podejmowanie takiej współpracy, ale książki z wydawnictwem regularnie wydaje kilku blogerów. Np. Olka z bloga Bałkany wg. Rudej napisała już kilkanaście przewodników- oczywiście, głównie o Bałkanach. Warto pamiętać, że pisanie przewodników to nie jest jedyne źródło utrzymania-  autorzy książek często gdzieś jeszcze pracują. 🙂

Zarabianie na e-bookach

Niezwykle popularne e-booki wśród wielu twórców internetowych zostały rozpowszechnione przez kilka osób, które zarobiły na tym dobre pieniądze. Jednak podobnie jak w przypadku książek, rozpowszechnienie e-booka i sprzedaż to nie jest nic łatwego. Nie wystarczy go napisać i wystawić w sklepie internetowym- sprzedaż to naprawdę długi proces.

Na e-booka trzeba mieć pomysł- najlepiej sprzedają się te „rozwiązujące problemy”. Nie wiem, jak sprzedają się przewodniki w formie e-booków, ale ja zwykle stawiam na wersję papierową. E-booka w formie przewodnika bym kupiła, jeśli znałabym (choćby z Internetu) daną osobę lub dana osoba znałaby się na jakimś regionie. W obydwu przypadkach ważne byłoby moje zaufanie, bo nie kupuję kota w worku. No i nie mógłby być to zbyt drogi produkt, droższy od tego w druku.

E-book Opowieści z końca świata

Najlepiej zarabia się na kursach i książkach o zarabianiu- i tak, i nie

Chociaż książki o zarabianiu i samorozwoju sprzedają się lepiej niż opowiadania, to żeby taki kurs czy książkę sprzedać, trzeba się nieźle narobić. Po pierwsze, trzeba być rozpoznawalnym i uznawanym za eksperta. Po drugie, trzeba wiedzieć, gdzie znaleźć odbiorców. I po trzecie, trzeba napisać książkę lub zrobić kurs. No i na samym końcu, go sprzedać. Dlatego moim zdaniem nie jest to łatwa droga, bo każdy z powyższych punktów jest szalenie trudny w realizacji.

Zarabianie na robieniu filmów i zdjęć

To mniej popularny sposób, ale z tego co obserwuję- dość skuteczny. Niektórzy, jak np. Amanda i Sam z Duocovery kręcą film promocyjny za np. dwutygodniowy nocleg w fajnym hotelu. Inni biorą produkt w trasę i tam robią jego zdjęcia, a po wszystkim inkasują zapłatę. Oczywiście, tutaj trzeba mieć umiejętności i sprzęt 😊

Patronite

Czyli finansowy wkład ludzi w naszą pracę. Niektórzy mówią, że to nie ma sensu, a inni na tym zarabiają. To czy uda się nam zarobić na Patronite nie zależy tylko od ilości czytelników/ obserwatorów, ale przede wszystkim od naszego pomysłu „na siebie” i na to co odbiorcom możemy dać. Za opisy miejsc, których w internecie pełno raczej nie będzie wiele osób, które będą chciały nas wesprzeć- zanim założymy Patronite, lepiej zobaczyć jakie osoby są najpopularniejsze na tego typu platformach i zdecydować się o kierunku.

Czytaj również:  Co robić w styczniu?

Zarabianie na afiliacji

Alifiacja czyli powiedzmy- procent czy określona kwota od sprzedaży czy kliknięcia. Da się na tym zarobić, ale najczęściej trzeba mieć wielu odbiorców i wypłaty są od określonego progu. Niektórzy zarabiają na bookingu, ale z tego co słyszałam, tam czasem zmieniają się zasady gry w jej trakcie. Programów afiliacyjnych jest sporo- jeśli będę miała więcej czasu kiedyś o tym napiszę, bo to naprawdę temat- rzeka. Czasem taka, że chce się płynąć z jej nurtem, czasem lepiej poczekać na brzegu na coś lepszego.

To na czym da się zarabiać?

Większość blogerów, którzy zarabiają na podróżach zarabiają też… na czymś innym. Większość pracuje na etacie lub ma własną firmę, często mniej lub bardziej powiązaną z marketingiem. Ci, którzy utrzymują się z bloga pracują naprawdę dużo i szukają różnych sposobów zarobku- od własnych produktów, przez wydawanie książek i współpracę z firmami po afiliacje czy wystąpienia. Zarabianie czy utrzymywanie się z podróży nie zajęło nikomu pół roku, tylko o wiele dłużej, często długie lata.

Czy będzie się dało jeszcze zarobić na podróżach?

Pewnie że tak, Jednak w czasie, kiedy rynek turystyczny wraca do normalności, pisanie o zarabianiu na blogu podróżniczym można rozumieć dwojako. Albo ktoś chce na tym zarabianiu zarobić albo faktycznie coś w tym jest. Biorąc pod uwagę ilość chętnych, nie jest i nie będzie to nic łatwego.

