Czego nauczyło ich życie za granicą? Emigracyjne opowieści (nie tylko!) Polaków

Czego uczy życie za granicą? Jaką jedną rzecz opowiedziałabyś komuś, kto przeprowadza się za granicę? Albo co najczęściej wspominasz w związku z emigracją?

Takie pytania zadałam kilku osobom, które mieszkają lub mieszkały za granicą. Byłam ciekawa czy ich doświadczenia będą podobne, co się zmieniło w ich życiu i czy myślimy podobnie. Poza tym, bardzo chciałam się tym z Wami podzielić, bo te emigracyjne opowieści nie tylko odpowiadają na powyższe pytania, lecz przede wszystkim są wartościowymi lekcjami o życiu.

Jak żyje się na Malcie?

Opowiada: Karolina Miller i Piotr Andruszko z bloga Rude i Czarne. Mieszkają na Malcie, pochodzą z Krosna.

Wydaje nam się, że każdy kraj i kierunek emigracyjny uczy czegoś zupełnie innego. Bo każdy kraj ma zupełnie inną specyfikę, inny rytm. To, czego nauczyła nas emigracja na Maltę to na pewno luzu i dystansu. Przede wszystkim musisz pamiętać, że przyjechałeś tutaj świadomie i w jakiś sposób musisz zaakceptować i przyswoić panujące w danym kraju zasady. Nie jesteś dłużej w Polsce, więc nie oczekuj, że będzie, jak w Polsce. Nasz pierwszy miesiąc na Malcie to było zderzanie się z opieszałością, która dla nas była brakiem organizacji. Mieliśmy wrażenie, że nie jesteśmy w stanie załatwić dosłownie nic!

Aż w końcu zaczęliśmy rozumieć, że nic nie ucieknie. Co nie zrobisz dziś, zrobisz jutro, albo za tydzień. Typowo południowe nastawienie do życia! Najważniejsze bowiem, by z danego miejsca czerpać garściami, by dostrzegać jego pozytywne aspekty. By przestać narzekać! Wyprowadzka na Maltę była dla nas spontaniczną, ale w pełni świadomą decyzją.  A skoro tak, to przyjmij to, co daje Ci nowe miejsce, z pełną odpowiedzialnością i luzem! Wtedy nauczysz się być zwyczajnie szczęśliwym! 😊

książka Opowieści z końca świata
Więcej o życiu na Malcie przeczytacie na ich blogu! 

Czego uczy życie w Polsce?

Opowiada: Mohamed Abdelhalim z bloga PolEgyTravels. Pochodzi z Port Saidu (Egipt), obecnie mieszka w Warszawie.

Mieszkanie za granicą nauczyło mnie przede wszystkim odpowiedzialności. Przeprowadzając się do innego kraju gdzie prawie nikogo nie znasz, nie wiesz kogo spotkasz na swojej drodze, czy ludzie będą dla ciebie życzliwi, czy ktoś ci pomoże kiedy będziesz tego potrzebował. Musisz być przygotowany na to, żeby liczyć przede wszystkim na siebie. Ja miałem i ciągle mam dużą pomoc ze strony mojej polskiej rodziny. Jednak jeśli przyjeżdżasz do miejsca gdzie nikogo nie znasz, może być ci ciężko.

Myślę, że jeśli planujesz emigrację ważne jest żeby dowiedzieć się czegoś o kraju, w którym będziesz mieszkać. Rozważ naukę lokalnego języka jeszcze przed przyjazdem. Znacznie ułatwi ci to kontakty z lokalną społecznością. Poza tym, bądź pewny siebie i wierz w swoje umiejętności. Na początku będzie trudno, ale jeśli masz doświadczenie w swoim zawodzie, potrafisz coś robić to uwierz w siebie, w końcu znajdziesz pracę, która będzie cię satysfakcjonować. Może nie od razu będziesz robić to co chcesz, ale ciężką pracą możesz dużo osiągnąć.

