Skąd wzięła się Perełka? Historia kotki.

Jak zająć się kociakiem w pierwszych dniach?

Wiecie, są takie pytania, na które lubię odpowiadać. Jak na przykład, kiedy ktoś spyta skąd wzięła się Perełka. To z pozoru niewinne pytanie uruchamia u mnie lawinowo opowieść o tym skąd mam mojego kota. Jeśli tu jesteś, to na pewno też chcesz się o tym dowiedzieć, a ja z wielką chęcią Ci o tym opowiem.

Pierwszy dzień w domu z małym kotkiem.

Skąd wzięłam kota?

Każdy, komu marzył się kociak, wie, że adopcja kota to nic łatwego. Nie wystarczy tylko wybrać się do schroniska i zadeklarować chęć opieki. Trzeba spełnić szereg wymagań, o których można stworzyć osobny wpis. Najważniejsze w tym wszystkim był obowiązek osiatkowania okien, którego nie mogłam spełnić, bo wątpię, aby konserwatora zabytków mogło interesować wymaganie adopcyjne (mieszkam w takim budynku). Żeby nie było: mam siatki, które zakładam i zdejmuję na czas otwarcia okna, a kota pilnuję dość mocno.

Wracając do tematu- dlatego kota zaczęłam szukać przez różne ogłoszenia, w tym takie na olx-ie.

Moje wymagania odnośnie kota

Nie miałam wymagań, poza tym, że chciałam małego kotka, bo nie miałam doświadczenia w wychowywaniu kotów- wcześniejszy kot należał do mojej mamy i będę szczera- nie przyłożyłam ręki do jego wychowania.

Perełka w styczniu 2018

Gdzie szukać kota?

Niestety, był październik, a kotów do oddania nie było zbyt wiele. Niektóre ogłoszenia były nieaktualne, większość osób nie odpisywała. Zdarzało się, że przechodziłam „telefoniczne wywiady”, które trwały po kilkanaście minut (gdzie mieszkam, co robię, jakie mam warunki), żeby na końcu usłyszeć, że żadnego kota pani teraz nie ma, ale będzie miała, a zdjęcia są poglądowe. Chciałam zgłosić to na policję, bo nie wiedziałam czy to nie jest przypadkiem jakieś wyłudzenie. Koniec końców, tego nie zrobiłam, bo miałam tylko numer telefonu.

Kiedy po tygodniu czy dwóch ciągłych rozczarowań okazało się, że w Tułach, czyli godzinę od domu są do oddania kotki. Wsiedliśmy do samochodu i tego samego dnia pojechaliśmy ją zobaczyć.

Pierwszy dzień w domu z małym kotkiem (a w zasadzie noc)

Kiedy przyjechaliśmy pod gospodarstwo, w którym były kotki zrobiło już się ciemno. Pięć małych kuleczek skryło się za krzakiem, jedna- z pozoru wystraszona- zatrzymała się patrząc na nas. Pomyślałam: „fajnie będzie mieć takiego nieśmiałego kotka”. Wzięłam ją na ręce i… tak już zostało. Nie pomyślałam, żeby wziąć ze sobą karton czy kontener, ale dostaliśmy je od gospodarzy.

Szybko okazało się, że na podwórku kotka wcale nie była wystraszona. Była na tyle pewna siebie, że wchodząc do mieszkania, podniosła ogon do góry i zaglądała w każdy kąt, jakby był jej. Zaczęła przejmować kontrolę nad naszymi zwyczajami i zasadami- wchodzić na stół czy meble. Próbowaliśmy ją oduczyć, ale jak wyszło, wie każdy, kto oglądał moje story.

Kot a alergia

Kiedy byłam dziewczynką, miałam kota. Kiedy chodziłam do szkoły, w domu też mieliśmy kota. Ale po kilku latach przerwy i jednym dniu w domu z kotem- dostałam alergii. Bolała mnie głowa, nie byłam w stanie nic robić, ani nawet jasno myśleć. Myślałam, że będę musiała prędzej czy później oddać kota, o którym marzyłam. Myślałam o lekach na alergię, ale bałam się, że prędzej czy później przestaną działać. Przepłakałam pół dnia i pogodziłam się z tym, że nie będę mieć kota.

Kolejnego dnia alergia przeszła. To znaczy, żeby nie było- nie znam się na tym, może dalej mam alergię, tylko nie widzę ani nie czuję jej objawów ze względu na kota. Ale chcę się z Wami tym podzielić, bo może to pomoże komuś w podjęciu decyzji.

Tego kwiatka już nie mam.

Co je mały kot?

