28 lat. Urodzinowa lista sukcesów i porażek ostatnich lat.

Co udało mi się osiągnąć w ciągu ostatnich dziesięciu lat? A co poszło nie tak? Zacznę może od tego, że zmieniło się moje postrzeganie rzeczywistości i życia. Tak jak zapewne u wielu z Was 😊dlatego rzeczy, które (być może) kiedyś uważałabym za porażkę, dziś są mi zupełnie obojętne.

Dziś opowiem Wam o dziesięciu rzeczach, które po pierwsze przyszły mi na myśl- konfrontując moje plany i marzenia ze zwykłym życiem, o czym możecie przeczytać w Opowieściach z końca świata.

1.     „Będę pracować w korporacji”- w domyśle: robić karierę i dobrze zarabiać

Pracę w korporacji skończyłam po niecałych trzech latach i dziś wiem, że byłam tam po prostu za długo. Od szkoły średniej pracowałam po 140 godzin miesięcznie, łącząc ją z nauką, kołami naukowymi czy wolontariatem. Mimo, że marzyłam o pracy z domu pod lasem, to w tym wykonaniu zdalna praca na etacie okazała się nie dla mnie. Dziś, po roku czasu od rzucenia pracy księgowej nie wyobrażam sobie powrotu. Czy to sukces, czy porażka? Myślę, że ani jedno, ani drugie. Życiowe doświadczenie, które nauczyło mnie, że zrealizowane marzenia nie zawsze okazują się być dla nas.

Praca pod palmami? To możliwe!

Więcej tutaj: DLACZEGO ZOSTAWIŁAM PRACĘ ZDALNĄ?

książka Opowieści z końca świata

2.     Mieszkałam w sześciu różnych krajach

O tym, kiedy kończyłam szkołę średnią nawet nie myślałam, żeby nie mówić o planowaniu. Mieszkałam wtedy w Opolu i niczego mi nie brakowało. Ale po kilku latach potrzebowałam odmiany od codzienności i po prostu chciałam zobaczyć, jak żyje się gdzieś indziej. Dlatego zaaplikowałam o studencką wymianę do Turcji, gdzie spędziłam kilka miesięcy. Rok później pojechałam do Grecji, ale to był dopiero początek tej przygody, zwanej poszukiwaniem swojego miejsca na ziemi.

Patras
Patras – Grecja

3.     Raz na wozie, a raz pod.

Jak to w życiu- czasem jest kolorowo, czasem nieco mniej. I mnie spotykały sytuacje, na które czasem wydawało się, że nie jestem gotowa.  Różnie na nie reagowałam: czasem z podniesioną głową, czasem odpuszczając i nawet nie stając do „walki”. Najczęściej z nadzieją, ale zdarzało się, że i jej brakło. Okazało się, że najważniejsze w tym wszystkim jest poczucie humoru i… bliskie osoby.  Wiem, może i brzmi to dość górnolotnie, ale gdyby nie oni, ciężko było by czasem pójść do przodu i… wierzyć w siebie.

Czytaj również:  Kobiety dla kobiety- dlaczego warto się nawzajem wspierać?

4.     Wydałam książkę!

Chciałam to zrobić od zawsze, ale nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Któregoś dnia usiadłam i zaczęłam rozpisywać o czym będzie książka. Po pierwsze chciałam, żeby zainspirowała innych do podążania swoją drogą, po drugie- żeby lekko się ją czytało. Punktów było o wiele więcej, ale myślę, że są mniej istotne od tego, że… się udało.

Mimo niezliczonej ilości przeciwności losu, złośliwości sytuacji i opóźnień Opowieści z końca świata czekają w drukarni na swój ostatni etap. Ci, którzy już czytali książkę mówią, że było warto. Bardzo mnie to cieszy, bo przecież dla Was napisałam tę książkę! Więcej o książce przeczytacie tutaj.