Najtrudniejsza w emigracji jest tęsknota. Zostawiasz w swoim kraju nie tylko rodzinę i przyjaciół, ale też miejsca, które znasz od dziecka, kuchnię, którą jadłeś codziennie. Najbardziej w Polsce brakuje mi mojej rodziny i egipskiej kuchni. Ale emigracja ma też dużo plusów. Poznajesz mnóstwo nowych ludzi, nowy kraj, nowy język. Żeby móc wykorzystać zalety emigracji musisz być otwarty i przygotowany na zmiany. W Polsce żyje się zupełnie inaczej niż w Egipcie, ale jeśli jesteś otwarty na innych ludzi, na inny styl życia to dużo łatwiej będzie ci się przystosować.

Na blogu i vlogu Ola & Mohamed opowiadają dużo o podróżach i Egipcie- warto posłuchać!

Co dało mi życie za granicą?

Opowiada: Alex Jaskółowska z bloga Travel and Keep Fit. Mieszkała m.in. w Australii, Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii, Korei Południowej, Włoszech i Japonii

Każdy kto podróżuje powie Wam, że podróże uczą tolerancji i otwartości. I jest to prawda. Ale mało kto pomyśli wtedy o swoim kraju. Bo o podróżach mówi się w kontekście uczenia się o kulturach i miejscach, których nie znamy. Czy możliwe jest zatem, że podróż uczy nas również doceniać miejsce w którym się wychowaliśmy?

Kiedy pierwszy raz wyjeżdżałam z Polski na dłużej, to miałam poczucie, że teraz to dopiero będzie się działo! O życiu za granicą naturalnie nie miałam pojęcia. Moje wyobrażenia były nacechowane opowieściami innych, książkami czy filmami. Ale historie przygód to jedno, a normalne funkcjonowanie i stworzenie sobie „domu” w nieznanym kraju, to już inna bajka. O tym nikt mi nie mówił. Szybko zatem okazywało się, że o ile podróżowanie, przemieszczanie się i zwiedzanie ma wiele wyzwań, ale również przyjemności, o tyle pojechanie na drugi koniec globu i ułożenie sobie tam życia jest znacznie trudniejsze.

W ciągu ostatnich 12 lat mieszkałam, studiowałam i pracowałam w wielu krajach o absolutnie odmiennej kulturze, innym sposobie załatwiania spraw i wierzcie mi, że nie ma kraju idealnego. W każdym znajdzie się coś co drażni, utrudnia i sprawia, że stracimy czas. Życie za granicą nauczyło pokory do „wielkiego, wspaniałego świata”, bo nagle okazuje się, że nie ma kraju idealnego, najwygodniejszego, czy bez wad.

Jeśli zatem ktoś mi mówi, że Polska jest słaba, to wtedy wiem, że w życiu nie mieszkał za granicą, bo każdy kto to zrobił nigdy nie ośmieli się tego powiedzieć. I daleka tu jestem od idealizowania własnego kraju, ale raczej zachęcam to trzeźwiej oceny bez wplątywania w to emocji. Dla kogoś kto wiecznie jest niezadowolony, w każdym miejscu na świecie znajdzie się coś, co jest nie tak, co utrudnia, rzuca kłody pod nogi, jest nie fair. To nie kwestia kraju, ale człowieka i jego podejścia do świata. Często narzekamy, że u nas to drogo, że o pracę trudno, a system medyczny taki nieudolny. I wiecie co? Gdziekolwiek nie pojechałam, czy to były Stany Zjednoczone, Korea Południowa czy Włochy – na miejscu wszyscy narzekali dokładnie na to samo.

Czytaj również:  10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ ZANIM WYJEDZIESZ ZA GRANICĘ

Docenienie własnego kraju to jest jedna z największych i najważniejszych lekcji pokory i dojrzałości, jaką dało mi mieszkanie za granicą. I jestem wdzięczna za to, że potrafię teraz odróżnić iluzję od rzeczywistości. Nigdy bym się tego nie nauczyła, gdybym nie wyjechała! To nie kraje dają nam lepsze życie, tylko my sami i ludzie wokół nas. Jeśli jesteś odważny, otwarty i tolerancyjny, to nie ma znaczenia gdzie będziesz mieszkał, bo poradzisz sobie wszędzie.

Jeśli chcecie odkryć niesamowitą Amerykę Południową- koniecznie sięgnijcie po książkę Alex- Śladami cudów natury!

Czego nauczyło mnie życie w Norwegii?

