AMERYKANIE, AMERYKANKI I DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI

dzien-niepodleglosci-usa

W Myrtle Beach lato w pełni, ocean mieni się wśród białych fal, po złotym piasku ciężko przejść dalej niż z kocyka do Oceanu. Niebezpiecznym w moim polskim mniemaniu wydaje się spędzenie więcej niż godziny na słońcu. Myśl, że za parę miesięcy trzeba ubrać czapkę, kożuch i rękawiczki wydaje się bardziej niż niedorzeczna, tym bardziej, że tak szybko udało mi się przyzwyczaić.

DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI

Już po Dniu Niepodległości (4 lipca), na który czekają wszyscy Amerykanie, a w tym roku i ja czekałam razem z nimi. W Stanach w dni świąteczne nie ma ustawowo wolnego dnia od pracy, wręcz przeciwnie, pracuje się jeszcze ciężej: w centrach handlowych ludzi jest kilkakrotnie więcej z powodu wielkich, świątecznych wyprzedaży. Odwiedziny w galerii wydają się jednym z ważniejszych punktów tego dnia.

Sprawdziłam te ogromne promocje i jakie było moje zaskoczenie, że zmarnowałam cały dzień na poszukiwaniu zniżek, których nie było? Tydzień prędzej wszystkie odwiedzone  przeze mnie sklepy miały te same (jak nie lepsze!) ceny, lepszy towar zniknął z półek, a mimo to każdy obywatel miał w ręku co najmniej dwie reklamówki. Jak to się tutaj mówi, każda okazja do zakupów jest dobra. Natomiast ja zakupów w dniu czwartego lipca kompletnie nie polecam.

Za to impreza tego dnia jest na iście amerykańskim poziomie: barwne babeczki , torty a nawet szaszłyki przypominające flagę USA, hamburgery, zapiekanki czy  ogromne kawały mięsa (grillem na trzy osoby nasyciłaby się polska, duża trzypokoleniowa rodzina), potrawy można by wymieniać w nieskończoność, na stole może się znaleźć dosłownie wszystko. Do tego obowiązkowy strój: bluzki, spodnie, suknie, apaszki, skarpetki czy nawet majtki. Akcentują przynależność do Zjednoczonej Ameryki i nie jest to odebrane jako znieważenie symboli narodowych. I wieńczące ten piękny dzień fajerwerki: można obejrzeć  pokaz organizowany przez miasto, a znaczna część amerykanów robi swoje małe, przydomowe. A wszystko to na cześć USA,  popijane chłodnym piwkiem.  Bo być obywatelem Stanów Zjednoczonych to wielka duma.

Czytaj również:  KAROLINA POŁUDNIOWA: CHARLESTON I PLANTACJA BOONE HALL

CO MOCNO  ZASKOCZYŁO MNIE W USA Z PERSPEKTYWY POŁUDNIOWEJ KAROLINY?

Po pierwsze kompletny brak ochrony środowiska. Nie spodziewałam się, że wywoła u mnie to tak spore zaskoczenie. Ochrona środowiska, która u nas jest na wysokim poziomie, tu jest jedynie sloganem, który warto powtarzać:

  • W sklepie pakowacz da Ci tyle reklamówek, że u nas więcej zapłaciłbyś za nie niż za zakupy ( przy tym Grecja i Turcja to nic!)
  • Jak już wspomniałam, wszędzie jeździ się samochodem, a że trasy są spore, a samochody są duże i dużo palą. Od teraz teraz już zupełnie nie rozumiem polskiego dnia bez samochodu
  • Marnowanie jedzenia- w marketach są okazje, które głównie polegają na promocji w stylu: Kup pięć w cenie trzech, Dwa podwójne opakowania w cenie jednego itd. Co poniekąd zmusza ludzi do kupowania i przez to obżarstwa, ale przecież nie zjedzą wszystkiego, więc wyrzucą.

AMERYKAŃSKI ZAKUPOHOLIZM

jeśli ktokolwiek z nas uważał się za zakupoholika, porównując się z amerykanami wypada blado: jadąc na wakacje kupuje się wszystko (od parasoli na kilka dni, po ręczniki plażowe, czy kubki z plastiku, tylko po to, bo w sumie mogą się przydać, w sklepie widząc wypchane żarciem (bo nie jedzeniem!) wózki nie mogę uwierzyć, że to zakupy uzupełniające (dopóki nie spojrzę na kobietę, która z trudem wykłada towar na taśmę, a jej waga nie pozwoliłaby jej wejść do małej, polskiej windy).

Przerasta mnie to, ale dzięki temu częściowo wiem skąd bogactwo amerykanów (jak wiadomo otyłość powoduje choroby, a służba medyczna w stanach jest  płatna), bo podatki za jedzenie w marketach to równe 0% (u nas na mieście 8)

AMERYKAŃSKIE OBŻARSTWO

Istnieją tu zachowania, których nie potrafię zrozumieć, przykładowo ludzi w rozmiarze, jakiego nie ma w Polsce:

– pytają: czy macie coś dietetycznego do picia, a że nie ma i nie chcą wody, więc biorą największą colę (ponad 100 g cukru, czyli 20 herbat/kaw słodzonych po łyżeczce cukru).

– po marketach jeżdżą wózkami, żeby nie chodzić, bo to męczy (zdarza się, że poruszają się nimi ciągle, a potem są zaskoczeni, że chorzy, dyszą jak wstaną z kanapy do toalety, itd.

Czytaj również:  WORK & TRAVEL Z AGENCJĄ CCUSA

– ja rozumiem, że ktoś się nie wstydzi swojego ciała, to jest fajne i uczy samoakceptacji. Jednak, jeśli ktoś jest chorobliwie gruby i wynika to z obżarstwa i lenistwa, no to tego powinien się wstydzić (dwa grzechy na raz: obżarstwo i lenistwo!), a nie pokazywać światu obwisły brzuch i opuchnięte nogi. W Polsce podsłuchałam rozmowę dwóch pań koło 50, które wstydziły się tego, że już ich ciało nie jest jędrne (a wyglądały bardzo ładnie!). To wiem na pewno-  akurat my nie mamy czego się wstydzić. 🙂

Natomiast już w MB na dziale sportowym spotkałam potężną matkę z córką (która analogicznie robi się potężna). Córka poprosiła mamę o sprzęt do ćwiczeń, na co matka z pewnością powiedziała: przecież ty NIE ĆWICZYSZ! Po co ci to? Córka próbowała ją namówić, że będzie, że bardzo chce. Matka była nieugięta. Oby tak dalej, Ameryko!!!

myrtle beach
Zapraszam na FB!

Dodaj komentarz

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Marcelina

Patrząc na te piękne widoki na chwilę zapomniałam o mrozie za oknem 🙂

Elena

Bardzo wartościowa relacja! 🙂

Ewelina Gac

dziękuję 🙂

wpDiscuz