Od marca do maja 2020 pytałam kilku osób jak to wyglądało u nich i naprawdę słabo. Po zamknięciu granic dobrze poszły tematy związane z lifestylem i życiem za granicą, ale temat podróży wśród reklamodawców przycichł, a nawet ucichł. Teraz, dość powoli wraca.

Marketing i podróże w czasie kryzysu

Nie jestem czarnowidzem, ale w momencie, w którym firmy tną koszty- te marketingowe zwykle obcina się jako jeden z pierwszych. Tak było zawsze w czasie kryzysu. Poza tym, podróże i turystyka to usługi, które kiedyś określaliśmy mianem luksusowych, a już na pewno- da się bez nich żyć. Łącząc te dwie kropki możemy zauważyć, że fundusze na promowanie usług turystycznych mogą być cięższe do uzyskania. Może dofinansowania rządowe coś zmienią, ale ostatnie tego typu działania nie przyniosły nic dobrego.

Na koniec…

W blogowaniu, jak i w wielu innych sferach życia- ważne są znajomości i czas naszej obecności na rynku. Wiele rzeczy dzieje się z poleceń, i nie mam tu na myśli tylko pieniędzy.  Mogłabym jeszcze pisać i pisać, ale powstałby z tego opasły e-book. Którego pewnie nikt by nie kupił, bo nie zdradziłam sekretnego sposobu na zarabianie.

W moim przypadku jest naprawdę niewiele produktów, które polecam. Nie dodaję zdjęć z wciąż nowymi plecakami i nie polecam rzeczy, które są (moim zdaniem) bezsensu. Nie wciskam nikomu przysłowiowego kitu. Dlatego, jak chcesz zarabiać na podróżach- zastanów się czy dlatego, że to fajnie brzmi czy dlatego, bo np. chcesz pisać książki, poradniki czy występować publicznie. 

I już ostatni raz o pieniądzach- nie zakładaj bloga dla kasy. To naprawdę o wiele trudniejsze niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Gdybym zakładała bloga z tego powodu, na pewno bym to rzuciła, bo znam o wiele lepsze sposoby na zarabianie.

Jeśli interesuje Cię prowadzenie bloga podróżniczego, zerknij do tego wpisu: Blog podróżniczy- jak zacząć? Wskazówki i porady po 5 latach blogowania.

Oceń ten artykuł

Ocen: Jak zarabiać na blogu podróżniczym? Fakty i mity

Oceń
Ocena 5/5 na podstawie 7 ocen

8 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobry wpis. Blog w tej chwili to bardziej hobby, niż sposób na dobry zarobek (chyba że jesteś wysokiej rangi blogerem). Mimo wszystko, blog to też świetne CV, bo nawet jeśli sam nie przynosi zysków, to może stanowić doskonałą wizytówkę tego, jak pracowitą osobą jesteś, że masz pasję i potrafisz coś tworzyć, myśleć kreatywnie.
    Może też być drogą do otwarcia innego biznesu – moja żona ma blog i FP podróżniczy z których skorzystaliśmy, otwierając agencję turystyczną, by pozyskać klientów. Sprawdziło się perfekcyjnie

    • Zgadzam się z Tobą jak najbardziej, fajną wizytówką i sposobem na zapisanie swoich wspomnień z podróży, czy też jeśli piszę o swojej okolicy- często słyszę, że korzystają z niego znajomi, znajomi znajomych i bardzo mnie to cieszy 🙂 PS powodzenia w biznesie dla Ciebie i żony

  2. Dużo ciekawych spostrzeżeń. Każdy się chwali, że zarabia na blogu.
    No cóż , my nie zarabiamy.W porównaniu do Twoich ponad 20 tysięcy obserwatorów, mamy niewiele ponad 200, a blog już jest ponad półtora roku.Piszemy dla siebie i garstki znajomych. Może nam brak znajomości, to zapewne, przebicia,reklamy. Zresztą nasz blog jest bardzo skromny i skupiamy się tylko na podróżach, a nie na wszystkim. Widzę jak na wielu blogach są ptaszki, przepisy, szydełko, recenzje książek. Czasami wszystko i nic. Ale fajnie zobaczyć, jak sobie inni radzą z powodzeniem. Blogów jest bardzo dużo .
    Cieszę się bardzo, że Ty sobie radzisz!!Bardzo Ci kibicuję!
    Serdecznie pozdrawiam-)

    • Dziękuję pięknie Irenko. Ja lubię do Wa zaglądać po piękne zdjęcia i opisy, które są zawsze prawdziwe. Czytam tylko te blogi, które darzę jakimś zaufaniem i cyferki dla mnie niewiele znaczą 🙂 pozdrowienia

  3. Tak naprawdę dopiero jak się za coś zabieramy, to jesteśmy w stanie powiedzieć jak to wygląda. Innym, którzy nie mają doświadczenia w jakiejś kwestii i tylko o tym słyszeli może się to wydawać bardzo proste, a wcale tak nie jest. 😉 Fajnie, że podjęłaś ten temat i postanowiłaś pokazać jak to wygląda z Twojej perspektywy. 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here