Opowiada: Andżelika Bieńkowska z bloga Get Happy. Pochodzi ze Stargardu, tego Szczecińskiego, mieszka w Trondheim w Norwegii.

Jeśli miałabym wskazać na jedną rzecz, którą nauczyło mnie życie za granicą to byłaby to determinacja by się nigdy nie poddawać i być samodzielnym. Na swojej drodze spotkałam wiele osób i zdecydowana większość kibicowała albo była pozytywnie nastawiona w stosunku do moich planów. Spotkałam jednak takich, którzy z góry skazywali wszelkie próby pracy w zawodzie, nauki języka czy wpasowania się w norweskie społeczeństwo na sromotną porażkę. Grozili palcem i przestrzegali, że wcale nie będzie mi wesoło i łatwo. Tak naprawdę, nie było mi wesoło jedynie przez ich negatywne podejście. Na szczęście ilość takich przypadków mogę zliczyć na palcach jednej ręki.

Życie w Norwegii i w ogóle za granicą uczy również… kombinowania, co nie do końca może jest poprawnym wyrażeniem w tym miejscu, ale już wyjaśniam: w codzienności musisz sobie poradzić z prostymi sprawami, które są oczywiste dla wszystkich poza tobą. Zazwyczaj dotyczy to języka i nie ma znaczenia, jak bardzo pilnie byś się nie uczył, czasami zabraknie ci słówka albo idealnego wyrażenia pasującego do emocji. Albo po prostu musisz kupić kłódkę i bez pomocy słownika w telefonie się nie obejdzie. Życie za granicą nauczyło mnie również doceniania rodziny i bliskich osób. W moim otoczeniu aktualnie jest ich naprawdę mało, a ci, którzy zostali w Polsce są na wagę złota i mimo odległości spotykam się z nimi kilka razy do roku i zawsze ich uwzględniam w swoich planach.

Na blogu Get Happy przeczytacie m.in. o pracy w aptece czy norweskiej codzienności: szczerze i z humorem.

Holandia. Przyśpieszony kurs ogarniania.

Opowiada: Kasia Łaskawiec z bloga Polska po godzinach. Mieszkała m.in. w Holandii. Obecnie żyje w Krakowie.

Moim zdaniem mieszkanie za granicą uczy szeroko rozumianego ,,ogaru”, czyli mojej ulubionej życiowej cechy. Trzeba ogarniać wszystko- od tego, jak będzie nazywać się ,,jogurt brzoskwiniowy” po holendersku, przez zawiłości podatkowe, na taszczeniu obrotowego krzesła z Ikei przez pół miasta włącznie. Takie mam wspomnienia z 4 lat w Holandii, które spędziłam w mocno formatywnym momencie mojego życia- tuż po maturze.

Może to dziś trochę dziwne, ale wtedy nie miałam smartfona, dopiero rozkminiałam skype’a, a po nowym mieście poruszałam się z jak najprawdziwszym skoroszytowym atlasem ulic (ależ trąci myszką!). Musiałam ogarniać studia w nowym miejscu, promki w sklepie, zasady stypendiów dla pracujących studentów, a przy tym wszystkim spróbować zrozumieć i poznać nowy kraj. Do dziś uważam się za mistrzynię ogarniania i szybko odnajduję się w nowych miejscach. Wyjeżdżający za granicę dziś mają nieporównywanie więcej dostępnych źródeł, sprytnych aplikacji i inteligentnych translatorów-  a i tak trzeba się niekiedy mocno nakombinować. Ale niech to Was nie zniechęca- jedźcie, bo ta elastyczność zostanie w Was na dobre :)!

Kasia i Tomek prowadzą niesamowitego bloga o… Polsce. Ich ostatnie inspiracje z Małopolski przyprawiają o nagłą potrzebę urlopu!

Albania. Jak tam się żyje?

Opowiada: Kamila Brzozowska, z bloga Kamomil. Pochodzi z Wielkopolski, od kilku lat wyjeżdża do Albanii.

Do Albanii wyjeżdżam od 4 lat, nie bez powodu jest to ostatnio najczęściej wybierany przeze mnie kierunek, ponieważ stamtąd pochodzi mój chłopak. Zabawne jest to, że nie jednokrotnie byłam tam bez niego, wiem że jego rodzina zawsze ugości mnie najlepiej jak potrafi i czuje się tam jak w domu.  Z tego powodu moje migracje od paru lat są dość nietypowe.