5.     Prowadzenie bloga. Czy warto było go założyć?

Bloga założyłam z potrzeby dzielenia się informacjami, których mi brakowało w internecie, np. jak znaleźć mieszkanie na wakacje w Karolinie Południowej, czy grecki akademik to dobry pomysł czy jak zareklamować nieudany nocleg. Wiem, że gdybym te pięć lat temu miała dostęp do takich informacji byłoby mi łatwej. Reszta tekstów przyszła z czasem, kiedy prowadzenie bloga stało się więcej niż pasją. Czy to sukces, czy porażka? Zdecydowanie sukces, jeśli chodzi o ilość osób, którym rzeczywiście pomogłam. Sam wpis o tym jak rozwiązać problem z Airbnb przeczytało przeszło 20 000 osób, a ilość maili, komentarzy i wiadomości tylko to potwierdza, z czego bardzo się cieszę. Czytelników jest przecież zdecydowanie więcej 😊praca zdalna

6.     Nie wyszłam za mąż!

Mimo, że dziesięć lat temu chciałam koło 30 być mężatką, to do tej pory nie wyszłam za mąż. Jestem „narzeczoną” od kilku lat, ale ślubne plany zeszły na drugi plan. Któregoś dnia pewnie do tego dojdzie, ale… jakoś mi się nie śpieszy.

7.     Wróciłam do domu. Ale nie „z podkulonym ogonem”

Niektórzy mówią, że powrót do domu jest wielką porażką. A dla mnie był po prostu nowym początkiem, dłuższą chwilą dla siebie i czasem na zrozumienie czego w życiu potrzebuję. Stare kąty, znani ludzie są czasem potrzebni do osiągnięcia równowagi (a przynajmniej tak było w moim przypadku). Dlatego sądzę, że było warto, choć wyprowadzając się z domu jeszcze w szkole średniej na pewno nie myślałam, że wrócę na wieś, a na pewno, że nie tak szybko.

Czytaj również:  ILE MAMY WSPÓLNEGO Z WĘGRAMI? 5 HISTORII, KTÓRYCH NIE ZNASZ

8.     Przestałam jeść mięso

Są tacy, którzy wszystko oddaliby za tabliczkę czekolady, i tacy, którzy wielbią mielonego. Ja należałam do tej drugiej grupy ludzi, dlatego zmiana nawyków żywieniowych była sporym zaskoczeniem dla moich bliskich. Zadziwiające jest to, że nie było to szczególnie trudne, a dziś znam dziesiątki przepisów bez mięsa i… nie żałuję!

9.     Przez całe studia otrzymywałam stypendium

Takie dla najlepszych studentów! Nie spodziewałam się, że tak wyjdzie, bo kiedy kończyłam technikum ekonomiczne nie czułam się orłem w tej dziedzinie. Na studiach okazało się, że byłam w tym całkiem niezła, co dodało mi pewności siebie (której wtedy i tak miałam nadto!). To mój zdecydowany sukces, choć szczerze mówiąc nie lubię używać tego słowa. 😊

Na sam koniec…

Może komuś zabrakło tu bardziej podróżniczych podsumowań. Ja po prostu nawet dziś nie mam długiej listy podróżniczych marzeń, bo po prostu lubię wracać do odwiedzonych wcześniej miejsc czy do tych, w których wcześniej mieszkałam. Mam kilka punktów, które chcę zobaczyć, np. jednym z nich było Los Angeles, które  okazało się wielkim rozczarowaniem. Dziś chciałabym spędzić trochę czasu na Wyspach ABC, ale jeszcze nie wiem… kiedy.

long beach
Long Beach – California

Pisząc ten wpis zauważyłam jedno- że marzenia, plany i my- zmienimy się jeszcze wiele razy. Z okazji urodzin życzę Wam wszystkiego co najlepsze. Aby spełniły się i Wasze marzenia!

8 KOMENTARZE

  1. Piękne i szczere podsumowanie. Bo życie ti nie tylko same sukcesy, ale czasem i porażki. I jedne i drugie nas kształtują. Tego mieszkania w 6 różnych państwach niesamowicie Ci zazdroszczę. Mam nadzieję kiedyś dobić do tej liczby. 😉

  2. O ja, „zazdraszczam” tego mieszkania w 6 miejscach! A z pracą w korpo miałam podobnie – tyle, że ja rzuciłam po 4 latach 😉 W ogóle, poza kwestią zamążpójścia, widzę wiele podobieństw do swojego życiorysu! Będę do Ciebie zaglądać, pozdrawiam:)

  3. Wszystkiego najlepszego w takim razie i jak najwięcej sukcesów. Szczególnie, żeby po latach jednak mieć podniesione czoło niż podkulony ogon.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here