Karma dla małych kociaków różni się od tej dla dorosłych. Mówiąc szczerze, przez pierwszy rok gotowałam kotu, na przemian podając surowe mięso, rzadziej podając karmę. Ogólnie starałam się, żeby karma była dobrej jakości- raz na wakacjach podałam gorszą i pożałowałam. Na szczęście, wynajęliśmy spore mieszkanie i kuweta mogła zostać odizolowana. 😊

Warto sprawdzać skład karmy i w miarę możliwości jak najrzadziej podawać suchą karmę. Czytać opinie specjalistów, niekoniecznie sugerować się reklamą czy ceną karmy- to naprawdę mało ważne.

Drugi dzień w domu z kotem

Kolejnego dnia pojechaliśmy do weterynarza. Upewniliśmy się, że to kotka, bo u kociaków jakoś nie mam nigdy pewności co do płci. Poza tym umówiliśmy się na szczepienie, a przy kolejnej wizycie okazało się, że kotka ma świerzb uszny, który leczyliśmy parę tygodni. Sami na pewno byśmy go nie wyleczyli, ani nawet nie zdiagnozowali, dlatego jeśli planujecie wziąć kota (czy psa) naprawdę powinno się sprawdzić jego stan zdrowia u weterynarza. Nawet w przypadku zwierząt rasowych, „od hodowcy” zdarzają się przypadki świerzbu i innych chorób.

Perełka dziś.

Jak nazwać kota?

Dostaliśmy książeczkę zdrowia kota, ale nie daliśmy mu jeszcze imienia, bo ciężko było się zdecydować. Koniec końców, po kilku dniach zdecydowaliśmy się na imię Perełka. Weterynarz był co prawda zaskoczony, a ja wciąż nie wiem czemu, bo to nie jest zbyt oryginalne imię. 😊

* Z perspektywy czasu, poprosiłabym o wpisanie Perła, zamiast Perełka. Wiecie o co chodzi 😊

Po co mi był w ogóle kot?

O to często pytacie mnie w kontekście podróży. Prawda jest taka, że nasze życie nie składa się tylko z podróży. O kocie myśleliśmy kilka miesięcy. Zastanawialiśmy się, rozważając za i przeciw. W końcu, zaplanowaliśmy ostatnią podróż na dany rok i po powrocie chcieliśmy wziąć kota. Był październik, więc praktycznie ostatni moment na małego kotka. Teraz pewnie wzięłabym dużego, bo wiem, że nie jest to takie trudne, a kot i tak urośnie. Choć nie wiem czy w przypadku drugiego kota się uda.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez W poszukiwaniu końca świata (@ewelina.gac)

Na koniec: czy posiadanie kota niesie za sobą ograniczenia w podróży?

„Co będziesz robić z kotem, jak cię nie będzie?” czy „Kot to tylko problem, jak chcesz gdzieś wyjechać.” to prawda? Już Wam odpowiadam, z perspektywy osoby, która dużo podróżuje.

Perełka już w pierwszym tygodniu uczyła się chodzić na smyczy. Jak miała parę miesięcy pojechaliśmy razem nad morze (z drugiego końca Polski) i do dziś kilka razy w roku podróżujemy. Ma wyrobiony i aktualny paszport dla zwierząt.

Jednak w podróży ze zwierzęciem są też ograniczenia, a nie wspominanie o nich byłoby zwykłą hipokryzją. Do tych ograniczeń należy przede wszystkim to, że w tanich liniach nie zabierzemy kota na pokład, bo nie zezwala na to ich regulamin. W innych- zwykle trzeba to zgłosić, a czasem spełnić różne wymagania. A jak chcieliśmy w tym roku pojechać z Perełką do Grecji (samochodem) i zaczęłam to zorganizować, to przepisy wwozu zwierząt do krajów spoza UE były dla mnie średnio jasne. Zawsze można kota zostawić z kimś kogo lubi czy zawieźć do rodziny. Sposobów jest wiele, ale wiele też zależy od kota- co będzie dobrze znosił.

W skrócie? Skąd wzięła się Perełka? Z małej wioski na Opolszczyźnie, gdzie wesoło hasała po stajni z innymi zwierzakami.

Ciekawa jestem jakie historie mają Wasze zwierzaki.

Ściskam,

Oceń ten artykuł

Ocen: Skąd wzięła się Perełka? Historia kotki.

Oceń
Ocena 4.8/5 na podstawie 4 ocen

2 KOMENTARZE

  1. Ślicznotka, mój kocur jest bardzo podobny tylko jest troszkę grubszy 😉 Bardzo fajny artykuł. Nigdy nie miałem kota od małego i nie musiałem uczyć go żyć dlatego mogłoby to być dla mnie wyzwanie ale warto pielęgnować więź ze zwierzęciem jak najwcześniej. 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here