Gdy tej wiosny spędziłam w Albanii ponad 8 tygodni i dopiero teraz, kiedy moja znajomość języka albańskiego była na bardziej komunikatywnym poziomie, czułam się taka „pełniejsza” podczas pobytu. Wielką radość sprawiało mi, gdy wychodząc do sklepu mogłam uciąć sobie pogawędkę z ekspedientką i gdy rozmowy z bliskim nie ucinały się tylko na zapytaniu: jak się masz. Każdy kto przekonał się, że mówię choć trochę w ich języku okazywał mi jeszcze większą serdeczność i ciepło, niż zwykle. Życie społeczne i relacje z innymi są w Albanii bardzo ważnym aspektem dnia codziennego. Stąd moja ogólna rada dla osób planujących wyjechać gdziekolwiek na dłużej, by znać co najmniej podstawy obowiązującego tam języka. Po pierwsze nie będziecie się czuć aż tak obco, oraz przy załatwieniu jakichkolwiek spraw nie będzie tak bardzo zależni od innych.

Czytaj również:  KROK PO KROKU: SZUKANIE MIESZKANIA ZA GRANICĄ

Gdybym miała opowiedzieć czego uczy mieszkanie za granicą…

skupiła bym się na ciągłym dostosowywaniu, szukaniu rozwiązań i często też radzeniu sobie w sytuacjach, które zdarzają się nam po raz pierwszy. Jest to momentami taka szkoła życia. Pewnie nie jednokrotnie słyszeliście tą frazę, ale taka jest prawda. Obojętnie jaki charakter będzie miał Wasz dłuższy wyjazd, może okazać się wyzwaniem, bo musicie zmierzyć się z panującą odmiennością w danym kraju. Coś co u nas w Polsce było oczywiste lub też w drugą stronę wydawało się nam nonsensem, gdzieś indziej na świecie może nas nieźle zaskoczyć i wyglądać zupełnie inaczej. Każdy mój wyjazd to jakaś lekcja.

Im więcej widzę, słyszę i poznaję tym bardziej jestem wdzięczna za to co mam, że mogę odkrywać świat, bo chcę to robić, a nie dlatego, że zmusza mnie to tego życie. Wyciągam paszport i jestem w o tyle dobrej sytuacji, że nie mam wielkich ograniczeń (może tylko finansowe ;)) Z każdego takiego dłuższego wyjazdu wracam z głową pełną pomysłów i refleksji oraz ogromną motywacją do działania i odrobiną tęsknoty do Polski.

Czytając bloga Kamili, nie da nie zakochać się w Albanii!

Berlin. Jak tu się żyje?

Opowiada: Adrianna Gireń z bloga Just A Travel. Pochodzi z Jeleniej Góry, obecnie mieszka w Berlinie.

Moje pierwsze miesiące za granicą, to było prawdziwe zderzenie kulturowe z ludźmi o innej religii, kolorze skóry czy orientacji seksualnej. Mieszkając w tak międzynarodowym państwie jak Niemcy nauczyłam się przede wszystkim szeroko pojętej tolerancji. Decydując się na życie za granicą trzeba mieć na uwadze, że wartości, które wynieśliśmy z naszego domu rodzinnego, to nie jest jedyny i słuszny sposób życia. Różni ludzie mają różną wizję świata. I to, że odbiega ona od naszej, nie oznacza, że jest mniej wartościowa, czy mniej słuszna. Na emigracji szczególnie ważna jest umiejętność zrozumienia innych i akceptacja innych światopoglądów.

Adrianna i Joachim podróżują najczęściej samochodem. Joachim pochodzi z Meksyku i opowiada m.in. jak tam wygląda Wielkanoc.

Wielka Brytania. Czy warto było wrócić?

Opowiada: Kamila i Paweł Florczak z bloga Ready for boarding. Mieszkali w Wielkiej Brytanii, pochodzą (i żyją) w Łodzi.

