Nie mów mi co mam robić!

osiołki w Grecji

Miałam to szczęście, że rzadko słyszałam, że “muszę coś zrobić”. To naprawdę fajne uczucie, kiedy wiesz, że “możesz” i nikt Cię nie ciśnie. Dlatego szybciutko odcinam się od tych ludzi, którzy chcą ustalać mi życie. Bo i ja nikomu nie zamierzam mówić jak ma postępować, chyba, że jestem o to pytana.

Artykuł z cyklu “Przerwa w podróży”

Fakt: każdy z nas jest trochę dziwny

Kiedy mieszkałam w Turcji, przez kilka miesięcy zastanawiałam się jak się chodzi w burce i w końcu poszłam przymierzyć religijne, ale kolorowe ciuchy. Wyglądałam moim zdaniem dziwnie, dodatkowo przez niektórych muzułmanów sama przymiarka została odebrana jako coś niewłaściwego.

Nie postrzegam ludzi jako lepszych czy gorszych ze względu na pochodzenie. Jednak nie mam tak, że zupełnie mnie to nie obchodzi, bo obchodzi mnie jak najbardziej. Jestem ciekawa odmiennych poglądów, kultur, zachowania. Jednak ciekawość nie musi być jednoznaczna z oceną. No właśnie:

książka Opowieści z końca świata

Oceniać czy nie oceniać?

Z tamtego okresu, jak dziś pamiętam dzień, w którym na ulicy zostałam wytknięta palcem przez grupę Syryjek. Tak po prostu. Byłam dla nich dziwna, choć ubrana byłam zupełnie normalnie. Nie zezłościłam się, ale na własnej skórze poczułam, że to co mi się wydaje normalne, kogoś może po prostu… bawić. Bowiem śmiały się ze mnie do rozpuku!

Dlatego też nie mam zamiaru uszczęśliwiać tamtych kobiet i mówić im, że mają się ubierać tak jak ja. Nie mają.

Nie mów mi co mam robić!

Owszem, możemy sygnalizować swoje odmienne zdanie, komentować ciszej lub głośniej innych ludzi, religie, idee. Ale czy nie lepiej zająć się po prostu… sobą? Wiadomo, że czasem chcemy dla kogoś lepiej czy po prostu… chcemy, aby nasze było na wierzchu. Jednak takie porady na siłę jeszcze mi nigdy nie pomogły. I chyba nie jestem jedyna, prawda?

Żeby nie było, nieraz brałam udział w wymianie zdań. Na żywo, nie w Internecie. Takiej, że leciały przysłowiowe noże. Pewnie, że miałam rację. Swoją, najlepszą i najprawdziwszą. I co? I ja, i druga strona odchodziliśmy z pola walki z niesmakiem.

Czytaj również:  JAK SIĘ MIESZKA W AMERYKAŃSKIM MOTELU? MOJA HISTORIA.

***

Prawda jest taka, że nikt nie lubi jak się mu mówi jak ma się zachowywać. Nawet w dobrej wierze. Nawet jeśli jest to mama, tata czy babcia. To, że z kimś wdamy się w dyskusję raczej nie zmieni tej osoby. To najprostsza droga, do tego, żeby cudze zdanie na nasz temat mogło się zwyczajnie pogorszyć. Krytyka społeczna nigdy nie należała do grona szlachetnych idei.

Ciekawa jestem jakie jest Wasze zdanie na ten temat. Oceniacie, doradzacie, krytykujecie i komentujecie- czy może zostajecie z boku?

14 KOMENTARZE

  1. Staram się nie wtracać do cudzego życia,
    w sytuacjach wyjątkowych tylko zwracam uwagę,
    wyrażam opinię,
    kiedy to również w jakiś sposób dotyczy mnie.
    Szukam podobie myślących do mnie
    i żyjących tak jak ja.
    Niech każdy żyje po swojemu,
    bo jeżeli nie widzi potrzeby zmiany swojego życia,
    to po co ja mu mam narzucać swoje reguły ?

    • Ja podobnie Krysiu. Myślę, że nie warto wchodzić w większość ideowych debat, bo kończą się zwykle przykro. Jednak lubię słuchać różnych ludzi- to otwiera oczy i poszerza światopogląd.

  2. Krytyka sama w sobie nie jest zła! To co jest dookoła niej determinuje jak zostanie odebrana. Ktoś słaby i niepewny siebie, każde krytyczne zdanie odbierze jako osobisty atak. Ktoś pewny siebie i asertywny oleje lub podziękuje. Ktoś, kto nie ma argumentów, oświadczy ze ma do czynienia z hejterem. Czy wypowiadam krytyczne uwagi? Tak.. jeśli jestem pytana o ocenę. Zawsze jednak pytam, czy pytający jest pewny, ze chce usłyszeć co myślę. czasem reaguję sama z siebie, zwłaszcza kiedy widzę czyjąś krzywdę. Stanie z boku, zajmowanie się swoimi sprawami, to niebezpieczna droga, bo może (ale nie musi) prowadzić do znieczulicy. I potem słyszymy, że sąsiedzi nie wiedzieli, ze katowane jest dziecko, nie zwrócili uwagi, zignorowali.

    • Pięknie to podsumowałaś. Zgadzam się z każdym słowem- to jak coś odbierzemy determinuje praktycznie większość sytuacji. A, że ludzie często nie mają bądź nie akceptują argumentów nadużywają “hejtu” jako obrony, inni z drugiej strony boją się zareagować, żeby o ten hejt nie być posądzonym. Fajnie byłoby wymienić się opiniami i doświadczeniami- bo widzę, że dobrze by się Ciebie słuchało! Pozdrowienia 🙂

  3. Ja mam małą styczność z osobami innej kultury, rasy czy też wyznania, więc trudno mi się rzetelnie odnieść do Twojego artykułu. Jednak myślę, że jeżeli ktoś ma postawę oceniającą i przypinającą etykiety to będzie to robił wszędzie, nawet (a może zwłaszcza) na własnym podwórku. Bo ona jest za chuda, tamta ubiera się zbyt kolorowo, jakiś facet pije piwo pod sklepem to już wielu uważa, że znają go na wylot, jest nierobem i skończonym człowiekiem. Chcę wierzyć, że takich ludzi jest mniejszość, ale niewątpliwie są.

  4. Jedna rzecz, jakiej się nauczyłem w Niemczech to bardzo proste zdanie, które zrzuca całą tą chęć doradzania z naszych barków. Jak brzmi to zdanie? „Każdy sam musi wiedzieć co dla niego najlepsze.” To wręcz niesamowite ile to ułatwia. Poza tym, jak ktoś nie pyta o radę to nie ma co wchodzić komuś w życie 🙂

  5. Wydaje mi się, że jest to kwestia kulturowa, że czujemy się w obowiązku pouczać innych. Popieram każdy taki wpis. Uważam, że każdy powinien decydować o sobie i szanować wybory innych.

  6. Bardzo fajny tekst 🙂 Na pewne rzeczy, nie mamy wpływu, a każdy i tak zrobi tak jak chce, więc nie warto wchodzić w dyskusje. Aczkolwiek uważam, że jeśli czyjeś postępowanie jest skrajnie złe, to lepiej mu o tym powiedzieć. Zwłaszcza, gdy jest to bliska osoba. Tak po prostu, dla jej dobra.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here