Spędziliśmy dwa lata na emigracji w Wielkiej Brytanii. Nie była to emigracja zarobkowa, a wyjazd w ramach Programu Erasmus na studia. Miał być rok, wyszło więcej, bo tak nam się spodobało, że edukację kontynuowaliśmy w tym kraju. Ten wyjazd pokazał nam, że są miejsca gdzie można żyć łatwiej, lepiej zarabiać, a przy tym na wyciągniecie ręki jest wiele możliwości.

Dlaczego więc zdecydowaliśmy się na powrót do Polski? Bo życie za granicą to często życie bez wsparcia najbliższych, rozpoczynanie życia na nowo. Jeśli ktoś tego potrzebuje to emigracja jest dla niego. Nam za bardzo brakowało rodziny oraz przyjaciół i nigdy nie poczuliśmy się tam jak w domu. Wychodzi na to, że znacznie bardziej wolimy zwiedzać świat i zawsze wracać do naszego domu w Polsce, niż wymeldować się gdzieś na stałe. 🙂

Kamila i Paweł podróżują już w czwórkę. Na ich blogu znajdziecie masę inspiracji nie tylko na wakacje!

Co zmieniło we mnie życie w Chinach?

Opowiada: Angelika Andrzejewska z bloga sophisticatedlyblog.com. Pochodzi z Lubania (woj. dolnośląskie), aktualnie mieszka w Szanghaju.

Skoro studiując za granicą, ciągle przebywam z ludźmi z innych kontynentów, nie mogę wymagać od nikogo, aby zachowywał się tak, jak moi dotychczasowi polscy znajomi. Studiowanie za granicą otwiera oczy na wielką różnorodność charakterów i uczy niesamowitej tolerancji.

Pobyt w Chinach pokazał mi, że każdy człowiek jest inny i rzeczy dla jednych oczywiste, okazują się absurdalne dla drugich. I nie jest to związane z poziomem inteligencji, ale ze środowiskiem z jakiego się wywodzi. Chcąc dobrze czuć się z granicą, trzeba nauczyć się tolerancji i elastyczności. Wieczne zastanawianie się, dlaczego ktoś jest inny od nas, nic nie ułatwi a nawet utrudni korzystanie z możliwości, jakie oferuje taki pobyt.

Co dał mi wyjazd za granicę? Poznanie siebie, określenie swoich granic i limitów, poszukiwanie elastyczności, tam gdzie kiedyś była upartość i nadzwyczajne na świecie przystosowanie się do nowego środowiska. Wszystko to, jest dla mnie ogromną wartością.

Blog Angeliki to po pierwsze niesamowite zdjęcia i rzetelnie opracowane wpisy o cudownych zakątkach na całym świecie.

Czego uczy życie za granicą?

Jak można wywnioskować, po pierwsze cierpliwości, ogarnięcia i tolerancyjności. Opowieści, którymi podzielili się z nami emigranci wzruszają, zastanawiają i… dodają wiary w siebie. Pewne jest jedno- nikt z nich nie żałuje wyjazdu, nawet jeśli wrócił do domu. 

Najpierw tego nie planowałam, ale na końcu dodam kilka swoich słów:

Życie za granicą nauczyło mnie wiary w swoje możliwości, dystansu do codzienności i tego, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Jednak najwięcej dali mi ludzie, których poznałam na swojej drodze: w Grecji dowiedziałam się, że muszę się zmienić, bo jestem zbyt uporządkowana. Inaczej, będę tam ciągle nieszczęśliwa. Turcja nauczyła mnie, że każda kobieta jest piękna, a na Węgrzech, poczułam, że muszę wrócić do Polski, bo… emigracja na stałe po prostu nie jest dla mnie. Kiedy pierwszy raz wyjechałam za granicę trochę się bałam zmiany. Dziś wiem, że zmienię się jeszcze wiele razy.

***

Co roku Polacy wyprowadzają się za granicę. Niektórzy na stałe, niektórzy na próbę. Jeszcze inni… wracają.  Jestem ciekawa ilu z Was mieszka bądź mieszkało za granicą. A może nad tym się zastanawiacie?

6 KOMENTARZE

  1. Świetny wpis! Utożsamiam się właściwie ze wszystkimi, którzy się wypowiedzieli. I choć moja emigracja trwała dość krótko (taki był plan), to wielu rzeczy zdążyłam doświadczyć. Pozdrawiam, Kasia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here